Łuszczyca, czyli dosyć popularna choroba skóry nierzadko idzie w parze z łuszczycowym zapaleniem stawów. I o tej chorobie właśnie porozmawiałem z pacjentem Przemkiem Zawadzkim.

Jaki wpływ mają konopie na tą dolegliwość? Ile kosztuje leczenie? Jakie są skutki uboczne? Na te pytania i nie tylko znajdziesz odpowiedzi w tym odcinku.

1:07 – Jak wygląda choroba i jakie konopie mają na nią wpływ?

12:40 – Początki choroby i dlaczego Przemek wylądował aż na wózku inwalidzkim?

21:34 – Czy Przemek stosuje także leczenie farmakologiczne?

26:04 – Ile Przemek wydaje miesięcznie na lekarstwo?

32:24 – Co Przemek uważa o karaniu pacjentów medycznej marihuany aresztem lub zabieraniem ich suszu?

Podoba Ci się to, co robię?

Wesprzyj Otwieramy Oczy!

Otwieramy Oczy to projekt stricte aktywistyczny. Żadna z platform, na której jestem nie pozwala mi zarabiać. Nie to zresztą jest moim priorytetem. Jest nim pomoc chorym, pokazywanie innowacyjnej drogi biznesowej ludziom, czy otwieranie oczu sceptykom. Często wyjeżdżam w celach aktywistycznych, realizuję projekty i wkładam w to wszystko mnóstwo czasu. Środki finansowe są mi potrzebne, żebym mógł po prostu dalej działać lub robić to jeszcze mocniej. Jeśli podoba Ci się to, co robię i korzystasz regularnie z moich materiałów, będę niesamowicie wdzięczny za pomoc w rozwoju Otwieramy Oczy, co jest jednoznaczne ze wzrostem świadomości społecznej.

 

Podcast do czytania

Cześć, z tej strony Mateusz Zbojna. Witam Cię w podcaście Otwieramy Oczy. Dziś gościem odcinka z serii rozmów z pacjentami będzie osoba, która ma łuszczycę. Ale nie o tym będziemy mówić, a o troszkę cięższej dolegliwości mianowicie o łuszczycowym zapaleniu stawów. Ta choroba, mówiąc brzydko, posadziła nawet naszego gościa na wózku inwalidzkim. Porozmawialiśmy o tym jak konopie pomagają przy tej dolegliwości, jakie są efekty uboczne stosowania tej rośliny, ale też o przebiegu i początkach choroby, jak ją rozpoznać. Zapraszam na 35 odcinek podcastu Otwieramy Oczy.

Mateusz – Cześć Przemek. Witam Cię ponownie w Otwieramy Oczy. Bardzo mi miło.

Przemek Zawadzki – Cześć, cześć.

Zaczniemy tak jak w poprzedniej rozmowie odrazu od głównego tematu. Jaki wpływ mają konopie na Twoją dolegliwość? 

Powiem tak: u mnie jest to kwestia kilku obszarów, na które konopie działają. Ogólnie rzecz biorąc zacząłem ich używać 4 miesiące temu po 8 letniej przerwie od używania jakichkolwiek konopi. Zacząłem od stosowania CBD z niedużą ilością THC, stopniowo zwiększając ilość THC. W tej chwili doszedłem do poziomu gdzie jest lekka przewaga THC nad CBD lub dobieram proporcje 1:1. Uważam, że to najbardziej uniwersalne połączenie w moim przypadku. Ja cierpię na łuszczycowe zapalenie stawów, które objawia się tym, że bolą mnie – w dużym uproszczeniu – stawy. Faktycznie jest to ból i brak możliwości wykonania pełnych ruchów, napięcie mięśniowe z tym związane i przykurcze powstające na skutek bólu. Mając w barku duży ból przez wiele tygodni, mięśnie które które podtrzymują ten bark, np. kaptury, napinają się i ten przykurcz potrafi zostawać. Ja miałem do tego stopnia przykurcze, nadal mam tylko trochę bardziej „rozchodzone”, że przez półtorej roku bardzo kulałem, nie mając specjalnie aktywnych w tym momencie stanów zapalnych. Biodra, kolana tak się powykręcały, że bardzo ciężko mi się chodziło. Jeździłem na wózku przez pół roku. Stany zapalne były do tego stopnia aktywne, że nie mogłem w ogóle funkcjonować, spać. Konopie dały pierwszy efekt już po użyciu CBD z THC. To było maksymalne rozluźnienie, czułem jak te mięśnie, które dotychczas były spięte mimowolnie rozluźniały się, czego nie doświadczałem na codzień. Nie mogłem w żaden sposób tych mięśni rozluźnić. To był efekt jak po masażu, drzemce, mocne rozluźnienie ciała, które samo w sobie powodowało znaczne zmniejszenie odczuwania dolegliwości bólowych. Wszystkie przykurcze powodują duży ból, migreny, które mam w związku z przykurczem w odcinku z szyjnym i w barkach, jak się mocno spinam to promieniuje aż na całą głowę. To jest pierwsza kwestia – rozluźnienie. Druga rzecz to działanie przeciwbólowe, które odczułem. Dużo CBD i THC połączone razem ze sobą pozwalają na zmniejszenie dolegliwości bólowych. Trzecia kwestia to spokój, który pozwala mi lepiej znieść te wszystkie objawy chorobowe i zdystansować się troszkę do tego wszystkiego. Rozluźnienie psychiczne, nie tylko fizyczne. Nie ukrywam, że przez te wszystkie lata choroby nauczyłem się mieć ją na drugim planie, objawy nie są na pierwszym planie, jak było przez pierwsze lata, gdy potrafiłem być wyłączony z wielu obszarów aktywności codziennej. Konopie pomagają mi bardziej to pogłębić. I faktycznie ta choroba schodzi na drugi plan, zarówno pod kątem fizycznym jak i psychicznym. Kolejna rzecz to zasypianie. Kiedy waporyzuję konopie w godzinach wieczornych to zaśnięcie zajmuje moment, a bywało ciężko. Może nie miałem problemu ze spaniem, tylko z bólem uniemożliwiającym sen. Połączenie jednak tych związków pozwoliło na zrelaksowanie i mniejsze odczuwanie bólu, a także wyspanie. Kolejną rzeczą, która nie mam pojęcia czy ma związek z konopiami czy nie, ale mniej więcej od 4 miesięcy, nie z dnia na dzień, ale mam że tak to nazwę remisję, złagodzenie objawów chorobowych w ciągu całej doby. We wszystkich 7 latach trwania tego stanu nie czułem się tak dobrze. To co mam zniszczone wywołuje ból, mówię o aktywności choroby ale też o rozbiciu, zmęczeniu, bo ta choroba powoduje uczucie kompletnego braku sił. Miewałem takie okresy gdzie spacer do hipermarketu po zakupy to wyzwanie całego dnia, po prostu przez wiele godzin się zbierałem, żeby wybrać się po zakupy i wrócić. Po takiej trasie byłem wycieńczony jak po maratonie. To było nieludzkie, nieuzasadnione zmęczenie, które nie mijało mimo odpoczynku. Mam wrażenie, że tutaj konopie też to znoszą w ogromnym stopniu. Nie wiem jaki wpływ mają na remisję, ale od 4 miesięcy czuję się lepiej nawet w ciągu dnia gdy nie zażywam konopi. 

Najpierw miałeś łuszczycę a potem łuszczycowe zapalenie stawów? Czy to trafiło Cię jednocześnie? Pytam, bo sam mam łuszczycę i czytałem, że łuszczyca często może się przerodzić w łuszczycowe zapalenie stawów. Jak u Ciebie było?

U mnie wystąpiła najpierw łuszczyca na skórze, a później przeszła na stawy. Wiem, że bywa różnie i ta kolejność i nasilenie są różnorakie. W moim przypadku ta choroba ma przebieg najgorszy możliwy, czyli bardzo okaleczająca forma łuszczycowego zapalenia stawów, atakuje nie tylko stawy ale też ścięgna. To dużo bardziej bolesne od samego zapalenia stawów. Dużo bardziej upośledza sprawność fizyczną, bo ścięgna dużo szybciej się niszczą niż staw i jest to znacznie bardziej bolesne. Dlatego ta choroba jest w moim przypadku bardzo aktywna. A katalizatorem był stres. Miałem bardzo stresującą sytuację w życiu i i wyskoczyła łuszczyca skórna, a potem przeszło na stawy. 

Mi też stres zwiększa zmiany łuszczycowe. Łuszczyca sama w sobie nie jest uleczalna, a łuszczycowe zapalenie stawów jest czy nie?

Również nie. To jest ta sama choroba ogólnie rzecz biorąc.

Rozumiem, prawie tożsame.

Dokładnie. To jest wynik ukierunkowania danej choroby, czy atakuje akurat skórę, stawy, paznokcie i ścięgna. Tak naprawdę tak jak łuszczyca skórna, jest to choroba układowa. Ma wpływ na wiele różnych organów i wpływa na funkcjonowanie całego organizmu. 

Okej. A zmiany skórne łuszczycowe też masz? Leczysz się konopiami?

Ze skórą wygląda to tak: jeśli chodzi o nawilżające kremy to nie spotkałem lepszych niż konopne. Tutaj akurat mówię o CutisHelp, które na dzień i na noc fajną robotę robią. Jeżeli chodzi o leczenie to w najbliższym czasie będę eksperymentował z CBG. Już od paru osób słyszałem plus widziałem bardzo wstępne badania w tym obszarze, gdzie CBG miałoby pomagać w namnażaniu tego naskórka. Chcę to przetestować, prototyp maści robi dla mnie pewna kobieta, która zajmuje się produkcją różnych kosmetyków. Być może jeszcze do CBG dodam CBD i zobaczymy czy będzie to miało jakiś wpływ na te zmiany. U mnie wygląda to tak, że przez długi czas łuszczycy skórnej nie leczyłem poza ekspozycją na słońce, które zmniejszało objawy latem. Od jakiegoś czasu włączyłem dodatkowe leczenie w miejscach typu twarz, bo u mnie łuszczyca ulokowała się mocno na twarzy. Początkowo były to małe plamki, ale nie chciałbym mieć twarzy całej w łuszczycy więc uruchomiłem leczenie tradycyjne. W tym przypadku są to leki immunosupresyjne w kremie. 

Mówiłeś, że jeździłeś na wózku. Jak wyglądały w takim razie początki zapalenia? Sama łuszczyca objawia się plamami, tak było u mnie ale pewnie i u Ciebie podobnie to wyglądało.

Tak, po prostu się pojawiły. 

Nie uprzedzały.

Początki zapalenia stawów wyglądały u mnie tak, że sam początek to był potworny ból jednej nocy. Promieniujący z szyi na bark i całą rękę, który kompletnie uniemożliwiał mi spanie. Całą noc miałem z głowy. To był ból taki jak rwa kulszowa, czyli taki promieniujący po nerwach. Więc sam początek wyglądał tak, że zaczęło się coś w szyi dziać. Za chwilę ból przeszedł na nadgarstek, coś było nie tak i też mnie bolał. Poszedłem do lekarza, doszedł do tego kręgosłup, który bardzo mnie bolał, szczególnie dolny odcinek lędźwiowy. I doszła stopa, do tego stopnia, że nie mogłem praktycznie chodzić, była tak tkliwa. Kulałem i momentalnie to się stało. Pierwszy  reumatolog po kilku wizytach podejrzewał zesztywniające zapalenie stawów. To był doświadczony reumatolog, ale nie pasowała mi ta diagnoza. Pomyślałem sobie, że mam łuszczycę, objawy mam typowe dla łuszczycowego zapalenia stawów, a on mówi, że to zesztywniające zapalenie stawów. To są podobne choroby, ale zesztywniające zapalenie stawów atakuje kręgosłup i jest wbrew pozorom bardziej podatną na leczenie chorobą. Łuszczycowe zapalenie stawów jest znacznie bardziej upierdliwe i trudniejsze w leczeniu, co z resztą kilku lekarzy potwierdziło. I później przy kolejnych wizytach u innych lekarzy okazało się, że to jest to co myślałem, czyli łuszczycowe zapalenie stawów. U mnie problem z leczeniem był taki, że ja nie toleruję niesteroidowych leków przeciwzapalnych, które są podstawą objawowego leczenia, delikatnie spowalniając postęp choroby. Drugą linią leków są te modyfikujące przebieg choroby. Dostałem w szpitalu taki lek Metotreksat, który jest stosowany w chemioterapii, tylko w mniejszych dawkach. Jednak skutki uboczne są podobne, wielu pacjentów czuje się po tym potwornie źle, co na dłuższą metę uniemożliwia funkcjonowanie. I tak było w moim przypadku, po paru tygodniach zacząłem się czuć troszkę lepiej, ale miałem straszne mdłości cały dzień, byłem rozkojarzony, niezdolny do funkcjonowania na 100% możliwości. Wybrałem więc ból i dalszy postęp choroby, zrezygnowałem z tego leczenia. Kolejną możliwością jaką mam jest leczenie biologiczne i to jest chyba jedyna opcja. Wiąże się jednak z różnymi dziwnymi możliwościami skutków ubocznych. A jako że jedną z moich chorób jest fobia przed lekami, której się nabawiłem przez to wszystko, związana również z arytmią serca, która nasiliła się pod wpływem różnych leków. Zanim ja się zmuszę do biologicznego leczenia pewnie troszkę minie. Na wózku wylądowałem po drodze, jak nasiliły się te stany zapalne, uniemożliwiające mi chodzenie, kucanie. Musiałem być na wózku takim masywnym, przejściowym, bo to nie był stan, w którym do końca życia będę na wózku, więc musiałem się nim samodzielnie poruszać z uwagi na chore nadgarstki, palce powybijane ze stawów w dłoniach, barki do tego stopnia rozwalone, że ręce mogę zginać tylko w łokciach, nie podniosę ręki wyżej. Stawów barkowych nie mam, tak bym to ujął. Ubranie czy zdjęcie kurtki nie to, że jest niemożliwe, ale wygląda zabawnie, to też mi nieco przeszkadza. Ale tak jak wspominałem, od 4 miesięcy od kiedy używam konopi jest znacznie lepiej, chociaż nie chcę albo raczej nie wypada doszukiwać się działania konopi póki to nie zostanie udowodnione. Na dziś zakładam, że jest taka możliwość, że jest to związane z konopiami. To taki bodziec, który stłumił stan zapalny w organizmie i biorę to pod uwagę, bo na przestrzeni 7 lat nie miałem takiej poprawy i to byłby duży zbieg okoliczności, gdyby się to tak zgrało, że zacząłem używać konopi i mam remisję. Szczególnie w okresie, który jest dla mnie bardzo aktywny i stresujący. Nasza kampania crowdfundingowa, wszystko co z tym związane, trwa od tego momentu, pracuję po kilkanaście godzin dziennie, odżywiam się najgorzej na przestrzeni ostatnich lat i wszystko wskazuje raczej na to, że powinienem teraz być w najgorszym stanie zdrowotnym, bo wszystkie te czynniki są niekorzystne w przebiegu tej choroby, a jest okej. Jestem bardzo ciekaw badań które być może w przyszłości będą się odbywać i wyników, jakie z tego wyjdą. Sami wiemy, że wiele osób korzysta z konopi i zachwala ich właściwości, a medycyna nie do końca to potwierdziła w wielu aspektach. Jestem bardzo ciekawy co się w dłuższej perspektywie okaże, może to taki fajny efekt placebo. Zapewne nie u wszystkich, ale w wielu obszarach może tak być, dopuszczam taką możliwość, chociaż nie konkretnie w moim przypadku, bo ewidentną mam remisję. Ale czy to działania krótkotrwałe, nawet samo CBD powoduje zmiany, czy to rozluźnienie czy relaks, to wszystko sprzyja potęgowaniu się ewentualnego efektu placebo, co trzeba wykluczyć w badaniach klinicznych. Zdarza się tak, że zwykła tabletka z magnezem lub z niczym potrafi mieć 20-30% skuteczność w leczeniu np. bólu. W przypadku, gdy dodamy do tego pewne odczuwanie działania samego CBD, nie wspominając o THC, które odczuwamy wyraźnie, sprzyjać to może efektowi placebo. I obawiam się tego, że niestety w wielu aspektach konopie mogą mogą na tym polegnąć. Na dziś, na ile placebo pomaga ludziom to jest to super opcja. Nie ma takich skutków ubocznych jak ciężkie leki, przykładowo okazało by się że 1000 ludzi odczuwających ból ma efekt placebo po zastosowaniu konopi, to naprawdę byłoby fajnie. 

Dokładnie. Nie róbmy badań wtedy. 

Tak i nie mówmy o tym, bo ten efekt odpadnie.

Wiadomo. Farmakologia – rozumiem, że tak jak mówiłeś à propos łuszczycy na twarzy, rozpocząłeś tradycyjną formę leczenia. Przy ŁZS dużo tej farmakologii musisz stosować?

Tak jak już wspominałem, podstawą leczenia są niesteroidowe leki przeciwzapalne, których nie mogę używać. Drugą opcją są leki modyfikujące przebieg choroby, które mają niestety ciężkie skutki uboczne, które często występują i są upierdliwe. Pomijając to, że nie muszą być koniecznie niebezpieczne, ale ciężko jest funkcjonować, kiedy przykładowo cały czas chce Ci się zwracać. Ja tych leków koniec końców także nie tolerowałem, chociaż znosiłem nienajgorzej na tle pacjentów w szpitalu. Niektórzy „po ścianach” chodzili po tych lekach. Ja to znosiłem całkiem nieźle, ale z czasem to się pogarszało. Ten lek kumuluje się w organizmie, jest to przewlekłe leczenie i nie wyobrażam sobie żebym miał to całe życie stosować. Tym bardziej, że ma ogromny wpływ na wątrobę, co 2-3 tygodnie musisz robić badania czy przypadkiem ta wątroba nie uległa uszkodzeniu. To jest leczenie do czasu, do momentu do którego je wytrzymasz lub Twoja wątroba. Pozostaje leczenie biologiczne, które faktycznie obiektywnie jest największą przyszłością i nie ma co się oszukiwać. Nie obejdziemy się w tym przypadku również bez skutków ubocznych. Są one mniej dotkliwe, rzadsze, ale bardziej poważne, przykładowo różnego typu nowotwory, których prawdopodobieństwo wystąpienia wzrasta. Ma również negatywny wpływ na arytmię serca, co również jest w moim przypadku problemem związanym z wadą WPW, która przeszkadza mi w leczeniu. Przez nią nabawiłem się fobii związanej z lekami, niechęci do leczenia się. Arytmia jest czymś mega nieprzyjemnym, to uczucie jakbyś dosłownie za chwilę miał umrzeć, zupełnie nie przesadzając. Nie wiesz czy masz jechać na pogotowie czy minie zaraz. Ustawiłem teraz moje życie tak pod kątem wszystkich aspektów, które wywoływały arytmie, że nie miewam ich w ogóle w zasadzie, jeden mikro atak rocznie. Wcześniej miewałem ze 100 ataków na dzień, także od wielu lat choroba występuje u mnie bezobjawowo. Dlatego się boję tego leczenia, nie chciałbym tego na nowo wywołać. Dziś wybieram może bardziej ból i kalectwo zamiast tej możliwości farmakologicznej. Wszystko potrzebuje czasu i myślę, że niebawem uda mi się przekonać do tego leczenia biologicznego, żeby móc żyć pełnią życia. Na dziś czuję się całkiem dobrze, konopie czy też coś innego wywołały u mnie remisję i narazie czerpię z tego całymi garściami. Chcę się z tego cieszyć, że mogę być w pełni aktywny fizycznie. Nie myślę narazie o tym. Jeżeli moje problemy na nowo wrócą to będę musiał się zwrócić do lekarzy o wdrożenie tego leczenia. Jest to szansa i znam sporo osób, które skorzystały z tego przy tej chorobie i innych schorzeniach autoimmunologicznych. Mówiły, że czują się jakby mieli z powrotem 20 lat, tak jakby choroba zniknęła. Oczywiście wyrządzone wcześniej szkody pozostały, ale czuli się niemal że zdrowi.

A co powiesz na temat ceny medycznej marihuany w Polsce? Chcesz powiedzieć ile wydajesz mniej-więcej miesięcznie na kurację? 

U mnie wygląda to tak, że medyczna marihuana jest w proporcji 1:1 z suszem CBD mieszana, najczęściej tym, które sam produkuję.

Freedom Farms. Ale o tym więcej w 33 odcinku możesz słuchaczu posłuchać. I o tym dlaczego warto kupić akcje tej firmy i wielu innych ciekawych rzeczach.

Zapraszam również do odsłuchania. A jeżeli chodzi o to ile wydaję, w tej chwili ciężko mi to oszacować. Myślę, że około 1000 zł to minimum.

Na same konopie, tak?

Tak, na same konopie. Jeżeli ktoś używa konopi cały dzień to jest większy problem. Ja używam tylko wieczorami, czasami w dzień zdarzy mi się zastosować, ale jest to sporadyczne. Choroba utrudnia mi na tyle funkcjonowanie, że mniejszym utrudnieniem będzie użycie konopi. W jakiś sposób ta substancja jednak wpędza w rozkojarzenie i wszystko zależy do jakiego typu pracy ją stosujesz. W pracy kreatywnej nie przeszkadza absolutnie, wręcz pomaga. W pracy analitycznej lub przy planowaniu czegokolwiek utrudnia lub ogranicza działanie. Mam możliwość kontrolowania stosunku THC do CBD i dobieram odpowiednie odmiany więc w dzień przewaga CBD pomaga zminimalizować efekty psychoaktywne dając mi ulgę. Cały dzień normalnie funkcjonuję. Wieczorkiem stawy, już nawet nie same stany zapalne jak zniszczenia wywołane chorobą odzywają się. Tego już nie przeskoczę i do końca życia będę się z tym zmagał. Po całym dniu siedzenia w biurze czy po aktywnie spędzonym dniu odczuwam ból. Konopie pomagają mi otoczyć się przyjemną kołderką, która łagodzi to wszystko. 

Wydajesz 1000 zł. Co uważasz o samej cenie? Spoko czy za niska? A może za wysoka? 

Zależy z jakiej perspektywy na to spojrzymy. Od strony pacjenta jest to z pewnością wysoka cena. Z perspektywy branży farmaceutycznej jest to zapewne cena niska. Produkcja medycznej marihuany jest naprawdę skomplikowana i nie mam tu na myśli tego, że uprawa jest trudna, bo nie jest wielkim wyzwaniem. Tylko uprawa pod te wszystkie standardy robi się skomplikowana i kosztowna. Jak ktoś chciałby wgłębić się w temat co trzeba zrobić i ile wydać, żeby otworzyć nawet nieduży zakład produkcyjny, to za głowę by się złapał. Wszystko musi się zwrócić, to jest biznes i te ceny pewnie w perspektywie kilku lat będą powoli spadać, bo firmy zdążą zarobić co sobie założyły, zamortyzować koszty na środki trwałe, ale nie sądzę, że ceny staną się drastycznie niskie. Duży skok cenowy może nastąpić wtedy, gdy państwo będzie refundować te produkty jak to dzieje się chociażby w Niemczech albo kiedy państwo zezwoliłoby pacjentom na stosowanie suszu z własnych upraw. To jest najprostsza droga do tego, żeby ten lek był tani i łatwo dostępny. Ludzi nie będzie stać na to, żeby móc sobie pozwolić na terapię medyczną marihuaną. Szczególnie, że jak ja wydaję 1000zł tak znam ludzi, którzy wydają 2000-3000 zł i to już są pieniądze, które nadwyrężą budżet większości gospodarstw. Ja postulowałbym o możliwość uprawy, przynajmniej dla tych pacjentów, w najbardziej okrojonej wersji. Żeby mogli sobie ulżyć w cierpieniu niezależnie od tego ile mają w portfelu pieniędzy. 

W poprzednim odcinku rozmów z pacjentami, tj. 32 odcinku rozmawiałem z pacjentem chorym na stwardnienie rozsiane i mówił, że wydaje 2000zł miesięcznie na susz. Chłopak jest młody, jeśli dobrze pamiętam (jak nie to przepraszam Konrad!) jest rok ode mnie młodszy czyli rocznik 98. Dla takiego młodego chłopaka koszt 2000 zł jest bardzo duży. Z drugiej strony masz oczywiście rację, że jest to biznes i muszą się pewne inwestycje zwrócić, Ty wiesz napewno lepiej ile to wszystko może kosztować, cała produkcja i spełnienie norm. 

Tutaj wina nie jest po prostu po stronie przedsiębiorców, a po stronie rządzących. I tyle. Takie są standardy farmaceutyczne i niestety leki tak się produkuje. Osoba której nie stać na lek uprawia na własny użytek i ma z tego tytułu problemy. Ludzie trafiają do aresztów czy nawet więzień, bo zrobili małą uprawę na własne potrzeby. Skazywanie kogokolwiek w zasadzie za uprawę marihuany jest czymś niemoralnym, ale skazywanie czy represjonowanie pacjentów jest dla mnie wręcz barbarzyństwem. Takie osoby, które przyczyniają się do tego i popierają takie działania – mam tu na myśli rządzących – powinny odpowiadać przed sądem za to, gdyż jest to według mnie nieludzkie. To najgorsza forma tortur jakie mogę sobie wyobrazić – pozbawianie pacjenta możliwości złagodzenia swojego cierpienia. 

W ten sposób odpowiedziałeś na moje ostatnie pytanie. Chciałem zapytać Cię właśnie o to co uważasz o wsadzaniu do aresztu pacjentów czy zabieranie im lekarstw bo takie przypadki się niestety zdarzają.

 Telepatia. 

Tak. Kończąc temat uprawy na własny użytek – rozwiązałoby to problem nie tylko ceny ale też słabej dostępności leku. Tak sobie teraz rozkminiam, że taki trochę tryplet konopny masz. Jesteś pacjentem, jesteś biznesmenem konopnym i aktywistą. Jesteś idealnym konopnym ludkiem. 

Całe życie mam w konopiach. 

Chociaż pacjentem być to raczej nie jest nic przyjemnego.

Nie, bycie pacjentem nie jest niczym przyjemnym. Czułem, że konopie mogą pomóc i żałuję, że tak późno ich spróbowałem. Czemu ich nie przyjmowałem wcześniej, łącznie z CBD? 4 miesiące temu spróbowałem pierwszy raz i CBD i THC. To wynikało z tego, że miałem wrażenie, że mogę wrócić do nałogu, to odwlekało moją decyzję nawet spróbowania samego CBD. Bałem się, że wróci to na nowo, że sama forma waporyzacji czy palenia przypomni o tym. Żałuję teraz, że tak późno spróbowałem powiem szczerze, bo naprawdę nie spodziewałem się, że konopie tak bardzo mogą mi pomóc. Podchodząc do tego z perspektywy pacjenta zupełnie inaczej postrzegam konopie i zupełnie inaczej na mnie działają niż 8 lat temu. Wynika to pewnie z wielu rzeczy, przykładowo z tego, że jestem starszy, używam waporyzatora a nie bonga, fifki czy bletki, a sama forma konsumpcji ma wpływ na to jak konopie zadziałają i też łączę THC z innymi kannabinoidami takimi jak CBD, CBG przez co działanie jest bardziej harmonijne, pełne i odczuwam je dużo lepiej, niż gdy używałem marihuany rekreacyjnie. Jest to równowaga, która dużo bardziej mi odpowiada i łącząc te kannabinoidy moim zdaniem zwiększam też efekty lecznicze przy lżejszych efektach psychoaktywnych. 

Koniec końców do nałogu nie wróciłeś?

Nie i mam nadzieję, że nie wrócę. 

I to jest chyba dobre zakończenie tej rozmowy. Fajnie to podsumowałeś wszystko. Dziękuję Ci serdecznie raz jeszcze za bycie gościem podcastu Otwieramy Oczy. Życzę dużo zdrowia i wszystkiego dobrego na ścieżce biznesowej. 

Dzięki za zaproszenie i rozmowę. Również życzę Tobie wszystkiego dobrego i zdrowia. Pozdrawiam, cześć. 

To by było na tyle. Jeśli spodobał Ci się ten odcinek – udostępnij go dalej proszę. Zapraszam Cię też na moje social media: Instagram czy Facebook. Gorąco zachęcam do obserwowania podcastu w aplikacji, w której go słuchasz. Gwarantuję, że wtedy żadna nowość Cię nie ominie. Jeśli chcesz wesprzeć mnie w moich aktywistycznych działaniach serdecznie zachęcam do wsparcia w serwisie Patronite. Nawet 5 złotych to dla mnie wielki gest! Ja nazywam się Mateusz Zbojna, a Wy czytaliście podcast Otwieramy Oczy. Cześć! 

Odcinki o podobnej tematyce: