Z tego artykułu dowiesz się:

Konopie i włosy to jeden z lepszych możliwych duetów. Kosmetyki konopne do włosów na stałe skradły serca niejednej włosomaniaczce. Wydają się czynić prawdziwą rewolucję na rynku i budzą zachwyt wśród użytkowników. Wśród nich znajdziecie sporo bubli, o czym pisałam tutaj. W morzu konopnych kosmetyków można jednak trafić również na prawdziwe perełki. Do której grupy należą kosmetyki od Wellness Premium Products? O tym dowiecie się z dzisiejszej recenzji kosmetyków do włosów tej firmy.

Opowiem Wam jak sprawdziło się u mnie serum do włosów, które po przyjacielsku otrzymaliśmy jako Otwieramy Oczy od Cannacore. Czy poradziły sobie z moimi niesfornymi falami? Jak spodobał mi się zapach i konsystencja? I przede wszystkim, czy polecam mimo ich niebagatelnej ceny? Czytajcie do końca!

Przepis na idealną fryzurę – konopie i włosy!

Konopna seria kosmetyczna tej firmy cechuje się obecnością nierafinowanego oleju z nasion konopi. To zapewnia bogactwo naturalnie występujących w oleju składników, w tym nienasyconych kwasów tłuszczowych, antyoksydantów, witamin i fitosteroli. 

Olej konopny wyróżnia się wysoką zawartością wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, w tym kwasów omega 3 oraz omega 6. Olej z konopi jest bardzo dobrym, naturalnym emolientem. Zatrzymuje wodę wewnątrz łuski włosa przez co wspomaga nawilżenie. Dobrze dlatego łączyć go z humektantami, czyli substancjami o działaniu nawilżającym. 

Konopie i włosy to połączenie dla średnio i wysokoporowatych czupryn . Duże cząsteczki oleju wchodzą wgłąb szerokich porów i wypełniając je działają silnie odżywczo. Olej konopny pozostawia również ochronny film na włosach. Natłuszcza, uelastycznia, świetnie chroni końcówki. Zawiera dużo witamin i minerałów dzięki czemu włosy zyskują blask i poprawia się ich kondycja. Wiele użytkowniczek rekomenduje go również do włosów kręconych. 

Analiza składu

W tej recenzji pod lupę wezmę serum do włosów z olejem z nasion konopi. Producent obiecuje wygładzenie, nawilżenie, odżywienie i wzmocnienie włosów. Jak wspominałam, konopie i włosy idą w parze, ale przyjrzyjmy się składowi. 

Niestety główny składnik czyli olej z nasion konopi jest uplasowany w drugiej połowie składu. Im dalej składnik jest wymieniony w składzie, tym mniej jest go w kosmetyku. Bardzo dobrym i szybkim wskaźnikiem dobrego składu jest substancja zapachowa. Po niej zawarte w kosmetyku substancje występują w nieznacznej ilości. Daje do myślenia, prawda?

Poza głównym składnikiem aktywnym czyli olejem konopnym wyraźnie rzucają się w oczy substancje nawilżające i emolienty, które zatrzymują nawilżenie w łusce włosa, działają odbudowująco i kondycjonująco.

Przykładowo glikol propylenowy zaliczany jest do grupy humektantów. Związek ten ułatwia wnikanie wielu substancji aktywnych w głąb włosa, zwiększając ich efektywność. Gliceryna to również substancja nawilżająca. Polidimetylosiloksan jest emolientem wykazującym działanie zmiękczające i nawilżające. Tworzy na włosach film zapobiegający odparowaniu wilgoci. Działa wygładzająco i ochronnie na włosy.

Substancje dodatkowe

Poza składnikami aktywnymi działającymi bezpośrednio na kondycję włosów w składzie widzimy mnóstwo innych, dziwnie brzmiących substancji. Są to głównie emulgatory, stabilizatory, konserwanty i środki zapachowe. Decydują o produkcie finalnym – jak wygląda, jakie ma właściwości, jaką ma konsystencję i zapach. Wpływają na walory użytkowe takie jak łatwość rozprowadzania czy czas pozostawania na skórze. 

Do tych substancji zaliczamy poliakrylamid, który jest substancją zagęszczającą, stabilizującą i nadaje konsystencji. Tworzy na powierzchni włosów ochronny film. Idąc dalej C13-14 isoparaffin to substancja o działaniu zmiękczającym włosy. Alkohol laurylowy oksyetylenowany 7 molami tlenku etylenu to niejonowy środek powierzchniowo czynny zaliczany do emulgatorów. Phenyl Trimethicone należy do emolientów, ułatwia rozprowadzanie kosmetyku. Podobne właściwości ma Cyklopentasiloksan. 

Mika to minerał nadający perłowy blask kosmetykom. Tlenki żelaza pełnią rolę pigmentu matowego. Dwutlenek tytanu to fizyczny filtr UV w postaci proszku, działa odbijająco przy promieniowaniu UVA i UVB. Nie rozpuszcza się w wodzie, nie reaguje z kwasami i zasadami. W składzie znajdziemy też gotową mieszankę zapachową. Często jeżeli nie wyróżniono olejków eterycznych można spodziewać się syntetycznej kompozycji. Dodatkowo występują mniej lub bardziej alergizujące konserwanty.

W składzie widzimy mnóstwo innych, dziwnie brzmiących substancji. Są to głównie emulgatory, stabilizatory, konserwanty i środki zapachowe. Decydują o produkcie finalnym.

Walory sensoryczne i właściwości serum 

Serum marki Wellness Premium Products to produkt przyjemny w użytkowaniu. Włosy po nim pachną wręcz jak po wizycie u fryzjera. Zapach pozostaje na włosach do następnego mycia. Konsystencja produktu była zaskakująca. Spodziewałam się raczej oleistej cieczy, otrzymałam natomiast coś w formie żelu. Kosmetyk jest przezroczysty z pomarańczowymi drobinkami. Rozprowadza się łatwo. Nie jest na tyle płynny, żeby przelecieć przez palce lub spływać z wilgotnych włosów. 

Kosmetyk nie obciąża (wysoko porowatych) włosów, ale wygładza. Włosy stają się po nim elastyczne i sprężyste. Dzięki temu są też odporniejsze na czynniki środowiskowe i uszkodzenia mechaniczne. Zaletą jest wyposażenie serum w filtr UV, dzięki czemu chroni przed szkodliwymi dla włosów promieniami słonecznymi. To dobry produkt na lato i zimę. 

Moje wrażenia

Jestem posiadaczką wysoko porowatych fal, także byłam ciekawa czy konopie i włosy idą w moim przypadku w parze. Nie spodziewałam się cudów. Moje włosy karmione produktami z dużą ilością nawilżaczy raczej lubią się puszyć. Jednocześnie w składzie przeważają emolienty, substancje filmotwórcze i wygładzające co może powodować przyklapnięcie.  

Ku mojemu zaskoczeniu włosy były naprawdę wygładzone ale bez efektu przeciążenia. Co więcej były sprężyste, elastyczne, sypkie i błyszczące. Uległy też delikatnemu wyprostowaniu. Kondycjonująco serum zadziałało naprawdę dobrze. Po kolejnym myciu włosów jednak efekt nie był już wyczuwalny. Włosy straciły blask i były trochę takie smutne, matowe.

Czy warto?

Składając wszystkie moje wypociny w całość chciałabym zwrócić uwagę na ważny aspekt. To bardzo dobry albo bardzo zły produkt w zależności od potrzeb i oczekiwań. Polecam go z całego serca przed ważnym wystąpieniem, imprezą czy randką, ponieważ działa trochę jak maseczka upiększająca na twarz – poprawia wygląd, ale nie na długo. 

Dla wszystkich tych, którzy podjarali się naturalnym, wegańskim produktem, serum może być rozczarowaniem. Długofalowo niewiele wpływa na kondycję włosów, ponieważ w jego składzie dominują substancje mimo wszystko zalepiające włos. Niektóre z nich mogą alergizować. Głównego składnika aktywnego jest mało. Działanie kosmetyku skupione jest na natychmiastowym efekcie. Naturalna pielęgnacja najczęściej wymaga cierpliwości i czekania na rezultaty. Tutaj efekt jest odrazu, jednak kosmetyk realnie nie zmienia znacząco zdrowia włosów. Oczywiście w składzie znajdziemy wiele wartościowych substancji. Kosmetyk nie zawiera parabenów i silikonów, jest wegański. Sama receptura jest po prostu skupiona na efekcie wizualnym co jest okej, jeżeli ktoś tego szuka. Kosmetyk znajdziecie przykładowo tutaj. Pełnowymiarowy produkt kosztuje zawrotne 99 zł za 100 ml.

Mądralińska, która ma zawsze dużo do powiedzenia. Absolwent dziwnego kierunku ekologiczno-ekonomicznego. W czasie wolnym ziołolecznictwo i sztuka. Plastyczna oczywiście. Jara ją też kosmos. Bardzo dużo empatii w jednym małym człowieku.

Pamela Rohner

Pełną relację z odwiedzin w specjalnej konopnej strefie opublikowanej przez Vice znajdziecie tutaj.