Z tego artykułu dowiesz się:

Każdy mieszkaniec Warszawy przywykł już do manifestacji różnych grup zawodowych czy społecznych. Blokowanie dróg, korki, kordony policyjne, latająca w powietrzu kostka brukowa…Dziś pod Sejmem również odbyła się jedna manifestacja. Policjantów co prawda było kilku, jednak niewiele, bo i zgromadzenie miało bardziej pokojowy charakter. W końcu jego uczestnicy byli zadowoleni ze swojego życia i dziękowali rządzącym za obecny stan prawny. Zaskoczeni? Nie powinniście, w końcu to manifestacja dilerów i gangsterów, którzy dziękowali rządzącym za prohibicję. 

Dzięki legalizacji Państwo mogłoby zarabiać dodatkowo 10 mld złotych.

Przestępcy korzystają z tego, że marihuana jest nielegalna. Dzięki temu mogą zarabiać duże pieniądze, nie muszę płacić podatków ani akcyz, nie muszą weryfikować pełnoletności swoich klientów ani dbać o jakość i czystość sprzedawanego suszu. Zarobione środki transferują do rajów podatkowych, by polskie służby nie były w stanie ich namierzyć. Co prawda, jak sami mówią, legalizacja medycznej marihuany trochę im w interesie namieszała, ale na szczęście koledzy-politycy zadbali o to, by dostępność była niska a cena wysoka. Dzięki temu nawet osoby posiadające receptę zaopatrują się u nich. Trochę mnie martwi, że policja była na miejscu i mimo jawnej deklaracji o łamaniu prawa nie doszło nawet do wylegitymowania tych przestępców, nie mówiąc już o zatrzymaniu. A to wszystko w biały dzień, w centrum stolicy dużego, europejskiego kraju…

Cała manifestacja to był oczywiście performance przygotowany przez aktywistów konopnych. Przebrani w dresy, kominiarki, z bejsbolami i drogą biżuterią, albo w drogie marynarki, z cygarami i w kapeluszach, symbolicznie przedstawili, kto korzysta najbardziej na prohibicji. Data też nie była przypadkowa. Wczoraj, tj. 13.01.2022, do pierwszego czytania w Sejmie trafiły projekty trzech ustaw konopnych. Ich szczegóły omówiliśmy tutaj (KLIK!). A relację z posiedzenia Sejmu napisaną przeze mnie dla Wolnych Konopi znajdziesz tutaj (KLIK!).

Niestety, żaden z projektów nie dotyczył zmian dotyczących marihuany rekreacyjnej. Właśnie dlatego największymi beneficjentami obecnego stanu prawnego są właśnie dilerzy i gangsterzy. Nie państwo. Dzięki legalizacji państwo mogłoby zyskać około 10 mld zł rocznie z tytułu podatków i akcyz, zagwarantowałaby ona LEGALNE miejsca pracy oraz REALNĄ ochronę młodzieży. Środki te mogłyby być przeznaczone na służbę zdrowia oraz edukację narkotykową. A to wszystko przez fobię, z której cały świat powoli wychodzi. Na manifestacji poza aktywistami konopnymi pojawiła się posłanka Beata Maciejewska – przewodnicząca parlamentarnego zespołu ds. legalizacji marihuany. W moment przykuła uwagę mediów i wypowiedziała się krytycznie o prohibicji. Media też zainteresowały się innym zamaskowanym aktywistą. Pod jedną z kominiarek krył się Policjant Aktywista – czyli Kamil, który stracił pracę w policji, przez stosowanie marihuany, która pomagała mu w leczeniu zaburzeń nerwicowych wynikających z pełnienia służby. Na miejscu pojawił się m.in. Mestosław, który na swoim kanale zapowiedział już relację z tego wydarzenia. Otwieramy Oczy reprezentował oczywiście Mateusz, który razem z Jakubem Gajewskim i Andrzejem Dołeckiem (czyli prezesami Wolnych Konopi) organizował manifestację. Każdy, kto go choć trochę prywatnie zna wie, że nie musiał nawet zbytnio się przebierać. Po prostu zdjął część biżuterii. 😉

Uważam, że sam pomysł był bardzo trafiony. To jeden z tych żartów, który miał w sobie bardzo dużo prawdy. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziło stereotypowe pokazanie dilerów i gangsterów. Myślę, że każdy sposób zwrócenia uwagi mediów, a co za tym idzie i obywateli, pozytywnie wpłynie na kwestię postrzegania konopi w Polsce. Milczenie na ten temat służy tylko tym, którzy nie służą dobru kraju. Wszystkich zainteresowanych zapraszam dosprawdzeniu relacji.

LINK do nagrania z wydarzenia: KLIK!

Zapraszam również na relację z czytania ustaw konopnych, którą napisałem dla Stowarzyszenia Wolne Konopie: KLIK!

Geek, miłośnik muzyki, pająków i konopi. Cierpiący na wieczny brak czasu i miejsca na nowe książki

Wiktor Brzeziński