Z tego artykułu dowiesz się:

Konopie i Boże Narodzenie – chociaż nie jest to oczywista para kojarzona ze Świętami to idą w parze tradycyjnie. Cannabis wraz z bardziej oczywistymi roślinami takimi jak drzewa iglaste, jemioła, goździki, ostrokrzew i cynamon były od starożytności włączane w świętowanie.

Czy to dzięki konopiom Święty Mikołaj był taki wychillowany pomimo świątecznej gorączki? I co sprawiło, że latające renifery ciągną jego sanie? Usiądźcie wygodnie z jointem przy kominku. Dziś przedstawię Wam wyjątkową – bo konopną – Opowieść Wigilijną.

Na przesilenie zimowe – konopie!

Zanim Boże Narodzenie zostało uznane za święto narodzin Jezusa Chrystusa, symbolizowało przesilenie zimowe, czyli najdłuższą noc i tym samym najkrótszy dzień roku. Imprezy celebrujące rozpoczęcie się bardziej słonecznego okresu nosiły nazwę „Yule”, co jest germańskim terminem używanym na określenie przesilenia zimowego.

Jak głosi legenda, pogański bóg Woton (znany również jako Odyn) galopował po niebie ze swoją armią by stoczyć bitwę światła z ciemnością, zwaną Dzikim Łowem. Jedną z tradycji odpędzania zła przed snem było używanie dziewięciu ziół. Wśród nich prawdopodobnie znajdowały się konopie indyjskie. Historia Wotona i jego latającej armii jest uważana przez niektórych za podstawę opowieści o Świętym Mikołaju i wskazuje na wczesny związek między konopiami i Bożym Narodzeniem.

Zanim Boże Narodzenie zostało uznane za święto narodzin Jezusa Chrystusa, symbolizowało przesilenie zimowe, czyli najdłuższą noc i tym samym najkrótszy dzień roku.

Świąteczne piwa z dodatkiem konopi

Wielu piwowarów małych i dużych warzy dziś ograniczone serie świątecznego lub zimowego piwa z dodatkiem ziół i przypraw korzennych. Napewno kojarzycie akcję. Jest to odwołanie do wielowiekowej tradycji związanej z Yule. Plemiona północnogermańskie szczególnie upodobały sobie Julbeers, nakładając nawet prawny obowiązek warzenia świątecznego trunku.

Piwa zawierały nieco więcej niż pszenicę, chmiel i drożdże. Podobno, olewając kontrolę jakości, dodawano różne „magiczne” zioła takie jak: konopie indyjskie, piołun i czarny lulek. Dla smaku piwo przyprawiano zielonymi pędami jodły i dzikim rozmarynem.

Polska tradycyjna zupa z nasion konopi

Mało kto wie, że konopie i Boże Narodzenie są zakorzenione głęboko również w polskiej kulturze. Na terenie Polski i Litwy od dawna przyrządza się siemieniotkę, czyli zupę na bazie nasion konopi. Gotuje się ją dla zmarłych członków rodziny, którzy wracają z wizytą do swoich rodzin w czasie świąt.

W Polsce bywa po dziś dzień podawana na Śląsku zamiast tradycyjnego barszczu czy grzybowej. Jest dosyć wymagająca w przygotowaniu, ale bardzo pożywna. Dawniej była stosowana również jako lek. Istnieją domniemania, że zwyczaj ten wywodzi się ze starożytnej kultury scytyjskiej, gdzie konopie były nierozerwalnie związane z rytuałami otaczającymi śmierć i pogrzeby.

Na terenie Polski i Litwy od dawna przyrządza się siemieniotkę, czyli zupę na bazie nasion konopi.

Konopni kolędownicy

Na terenie dzisiejszej Rosji, Niemiec, Litwy i Polski mieszkańcy w czasach pogańskich obchodzili święto zwane Koledą (Kaleda, Kolada). Świętowano na cześć boga Kolady (Koljady) symbolizującego rosnące zimowe słońce. Zgodnie z tą tradycją, w noc Szczodrych Godów praktykowano obrzęd – współczesne kolędowanie. Grupa mężczyzn przybierała stroje i maski zoo- i antropomorficzne. Przedziwne maski były reprezentowane przez różne zwierzęta. Grupie przewodził „dziadek”, który miał spełniać rolę mędrca.

Jedna postać w grupie została nazwana „panną młodą” i symbolizowała narodziny nowiu i śmierć starego. „Oblubienica” była noszona przez pozostałych członków siedząc na drewnianej międlicy konopnej i tkając włókno z nici konopnej. O północy grupa kolędników chodziła od domu do domu i śpiewała. Następnie przechodziła przez dom w poszukiwaniu złych duchów, które następnie były należycie wypędzane. Miało to zapewnić dobre zbiory w następnym roku.

Zadowoleni patroni domu płacili za usługę włóknem konopnym, z którego „panna młoda” tkała nić. Nić w szczególny sposób symbolizowała płodność i była przeznaczona do produkcji odzieży noworodkowej. Uważa się, że tradycja chodzenia od domu do domu i śpiewania jest dziś podstawą kolędowania.

Wychillowany Święty Mikołaj

Wesoła, paląca fajkę ikona Świętego Mikołaja nawiązuje do minionej epoki palenia nie tylko tytoniu, ale także baccy: ostrej mieszanki ziół leśnych i łąkowych palonych w Boże Narodzenie, która często zawierała konopie indyjskie. W „Pagan Christmas” czytamy, że Niemcy mają specjalne słowo na określenie nasion konopi w ich bożonarodzeniowym baccy, które nazwali knastert.

Renifery też chciały sobie „polatać”

Ale może to nie konopie sprawiły, że ​​Święty Mikołaj był zawsze uśmiechnięty. Istnieją dowody sugerujące, że psychodeliki mają również swoje miejsce w historii Bożego Narodzenia. Wiele tradycji świątecznych wywodzi się z tradycji szamańskich północnej Europy z czasów przedchrześcijańskich.

W kulturze popularnej osiem latających reniferów ciągnie sanie Świętego Mikołaja, który w Wigilię dostarcza prezenty dzieciom na całym świecie. Scenariusz ten po raz pierwszy opisał w latach 20. XIX wieku amerykański poeta Clement Clarke Moore. Ponad 100 lat później amerykański pisarz Robert L. May dodał do historii Rudolpha z czerwonym nosem na czele.

Część tej historii jest zakorzeniona w rzeczywistości, ponieważ migrujące stada reniferów są zwykle prowadzone przez jedno zwierzę. Jednak co się stało, że dla wielu zaczęły latać? Niektórzy posądzają renifery o jedzenie grzybów halucynogennych, konkretniej muchomorów czerwonych często widniejących na starych, świątecznych grafikach. Teoria głosi, że dawni lapońscy szamani Sami pili przefiltrowaną urynę reniferów aby uzyskać haj i wydawało im się w tym stanie, że ich renifery „latają”. Nie ma jednak dowodów potwierdzających tą teorię.

Poganie, grzyby i „niepokalane poczęcie”

Ludzie, którzy celebrowali tradycje przesilenia zimowego, myśleli, że muchomory wyrastały bez konieczności posadzenia nasiona. Nie wiedzieli wtedy jeszcze o zarodnikach, więc interpretowali to wręcz jako „niepokalane poczęcie”. Brzmi znajomo? Zaobserwowali, że w wyniku powstałej na ziemi rosy wyrastały w tym miejscu grzyby. Rosa symbolizowała płodne nasienie. Świecidełka nakładane na choinki mają reprezentować życiodajną rosę.

Podsumowanie

Jak sami widzicie konopie i Boże Narodzenie to tradycyjnie nierozłączna para. Korzystali z nich nasi przodkowie, korzystał sam Święty Mikołaj. Pamiętajmy, że Boże Narodzenie to czas radości i odpoczynku, a w świątecznym rozgardiaszu dobrze znaleźć chwilę na obejrzenie „Harold i Kumar ratują Święta” w towarzystwie bliskich i konopi. W imieniu Otwieramy Oczy, życzę Wam, drodzy Czytelnicy, zdrowych, pogodnych i zielonych Świąt. Niechaj renifery latają!

Mądralińska, która ma zawsze dużo do powiedzenia. Absolwent dziwnego kierunku ekologiczno-ekonomicznego. W czasie wolnym ziołolecznictwo i sztuka. Plastyczna oczywiście. Jara ją też kosmos. Bardzo dużo empatii w jednym małym człowieku.

Pamela Rohner

Źródło:

Ch. Rätsch, Pagan Christmas, Inner Traditions Bear and Company, 2006

R. Rowan, Great Book of Hemp, Inner Traditions, 1995