Stwardnienie rozsiane to niewątpliwie bardzo poważna choroba.

Jak konopie mogą pomóc na tą dolegliwość? Jakie są skutki uboczne ich stosowania? Ile kosztuje leczenie rośliną w Polsce?

Swoimi spostrzeżeniami na temat dostępności, cen czy sytuacji prawnej w naszym kraju dzieli się pacjent Konrad Chomka.

Podoba Ci się to, co robię?

Wesprzyj Otwieramy Oczy!

Otwieramy Oczy to projekt stricte aktywistyczny. Żadna z platform, na której jestem nie pozwala mi zarabiać. Nie to zresztą jest moim priorytetem. Jest nim pomoc chorym, pokazywanie innowacyjnej drogi biznesowej ludziom, czy otwieranie oczu sceptykom. Często wyjeżdżam w celach aktywistycznych, realizuję projekty i wkładam w to wszystko mnóstwo czasu. Środki finansowe są mi potrzebne, żebym mógł po prostu dalej działać lub robić to jeszcze mocniej. Jeśli podoba Ci się to, co robię i korzystasz regularnie z moich materiałów, będę niesamowicie wdzięczny za pomoc w rozwoju Otwieramy Oczy, co jest jednoznaczne ze wzrostem świadomości społecznej.

 

Podcast do czytania

Cześć, z tej strony Mateusz Zbojna. Witam Cię w podcaście Otwieramy Oczy. Stwardnienie rozsiane to bez wątpienia bardzo poważna choroba. Jak konopie mogą pomóc na tą dolegliwość? Jakie są skutki uboczne stosowania ich w chorobie? Ile kosztuje leczenie marihuaną w Polsce?

Swoimi spostrzeżeniami, doświadczeniami i opinią na temat dostępności, cen czy sytuacji prawnej w Polsce podzieli się w dzisiejszym odcinku pacjent Konrad. Dziękuję serdecznie patronom za wsparcie, a także firmie CBD Doctor bez której mogę śmiało powiedzieć, że ten odcinek by nie powstał, bo wiązał się z nakładem finansowym przeznaczonym na podróż do Warszawy. Serdecznie zapraszamy. 

Mateusz – Cześć, bardzo mi miło, że przyjechałeś do mnie. Ile pokonałeś kilometrów, żeby przyjechać tutaj do Warszawy?

Konrad Chomka – Cześć, 80 kilometrów. 

– Ależ poświęcenie, aktywizm można by rzec. Bardzo fajnie, dziękuję Ci za zaangażowanie i że przyjechałeś bo jednak zawsze przyjemniej jest się spotkać na żywo i porozmawiać. Chciałbym zacząć od początku. Jak choroba doskwierała Ci w życiu przed zastosowaniem konopi? Chyba konopie były pierwszym lekiem, który zastosowałeś na swoje schorzenie, tak?

– Tak, konopie były pierwszym lekiem, który zastosowałem od czasu diagnozy. Jak uprzykrza mi życie choroba? Wszystko zaczęło się od problemów z równowagą, z mową, z czym szczególnie konopie bardzo mi pomagały. Zacząłem mówić płynniej ale z równowagą było różnie. Po zapaleniu marihuany ta równowaga gdzieś tam była gorsza, chodziłem jak pijany. Podczas rzutu konopie zaostrzały to poczucie problemu z równowagą. Przy mowie jak najbardziej pomagały, a także gdy byłem zmęczony i wykończony wszystkim, co jest okropne przy tej chorobie. WIększości wydaje się, że każdy jest zmęczony, Ty również Mateusz byłeś zmęczony, ale zmęczenie w tej chorobie jest takie, że nawet nie wiem, do czego to porównać. Wyobraź sobie, że pracujesz 16 godzin dziennie powiedzmy w kamieniołomie, do tego to porównam. Tak się czułem podczas rzutu. Po zastosowaniu konopi to odczucie zmęczenia malało, czułem się bardziej nakręcony, żywy. Jeśli chodzi o zmęczenie to tyle. 

– Mówisz o rzucie, czy możesz tak mniej więcej wytłumaczyć czym jest taki rzut?

– Rzut to jest postęp choroby. Mój rzut zaczął się gdy nie byłem tego oczywiście świadomy. Pamiętam ten dzień, kiedy wszystko się zaczęło. Był 28 maja, obudziłem się i już czułem wewnętrznie, że coś jest nie tak, coś się dzieje, ale nie do końca wiem co. Poszedłem do pracy na 6 rano, przez chwilę było wszystko dobrze, ale gdzieś w głowie miałem: Konrad, coś jest nie tak. Godzinę popracowałem i wtedy zwaliło mnie z nóg, byłem okropnie zmęczony i wróciłem do domu. Na początku miałem stan podgorączkowy, później zmierzyłem temperaturę i byłem osłabiony, co było też bardzo dziwne. Od tego dnia wszystko zaczęło się pogarszać, zacząłem mieć problemy z równowagą, chociaż ta równowaga już dużo wcześniej gdzieś mi tam uciekała, ale nie przykuwałem do tego uwagi, bo każdy zdrowy, normalny człowiek zachwieje się czasami. To była taka sytuacja, do której żaden człowiek nie przykuł by aż tak wielkiej uwagi. Od tej końcówki maja wszystko zaczęło się zaostrzać. Do tego towarzyszyły mi straszne zawroty głowy, nawet jak leżałem swobodnie, zamykałem oczy miałem mega piruety w głowie. Po zawrotach głowy doszły problemy z mową. Wyglądało to tak, że chciałem mówić, ale w głosie coś mi się przytykało i nie mogłem w ogóle się poprawnie wysłowić. Grono przyjaciół wówczas śmiało się ze mnie, gdybym był obok siebie też bym się zapewne śmiał, bo to było dosyć śmieszne, tyle, że też bardzo poważne. Od tego czasu bardziej zacząłem się interesować swoim zdrowiem i wewnętrznie czułem, że coś jest nie tak. Nie czułem się normalnie, nie czułem się sobą. Miałem również takie momenty w trakcie postępowania mojej choroby, dosyć dziwne i niepokojące uczucie i to zdarzało mi się tylko i wyłącznie po zażyciu konopi. Miałem taką fazę, jakby wejście obcego człowieka w moje ciało. To było takie właśnie uczucie, jakby ktoś zaczął kontrolować całe moje ciało. Mogę jeszcze jeszcze opowiedzieć o problemach z równowagą pod kątem konopi. Po zażyciu konopi podczas rzutu było tylko gorzej. Te problemy się nasilały, chodziłem wtedy jak pijany. A co najśmieszniejsze, w tym samym czasie miałem również problemy z mową no i wtedy ta mowa mi się upłynniła, byłem bardziej zrozumiały i było wyraźniej mnie słychać. A z równowagą tak jak mówię, było totalnie na odwrót. 

-Czyli mogłeś sobie leżeć i rozmawiać co najwyżej? 

-Tak, dokładnie. 

-Żartuję oczywiście, ale czy nie dałoby się tego wyważyć żeby pomagało na mowę ale nie przeszkadzało w utrzymaniu równowagi?

-Teraz, kiedy mam remisję tej choroby, to wszystko jest okej gdy zapalę konopie. Moja mowa teraz i tak jest bardzo wyraźna, tyle, że podczas cofania się choroby po marihuanie ta mowa staje się wolniejsza, a z równowagą już wszystko jest okej. Zmiany, które powstały w mózgu, cofnęły się. 

-A z jaką reakcją się spotkałeś, gdy poszedłeś do lekarza? Zapewne nie zapytałeś od razu o leczenie konopiami, być może nawet nie wiedziałeś o nim na początku. Jak wyglądały początki leczenia od stwierdzenia, że cierpisz na stwardnienie rozsiane? 

-W lipcu, w piątek trafiłem do szpitala. Zrobili mi wszystkie badania, tomografię głowy rezonans magnetyczny, punkcję. W sobotę na obchodzie lekarze poinformowali mnie, że mam stwardnienie rozsiane. Byłem w szoku i aż tak bardzo się tym nie przejąłem, bo są różne wypadki losowe, równie dobrze moglem zginąć w wypadku samochodowym. Z dwojga złego ta diagnoza była najlepsza. Wcześniej bałem się, że to może być guz mózgu, bo strasznie mnie wtedy głowa bolała i nie wiedziałem przez co. Gdy usłyszałem diagnozę zacząłem się interesować, wiedziałem że stwardnienie rozsiane przewija się przez te strony z konopiami razem z Parkinsonem i innymi chorobami. I przypomniałem sobie o tym. Zacząłem się tym bardziej interesować, czytać. Po wyjściu ze szpitala i całotygodniowym ładowaniu sterydami, żeby zahamować stany zapalne w mózgu, miałem problem ze snem, nie mogłem w ogóle spać przez 3 doby. W poniedziałek po wyjściu ze szpitala postawiłem na waporyzację i od tego dnia rozpoczęło się moje leczenie konopiami. Tego dnia z poniedziałku na wtorek normalnie poszedłem spać, miałem pełne 8 godzin snu, nie wybudziłem się ani razu. Wtedy zaczęły się pierwsze pozytywne skutki leczenia konopiami. Okres lipiec, sierpień, wrzesień paliłem tylko i wyłącznie konopie. Nie byłem w żadnym programie lekowym. Czułem się świetnie, mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że konopie postawiły mnie na nogi. Po tych sterydach i szpitalu czułem się okropnie, miałem wręcz migrenowe bóle głowy. Mogę jeszcze dodać, że lekarze, neurolodzy nie chcieli mi przepisać marihuany. Powiedzieli, że to nie jest dla mnie, że to mi napewno nie pomoże, na problem ze snem chciano mi przepisać jakieś tam leki. Teraz jestem w programie lekowym, więc nie chciałbym już brać żadnych kolejnych leków, które skutkują kolejnym osłabieniem organizmu. Dlatego postawiłem na konopie, bo przez pierwsze miesiące mojego wyjścia ze szpitala widziałem jak się czuję, jak konopie postawiły mnie na nogi. 

-Okej. A teraz łączysz konopie z farmakologią? 

-Tak, od października jestem w programie lekowym. Biorę lek pierwszoliniowy i do tego waporyzuję marihuanę, czasem zdarzy się, że zajaram sobie jointa, było kiedyś bongo z kolegami, zostały stare nawyki. Teraz staram się palić tylko i wyłącznie z waporyzatora. Czasami bywa różnie, sam wiesz jak jest. Mogę jeszcze dodać, że do dnia dzisiejszego nie odczułem brania leków farmakologicznych lub czuję placebo. Nieraz myślałem sobie, że może leki zaczęły działać, ale od wyjścia ze szpitala nie odczułem żadnych skutków pozytywnych brania leków farmakologicznych. Mogę powiedzieć, że tylko i wyłącznie konopie postawiły mnie na nogi. I czuję się jak zdrowy człowiek, bez choroby. 

-A jak długo już chorujesz? I jak długo wspomagasz się farmakologią w tej chorobie?

-Diagnozę usłyszałem 10 lipca 2020 roku, od tego czasu, od wyjścia ze szpitala palę codziennie, czasami robię sobie przerwy małe, ale przeważnie codziennie. Leczenie farmakologiczne zaczęło się od października. 

-Mówiłeś o zmęczeniu i tutaj chciałbym poruszyć temat pracy, którą wykonujesz. Przed nagraniem rozmawialiśmy o tym, że lekarze sugerowali Ci konieczność zmiany pracy w związku z chorobą. Czy możesz rozwinąć temat i opowiedzieć jaką pracę wykonujesz i jak to wszystko się potoczyło w końcu?

-Oczywiście. Przed diagnozą pracowałem jako spawacz, spawałem konstrukcje stalowe, montowałem, dosyć ciężka praca dla zdrowiej osoby, a co dopiero dla kogoś z chorobą neurologiczną. Lekarze powiedzieli mi, że wysoka temperatura nie jest wskazana dla osób chorych na stwardnienie rozsiane. Na samym początku przestraszyłem się, załamałem się wręcz, że nie będę mógł wykonywać ulubionego zawodu, który sprawia mi satysfakcję, a wiadomo, że każdy chciałby wykonywać to, co uwielbia. Zmartwiłem się, że muszę zmienić zawód. Pracowałem 3 miesiące w innym miejscu, była to praca biurowa, ale nie lubiłem tego robić, nigdy nie chciałem pracy siedzącej, zawsze musiałem coś porobić bo jestem takim delikatnie mówiąc majsterkowiczem. Od lutego znowu wróciłem do swojego dawnego zawodu, który wykonywałem. Byłem w szoku. Myślałem, że będę miał większe problemy ze zmęczeniem, ale jeden dzień tylko miałem takiego doła, takie totalne załamanie. Nie dawałem już psychicznie i fizycznie rady. Ale pospałem trochę więcej, zregenerowałem się i wróciłem do żywych. Teraz pracuję cały czas w tym zawodzie, nie odczuwam negatywnych skutków tej pracy. Mogę tylko wspomnieć, że jeśli lekarz mówi, że czegoś nie możesz robić, coś jest Ci zabronione, to albo zmień lekarza albo po prostu słuchaj się go i bądź w złym stanie psychicznym. Ważne jest w tej chorobie unikanie stresu i dbanie o swoje zdrowie psychiczne. Wiadomo, że jak ma się złą pracę to wpływa niekorzystnie na człowieka psychicznie. 

-Zdecydowanie. Chciałbym na chwilę jeszcze wrócić do farmakologii, bo mówiłeś, że być może placebo, a być może nie czujesz żadnego wpływu leków na Twój stan zdrowia, a czy są negatywne skutki tych leków, które konopie mogą zwalczać?

-Tak, ja stosuję tecfiderę, lek pierwszoliniowy, skutek uboczny tego leku objawia się takim flashem, ma się taki rumień czerwony na całej twarzy, klacie, niektórzy na plecach. Ja również miałem na plecach, kiedy właśnie zażyłem pierwszą tabletkę, już nie pamiętam ile to było milgramów, ale mniejsza dawka. Pierwszy okres czyli tydzień czasu brania tej mniejszej dawki. I przy pierwszej tabletce miałem ten flash, uczucie gorąca w klatce piersiowej na środku – coś podobnego do zawału serca. Lekarze mówili, żebym się broń boże nie przestraszył, to jest skutek uboczny brania tego leku. Zauważyłem, że po pierwszym dniu brania leku, jak na drugi dzień z rana zwaporyzowałem marihuanę to nie miałem tego flasha i skutków ubocznych. Do dnia dzisiejszego nie mam. Zdarzyło się to tylko i wyłącznie raz. Jestem na grupie na Facebooku dla ludzi ze stwardnieniem rozsianym. Ludzie biorą ten lek po 3-5 lat. Mają ten flash prawie codziennie. A ja zaobserwowałem na sobie, że konopie blokują uczucie tej wysypki, gorąca.

-Mówiłeś też, że używałeś konopi wcześniej. Dążę do kwestii polityki antynarkotykowej i edukacji w Polsce. Wiedziałeś, że konopie leczą bo byłeś użytkownikiem i śledziłeś temat poprzez różne portale i serwisy dzięki czemu miałeś świadomość, jak wiele chorób marihuana jest w stanie załagodzić. Co uważasz o innych pacjentach, którym mogłaby pomóc marihuana, ale są nastawieni anty bo to narkotyk i nie mają za dużo wiedzy?

-Ja wcześniej byłem palaczem rekreacyjnym, dla mnie konopie miały znaczenie, takie, że osiągałem dzięki nim tzw. haj. Można się wyluzować, odpocząć po ciężkim dniu pracy. Wtedy miałem taki pogląd. Od chwili usłyszenia diagnozy zmieniłem totalnie swoje podejście. Teraz wiem, że to nie jest tylko używka, która daje nam fazę, ale jest to lek. Mogę dodać jeszcze, że inni pacjenci w tym ja mają problem z otrzymaniem recepty. Lekarze nie są do końca przekonani do konopi i świadomi. Boją się wystawiać takie recepty. Jestem świetnym przykładem, mój lekarz neurolog prowadzący moją chorobę nie chce mi przepisać takiej recepty, a mój lekarz rodzinny bardzo chętnie to zrobił. Wszystko mu opowiedziałem o tym jak konopie mi pomogły, słuchał mnie bardzo uważnie i długo, starszy człowiek, warto więc wspomnieć, że każde pokolenie jest inne, a tutaj starsza osoba przekonała się do konopi i chciała mi przepisać taką receptę. Niestety, lekarzy trzeba uświadamiać na ten temat. Mówić o tym. Nagrywać takie podcasty jak Twój. Dlatego chciałem tutaj przyjechać, jak najwięcej ludzi uświadomić na temat konopi. Nie jest to wyłącznie używka dająca haj, uczucie lepszego siebie. Jest to też lek, który powinien być dostępny dla wszystkich pacjentów, którzy tego potrzebują. 

-Możesz powiedzieć jakie są miesięczne koszty Twojego leczenia? Ile wydajesz na same konopie? 

-Na szczęście leki farmakologiczne mam refundowane. Niestety konopie nie.

-Dobrze, że wspomniałeś o refundowaniu. Fajnie, jakby konopie też kiedyś były refundowane. 

-Z tego co mi wiadomo, konopie w Niemczech są refundowane, w Czechach również. A Polska to jest Polska po prostu. Na marihuanę wydaję około 2000 złotych miesięcznie. To jest dużo pieniędzy. Dla każdego pacjenta powinna być refundacja, bo nie każdego po prostu stać jest na to, żeby te leki mieć cały czas.

-Wow, to mnie zastrzeliłeś. Myślałem, że powiesz mniejszą kwotę. 2000 to faktycznie absurdalna kwota jak na lekarstwo. 

-Plus minus oczywiście. Więcej niż 2000 złotych nie wydaję na konopie. 

-Wiadomo, że mówimy szacunkowo, ale to absurd i tak, że kwota oscyluje w okolicy 2000 złotych. Ludzie żyją czasami za takie pieniądze, mają mniejsze emerytury. Co czujesz w związku z tym, że to lekarstwo jest tak drogie i często niedostępne?

-Przede wszystkim prawo w Polsce, moim zdaniem, powinno być do zmiany. Wyhodowanie rośliny czy kilku krzaków nie byłoby żadnym problemem, a wręcz sprawiałoby satysfakcję. Hodowla własnych lekarstw domu lub na podwórku przed. O to właśnie mi chodzi ze zmianą prawa. Powinna być dostępność dla pacjentów czy każdego człowieka. Jestem wolnościowcem i dla mnie wszystko powinno być dostępne dla każdego, jesteśmy wolnymi ludźmi. Tylko i wyłącznie my jesteśmy za to odpowiedzialni, czy chcemy sobie zasadzić krzaczka czy inną żywność. Marihuana powinna być dostępna dla każdego. Gdyby było tak, ludzie nie mieli by takich problemów jak koszta. 

-Tak. Może pójdziemy w stronę krzaczków właśnie. Skoro śledzisz ten konopny świat to zapewne słyszałeś o inicjatywie Wolnych Konopi. Zbierają 100 tys. podpisów za tym, żeby zalegalizować możliwość posiadania 4 krzaków i do 30 gram suszu na własny użytek. Z perspektywy pacjenta – dlaczego warto zbierać te podpisy? Chyba, że nie warto.

-Przede wszystkim to nie wydawalibyśmy tyle pieniędzy na lekarstwa, moglibyśmy oszczędzać te pieniądze. A wyhodowanie 4 krzaków to jest tak jak mówię satysfakcja, przynajmniej dla mnie. 

-Czyli z perspektywy pacjenta największy problem to cena. Następnie dostępność – sadzisz i masz tak naprawdę. Praktycznie żaden koszt na dłuższą metę. Chciałem też tutaj podkreślić, bo duża część osób kojarzy Wolne Konopie, marsze, stonerzy, jaranie itd. I zapewne część ludzi taka jest. Ale to też walka o to, żeby pacjent miał trochę lżej, prawda? Ja teraz, po rozmowie z poprzednim pacjentem stwierdziłem, że będę nagrywał takie rozmowy, ponieważ temat wymaga nagłośnienia, jest dużo do zmiany i poprawy. To jest skandal, że jeszcze do niedawna było to nielegalne jako lekarstwo. Dlatego apeluję, jeżeli jacyś pacjenci to czytają, zapraszam do kontaktu. Jeśli chciałbyś opowiedzieć o swojej dolegliwości, to chętnie z Tobą porozmawiam. Wracając, na pierwszym miejscu powinna być walka o zdrowie pacjentów. Z drugiej rozumiem też ludzi, którzy chcą legalizacji dla rekreacji, do niedawna to była też moja pobudka, chciałem po prostu czuć się wolny, nie chować tego w bieliźnie, bo pacjentem nie jestem póki co. I narazie nie zamierzam być. Głównym czynnikiem, który mógłby poruszyć polityków czy ogólnie społeczeństwo to pacjenci. Macie jednak przewalone mówiąc kolokwialnie. W grudniu sprawdzałem z Mopsem dostępność leku w Polsce i wynosiła 3%. Tyle procentowo aptek miało konopie. Ale wracając, bo się rozgadałem, są głośne przypadki ostatnio, którym zabrano medyczną marihuanę czyli lek. Jednemu oddali po około roku (10 miesięcy). Co Ty sądzisz o takich sytuacjach i co byś zrobił jakby Tobie zabrali lekarstwo?

-To jest jeden wielki skandal i nieporozumienie. To tak samo, jakby komuś, kto choruje na raka zabrać leki farmakologiczne. To jest taka sama sytuacja. Nie można robić czegoś takiego. Jak można zabrać komuś leki? Nieważne jaki to lek, czy to marihuana czy farmakologia. Oczywiście, farmakologicznych leków nikt nam nie zabierze, chyba, że ktoś ma 5 letni program leczenia refundowany i po tym czasie ten lek jest mu odbierany. Takie sytuacje to też jest nieporozumienie. Dla mnie to skandal. Ja przede wszystkim walczyłbym o to, żeby to jak najszybciej odzyskać i z pewnością bym to nagłaśniał. 

-Rozumiem. Dla mnie to też skandal. Z jednej strony część aktywistów cieszyła się, że takie czasy nastały, że oddano marihuanę z komendy i w zasadzie jest to sensacja. Ale z drugiej strony bardziej byłem zdenerwowany, że w ogóle do tego zabrania doszło. W końcu jest to lekarstwo i można to porównać do czegokolwiek, człowiekowi ze złamaną nogą nie zabiorą kul, bo może są kradzione. 

-Dokładnie to taka sama sytuacja. 

-Dawaj zioło, bo nie jest może z apteki, mimo, że masz receptę. Według mnie tacy służbiści powinni być pociągani do odpowiedzialności, bo to jest przykre i niedorzeczne. Należy to zmienić po prostu.

-Tutaj występuje sytuacja, że człowiek człowiekowi wilkiem. Równie dobrze policjanci mogliby zachorować na tą chorobę czy mieć znajomego. Policjant w swoim sumieniu powinien wiedzieć, że to jest dla pacjenta lek i nie powinien nawet tykać w to swoich rączek.

-Właśnie. Szczególnie jak poleżało już 10 miesięcy, nie wiadomo w jakich warunkach, mogło stracić na wartości terapeutycznej. 

-Konopi nie możemy stawiać tylko i wyłącznie na pierwszym miejscu. W tej chorobie również ważne jest dostarczanie witamin, nie tylko w postaci suplementów, ale również należy dostarczać dużo warzyw i owoców, w których jest dużo witamin, trzeba zadbać o swoją dietę. Nie ma konieczności jakiegoś definitywnego odstawiania czegoś, ale wartościowa dieta wspomaga w tej chorobie. Śledząc różne grupy, niektórzy pacjenci są na diecie bezglutenowej i mówią, że czują się bardzo dobrze. Są również pacjenci, którzy w ogóle się nie leczą farmakologicznie. Żyją, czują się dobrze. Oczywiście niektórzy po 20-30 latach choroby są już niepełnosprawni. Ale jest również dużo pacjentów, którzy żyją tyle lat z tą chorobą i nie widać po nich. Ja jestem świeży w tej chorobie, poznaję ją każdego dnia, więc do końca wszystkiego nie mogę powiedzieć. Ale swoimi zdaniami to wytłumaczyłem.

Jak na fakt, że są pacjenci 30 letni to jesteś świeży, ale dla mnie jesteś i tak autorytetem, wiesz mega dużo o tej chorobie. 

– Żyję z nią, więc warto się doinformować.

-Żyjesz z nią niecały rok i stosujesz konopie. 

-Ogólnie choroba dawała o sobie znać od 2019 roku, odczuwałem pierwszy raz pod koniec tego roku skutki do których nie przykuwałem w ogóle uwagi. Tak jak utrata równowagi itp. Tutaj mogę dopowiedzieć, w lipcu mnie zdiagnozowano, a już w kwietniu na jakimś ognisku, czy podczas wypadu z kolegami po zapaleniu konopi zaostrzały się wszystkie początkowe objawy, np. problemy z równowagą, chodziłem wtedy jak pijany. A z mową dla przykładu było totalnie na odwrót, mowę mi usprawniało. 

-A były jakieś inne negatywne skutki stosowania konopi przy Twojej chorobie?

-Nie. Problemy z równowagą zaostrzały się po zapaleniu konopi tylko i wyłącznie podczas rzutu, czyli w okresie od maja do lipca.

-I taki rzut występuje często? Zdefiniowałeś to jako zaostrzenie się choroby. I to jest takie zaostrzenie które trwa właśnie np od maja do lipca czyli 3 miesiące i potem jest powrót do wcześniejszego stanu czy jest właśnie gorzej póżniej?

-U  mnie to było tak, że te 3 miesiące utrzymywały się te wszystkie objawy czyli zaczął się mój pierwszy rzut. W szpitalu miałem podawane sterydy właśnie po to, żeby zahamować zapalenia w mózgu po prostu. Od tego czasu sukcesywnie leczę się konopiami, one mi dużo pomogły a kiedy będzie następny rzut? Oczywiście odpukać, żeby już go nie było. I właśnie w to cały czas wierzę. Ale tak naprawdę to bomba zegarowa. Niewiadomo kiedy to się stanie, trzeba walczyć i dbać o siebie. I spożywać dużo konopi.

-Rzut rozumiem. A na codzień to są dolegliwości takie, że troszkę gorzej Ci się mówi, jesteś zmęczony?

-Tak, gdy bardziej odczuwam zmęczenie to ta mowa nie jest już taka płynna, wyraźna, tylko i wyłącznie wtedy odczuwam skutki mojej choroby. Teraz już tak bardzo nie tracę tej równowagi, mogę powiedzieć wręcz, że w ogóle jej już nie tracę. Tylko i wyłącznie rzut mi zostawił ślad na mowie, staje się ona niewyraźna. A po konopiach rzecz jasna staje się wolniejsza.

-Dziękuję Ci serdecznie za rozmowę. Cieszę się, że się trochę otworzyłeś i wierzę, że to pomoże wielu ludziom którzy w ogóle nie wiedzą, że można leczyć konopiami albo nie są pozytywnie nastawieni bo myślą, że to narkotyk. A to jedno z najstarszych lekarstw świata. Czasem warto zaufać naturze.

-Oczywiście. Ja Ci też Mateusz dziękuję za zaproszenie. Jestem tutaj po to, żeby uświadomić jak największe grono pacjentów, że konopie to nie tylko używka do osiągnięcia haju, ale to też lek jak każdy inny.

-Dziękuję Ci bardzo. 

To by bolo na tyle. Jeśli spodobał Ci się ten odcinek – udostępnij go dalej proszę. Otwierajmy oczy razem. Gorąco zachęcam do obserwowania podcastu w aplikacji, w której go słuchasz. Gwarantuję, że wtedy żadna nowość Cię nie ominie. Jeśli chcesz wesprzeć mnie w moich aktywistycznych działaniach serdecznie zachęcam do wsparcia w serwisie Patronite. Nawet 5 złotych to dla mnie wielki gest! Możesz wspierać ten podcast również robiąc zakupy w sklepie mojego partnera CBD Doctor. Na cały asortyment załatwiłem Ci 15% zniżki na hasło otwieramyoczy. W poprzednim odcinku szeroko zrecenzowałem jeden z produktów tej świetnej firmy. Dziękuję wszystkim patronom jeszcze raz za wsparcie. Dzięki Adrian Lewandowski za Twój hojny wkład. Ja nazywam się Mateusz Zbojna, a Wy czytaliście podcast Otwieramy Oczy. Cześć! 

Odcinki o podobnej tematyce: