Z tego artykułu dowiesz się:

Bee*zee to nowa marka na polskim rynku produktów CBD. Stoi za nią Ewa Grzelakowska – Kostuglu, znana bardziej jako Red Lipstick Monster. Youtuberka i influencerka swoją popularność zawdzięcza przede wszystkim poruszaniu tematyki beauty, jednak w swoich filmach nie unika zagadnień związanych z psychologią. Tematyka selfcare dosyć często pojawia się w jej treściach, co w konsekwencji doprowadziło do wypuszczenia własnej linii olejków CBD. Za ich produkcję odpowiada Eir Health.   

Influencerzy a CBD

Gdy dowiedziałem się o tym pomyśle, przyklasnąłem mu w ciemno. Jest dla mnie oczywiste, że branża konopna zyskuje na zainteresowaniu i inwestowaniu w nią przez celebrytów. Aktywni na tym rynku są już chociażby Pezet czy Liroy, jednak są to osoby związane ze środowiskiem muzycznym. Red Lipstick Monster to już inna kategoria. Uważałem, że jej marka to szansa na wzrost świadomości nt. konopi u nieco innych odbiorców, a także sygnał, że jest coraz mniej tabu związanych z tą rośliną.

Moja euforia trwała do 1-go grudnia. Tego dnia Ewa odkryła karty związane ze swoim produktem oraz opublikowała filmik promujący olejki. Niestety, to co w nim usłyszałem sprawiało, że co jakiś czas moją skórę przechodziły ciarki, a moja narzeczona powoli miała dosyć mojego nakręcania się. Poczułem, że moja aktywistyczna dusza dostała liścia od biznesu.

Na wstępie zaznaczę, że nie jest to recenzja produktu. W przeciągu kilku tygodni planujemy ją zamieścić. Chcieliśmy jednak rozdzielić sam produkt od marketingu z nim związanego. W gronie redakcyjnym mieliśmy dłuższą rozmowę, czy jest to temat, którym w ogóle powinniśmy się zajmować. Zdajemy sobie sprawę z różnić w zasięgach, wiemy, że mamy bardzo niewielu odbiorców, którzy śledzą jednocześnie działalność Red Lipstick Monster.  Dlaczego więc postanowiliśmy poruszać temat tej marki? Wychodzimy z założenia, że nasi odbiorcy mają większą wiedzę na temat konopi. Jako Otwieramy Oczy mamy na celu edukację i szerzenie świadomości.

Żebyście zrozumieli, co nas zabolało w marketingu bee*zee obejrzyjcie na wstępie poniższy film:

Skąd pomysł na CBD?

Jak twierdzi RLM CBD jest „super niszowe”. Wartość polskiego rynku konopnego szacuje się na ponad 2 mld zł, automaty z tymi produktami stoją w wielu miejscach, coraz więcej dużych marek decyduje się na sygnowanie swoim logiem produktów z CBD a firmy konopne biją rekordy w zbiórkach crowdfunding’owych.

Na wstępie filmu właścicielka bee*zee opowiada o swojej motywacji do wprowadzenia na rynek produktu CBD. Nadmiar pracy doprowadził ją do złego stanu psychicznego. Remedium na takie problemy ma być właśnie jej linia olejków CBD.

Owszem, konopie są wykorzystywane w leczeniu schorzeń natury psychicznej (w tym depresji) i mogą być stosowane zamiast tradycyjnej terapii antydepresantami. Podstawą leczenia jest jednak konsultacja ze specjalistą. Sama RLM nie kryje tego, że uczęszcza na terapię. Obawiam się, że ktoś oglądający film promujący nowe olejki może pomyśleć sobie: o, kupie to CBD i będzie git.  Cóż, może nie być. CBD poprawia jakość życia i bardzo fajnie, że Ewa wymienia konkretne aspekty, w których widzi poprawę dzięki jego suplementacji. Jeśli została zaburzona biochemia mózgu nie liczmy, że olejek nam wystarczy. Wychodzenie z takich stanów to ciężka praca, w której konopie mogą pomóc, ale nie zrobią za Was wszystkiego.  

Stosowanie CBD w depresji lub innych schorzeniach może dać siłę, by pójść na terapię, lub by ją kontynuować. Autorka w filmie mówi, że olejek może być tylko pomocą. Dla mnie w tym filmie zabrakło klarownego postawiania sprawy. Może to moje czepialstwo, ale na takie niedopowiedzenie kilka osób zwróciło uwagę.

CBD jako nisza

Red Lipstick Monster opowiada też o swojej wieloletniej przygodzie z CBD i że zawsze chciała wypuścić taki produkt. To, że nie zrobiła tego wcześniej tłumaczy swoim lękiem, którego się pozbyła. Jak twierdzi w filmiku, CBD jest „super niszowe”. Wartość polskiego rynku konopnego szacuje się na ponad 2 mld zł. W Gdańsku, w którym mieszkam, znalazłem taki punkt, z którego w promieniu 5 minut drogi pieszo są 4 sklepy z produktami CBD. Automaty z tymi produktami stoją w wielu miejscach, coraz więcej dużych marek decyduje się na sygnowanie swoim logiem produktów z CBD a firmy konopne biją rekordy w zbiórkach crowdfunding’owych. Może mamy inne pojęcie niszy w takim razie.

Nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że jest to gra na braku świadomości swoich odbiorców w stylu „patrzcie, podejmuje duże ryzyko, uważam, że warto, robię to dla Was”. Dla mnie jednak rosnąca popularność CBD w połączeniu ze znanym nazwiskiem to praktycznie samograj. Pod samym filmem też jest wiele zarzutów, że jest to pójście na łatwiznę korzystając z rosnącej popularności CBD.

Obecność niewielkich ilości THC w produkcie nie jest wadą, tylko zaletą, a w przypadku olejków full spectrum to po prostu konieczność.

Olejek full spectrum, bez THC

W filmie i na stronie pojawia się okeślenie „full spectrum”. No i tutaj mam chyba największy zgrzyt. W tym kontekście na wyróżnienie zasługuje cytat: „(…)1200 mg CBD, czyli tego o szerokim spektrum działania na organizm”. Wg zapowiedzi w produkcie ma być 0% THC.

To, że coś jest „full spectrum” nie bierze się z tego, że działa szerzej na organizm. Samo CBD też nie może być full spectrum. Tak można nazwać olejek, gdy zawiera pełen zestaw kanabinoidów, terpenów i flawonoidów występujących naturalnie w konopiach. W skrócie – kiedy zawiera wszystkie składniki znajdujące się naturalnie w tej roślinie. A skoro wszystkie – to również i THC. Polscy producenci walczą o to, by zwiększyć jego dopuszczalny limit w swoich produktach, a tu bee*zee świadomie rezygnuje z tego dopuszczalnego legalnego stężenia. To właśnie współdziałanie wszystkich kanabinoidów występujących w roślinie powoduje skuteczniejsze efekty w działaniu. Dlatego takie olejki cieszą się większym uznaniem wśród odbiorców. Obecność niewielkich ilości THC w produkcie nie jest, wadą tylko zaletą. W przypadku olejków full spectrum to po prostu konieczność.

Więc albo w produkcie musi być THC w stężeniu większym niż 0%, ale ze względów wizerunkowych postanowiono ukryć ten fakt, albo olejek nie jest full spectrum. Jeśli jest trzecie wyjście – chętnie je poznam.

Ile kosztuje olejek i dlaczego?

Cena za butelkę? 246 zł. To chyba coś, co rozpaliło najbardziej emocje. Influencerka przyznaje, że to sporo, ale dla uspokojenia odbiorców przeprowadza prosty zabieg matematyczny. Twierdzi, że najpopularniejsze olejki mają ok 300 mg CBD i kosztują ok 100 zł. Na tej podstawie wysuwa prosty wniosek, że jeśli ktoś chciałby osiągnąć taką samą ilość CBD musiałby kupić 4 takie olejki i wydać więcej niż za jej produkt. Matematyka się zgadza. Gorzej z faktografią. Postanowiłem przygotować dla Was małe zastawienie kilku popularnych olejków:

 

Nazwa produktu Cena w zł Ilość CBD w mg Cena za 1200 mg CBD w zł
Bee*zee 30 ml 246 1200 246
Magenta CBD 5% 10 ml 109 500 261,6
Olej CBD 500 mg Kombinat Konopny 30 500 72
Eir Health 300 mg CBD 98 300 392
CBD Spectral 5% 49 500 117,6
Olejek CBD CO2 RAW 5% 135 500 324
CANNABIGOLD CLASSIC 500 MG 119 500 285,6

Najpopularniejsze olejki CBD, które kosztują ok 100 zł nie mają 300 mg CBD, a częściej 500 mg.  Dla jasności – nie oznacza to, że nie znajdziemy na rynku takich produktów. Twierdzę jedynie, że mogło dojść do delikatnej manipulacji faktami. Ewa uważa, że takie tanie produkty, których użyła do porównania, „psują rynek” CBD. Wartym odnotowania jest, że właśnie taki tani produkt ma w swojej ofercie Eir Health, czyli producent olejków bee*zee.

Czy na tle konkurencji bee*zee jest bardzo drogim produktem? W porównaniu z innymi markami nie wypada źle, można kupić droższe olejki. Jednak budowanie narracji, że zakup tego olejku jest dużo bardziej opłacalnym jest mijaniem się z faktami. Jak widać po olejkach Spectral czy Kombinatu Konopnego – można zrobić dobry produkt kilkakrotnie taniej.

Czy jest miejsce na nowy produkt?

Czy w takim razie ma w ogóle sens wprowadzanie na rynek produktu, który nie jest konkurencyjny cenowo wobec marek o wyrobionej renomie? Moim zdaniem tak, ale pod jednym warunkiem. Taka marka musi z założenia poszukiwać nowych odbiorców, którzy nie są obecnie użytkownikami CBD. A kto lepiej zachęci odbiorców do nowych rozwiązań niż znana influencerka?

Jednym z elementów składowych tej ceny mają być certyfikaty kalifornijskiego laboratorium gwarantujące najwyższą jakość produktu oraz 0% THC. Mamy w Polsce również bardzo dobre laboratoria jak chociażby CannaLabs. Myślę, że warto wspierać lokalne firmy, które mają odpowiednią wiedzę, zaplecze techniczne, a także znają polski rynek i potrafią służyć radą. A co więcej – są zapewne tańsze niż ich konkurencja zza oceanu. Nie warto powielać oklepanego schematu, że co amerykańskie to lepsze.

Podsumowanie

Żeby nie było, że ten artykuł to tylko wytykanie błędów i czepialstwo zazdrośników. Bee*zee, Ewo – serdecznie witamy w naszej konopnej rodzinie. Wielu jej członków od kilkunastu lat interesuje się tą rośliną, walczy o zmiany w prawie, stawia na edukację w tematyce konopi. My po prostu kochamy konopie. I sama wiesz jak to jest z miłością – gdy widzimy jakieś zagrożenie to chcemy chronić to, co kochamy. Mam głęboką nadzieję, że wymienione błędy, niejasności, to nic więcej jak błędy młodości. Trzymam kciuki za tą inicjatywę, bo mocne nazwiska, duże marki, zawsze sprzyjają rozwojowi branży. Cieszę się, że bee*zee ma charakter selfcare. Tego zdrowego egoizmu, myślenia o sobie, dbania o swoje zdrowie po prostu brakuje w naszym społeczeństwie. Warto o tym mówić i jeśli chociaż jednej osobie pomożesz – to będzie to sukces.

Jako Otwieramy Oczy będziemy się bacznie przyglądać rozwojowi bee*zee. Kiedy będzie za co – pochwalimy, jeśli będzie trzeba – damy po łapkach.

O samym produkcie jeszcze przeczytacie na łamach OO. Wypatrujcie recenzji olejków CBD bee*zee selfcare.

    Geek, miłośnik muzyki, pająków i konopi. Cierpiący na wieczny brak czasu i miejsca na nowe książki

    Wiktor Brzeziński