Z tego artykułu dowiesz się:

Pamiętacie jeszcze banery z wymownym hasłem” Piłeś, nie jedź?” Dziś zdecydowana większość Polaków potępia prowadzenie samochodu na podwójnym gazie. No, chyba że tylko taki krótki kawałek do domu,
i wiadomo, na bocznych, bo tam nie łapią. Marihuana to jedna z najpopularniejszych  używek w Polsce, a od kilku lat również legalny lek. Jak wygląda temat prowadzenia auta po korzystaniu z konopi? Niestety, nauka jedno, a prawo często parę kroków za nią.

Marihuana a zdolności psychosomatyczne

Zaczynając od podstaw. Każdy użytkownik konopi wie, że jest to używka, po której człowiek odczuwa euforię, relaksuje się. Wpływają one na ośrodkowy układ nerwowy, doprowadzają do zaburzeń koncentracji, pobudzają wyobraźnię oraz upośledzają pamięć krótkotrwałą. A jak to wygląda w praktyce? Wyobraź sobie sytuację, że prowadząc samochód nie pamiętasz, jaki przed chwilą widziałeś znak. A potem wyobraź sobie, że to Cię śmieszy.

Tak działa THC. Badania jednak wskazują, że ma ono większy wpływ na użytkowników okazjonalnych. U stałych użytkowników konopi rozwija się tolerancja na ten kanabinoid.  Naukowcy są też zdania, że regularnie użytkownicy marihuany pod jej wpływem jeżdżą wolniej i ostrożniej, utrzymują większe odstępy od samochodów. Wynika to z mniejszego wpływu THC na organizm oraz świadomości bycia pod wpływem używki. THC najsilniej oddziałuje w okresie od 20 do 40 minut po spożyciu w formie palenia. Jeśli jednak konsumowałeś konopie w formie jedzenia – ten okres może wydłużyć się do kilku godzin.

Naukowcy są zdania, że osoby regularnie korzystające z marihuany pod jej wpływem jeżdżą wolniej i ostrożniej, utrzymują większe odstępy od samochodów.

Polski stan prawny

W Polsce prowadzenie pod wpływem środków odurzających jest zabronione i może zostać zakwalifikowane jako wykroczenie lub przestępstwo. Dlatego by uniknąć bałaganu w papierach pamiętaj o kilku podstawowych sprawach:

1) Recepta na medyczną marihuanę może przekonać prewencję, ale nie drogówkę

Trzeba pamiętać, że nie ma wpływu, czy marihuanę stosowaliśmy w celach rekreacyjnych czy medycznych. THC  działa odurzająco i ma wpływ na zdolności poznawcze i motoryczne. Dodatkowo marihuana przyjmowana stale może powodować utrzymywanie się THC do kilku miesięcy, nawet jeśli nie wpływa na nasze funkcje psychosomatyczne.

2) Czy jesteś „pod wpływem” czy w stanie „po użyciu” – tego nie wie prawie nikt

W polskim prawodawstwie brak jest sztywnej granicy oddzielającej stan „po użyciu” od stanu „bycia pod wpływem”.  A takie określenie ma znaczący wpływ na zakwalifikowanie czynu jako przestępstwo lub wykroczenie. W 2013 r. Sąd Najwyższy stwierdził, że w celu takiej kwalifikacji należy każdorazowo ocenić realny wpływ środka odurzającego na sprawność psychosomatyczną kierowcy. Mimo braku wskazania w prawie jasnej granicy, musimy zwrócić uwagę na wyroki sądów. Jednym z nich jest orzeczenie elbląskiego sądu z maja 2017. W uzasadnieniu wyroku stwierdził on, że w przypadku marihuany granicą tą są 2,5 ng/ml. Czemu taka? Ponieważ sąd uznał na podstawie badań, że przy takim stężeniu THC występują zaburzenia podobne jak u osób, które posiadają we krwi 0,5 promila alkoholu. Poniżej tej wartości jazdę pod wpływem należy uznać za wykroczenie, a powyżej za przestępstwo. Na szczęście coraz częściej docierają do nas informację, że sądy nie trzymają się ściśle tej granicy. Przykładem jest sprawa Pana Tomasza, który został zatrzymany i oskarżony o kierowanie samochodem pod wpływem marihuany. W jego krwi stwierdzono stężenie THC na poziomie 2,8 ng/ml. W 2019 r Sąd w Szczecinie poparł jednak linię obrony i uznał, że nie ma dowodów by oskarżony był pod wpływem marihuany.

Kiedy możesz wsiąść za kółko?

Tego też nie wie w sumie nikt. W przypadku THC są dwa kluczowe problemy. Pierwszy – nie ma reguły, jeśli chodzi o jego metabolizowanie się. Drugi to brak liniowego przełożenia stężenia THC na zdolności psychosomatyczne. Osoby korzystające regularnie z konopi mogą uzyskać kilka dni po konsumpcji stężenie we krwi, które sporadyczny użytkownik bedzie miał kilkanaście godzin po zapaleniu. Łatwo też sobie wyobrazić, że regularny użytkownik postanawia na jakiś czas przestać palić. Po kilku tygodniach jednak zostanie zatrzymany, a stężenie THC w jego krwi pozwoli na przynajmniej ukaranie grzywną a nawet i zabranie prawa jazdy na parę miesięcy.

Jeśli czyn zostanie zakwalifikowany jako wykroczenie to kierowcy grozi kara aresztu do 30 dni lub grzywny od 50 do 5000 zł, oraz zakaz prowadzenia pojazdów od 6 miesięcy do 3 lat. Czy to absurd? Odpowiedźcie sobie sami.

W przypadku kwalifikacji czynu jako przestępstwo sąd może orzec grzywnę, karę ograniczenia lub pozbawienia wolności do 2 lat, dodatkowo orzeka się zakaz prowadzenia pojazdów na okres nie krótszy niż 3 lata. Niestety, jak widzicie, u regularnych użytkowników ryzyko nie kończy się wraz z wejściem z upragnioną rośliną do bezpiecznego domu.

Inicjatywy zmian prawnych

W 2019 r. Posłowie Jarosław Sachajko oraz Paweł Szramka wnioskowali do Rady Ministrów o ustalenie dopuszczalnego poziomu składników konopi medycznych i siewnych w organizmie. Podnieśli fakt, że od listopada 2017 r w Polsce legalna jest marihuana medyczna oraz że legalne są konopie siewne o niskiej zawartości THC. W obecnym systemie prawnym nie ma znaczenia, czy u kierującego poziom THC we krwi 200 ng/ml (tuż po spożyciu) czy 5 ng/ml (kilka-kilkanaście godzin po spożyciu). W obu wypadkach kierujący może stracić prawo jazdy.

Niestety interpelacja nie spotkała się z uznaniem w Radzie Ministrów. Do tematu powrócił parlamentarny zespół ds. legalizacji marihuany. W swoim projekcie dotyczącym medycznej marihuany zaproponowali wprowadzenie do polskiego prawa stanu po spożyciu THC (stężenie na poziomie 2-5 ng/ml) oraz stan upojenia (stężenie powyżej 5ng/ml). Projekt niestety przepadł w pierwszym czytaniu, a skierowany dalej projekt Jarosława Sachajko nie odnosił się do tego tematu.

Opieranie się na stężeniu ma liczne wady, jednak brak jakiejkolwiek regulacji jest jeszcze gorszy.

Eksperyment Lamber Initiative

W 2020 r w grudniowym wydaniu Journal of the American Medical Association pojawiły się badania przeprowadzone na holenderskim uniwersytecie w Maastricht na polecenie Lambert Initiative. 26-ciu uczestników badań podzielono na 4 grupy, które waporyzowały 4 rodzaje konopi: z przewagą THC, z przewagą CBD, kombinację CBD i THC oraz placebo. Po waporyzacji badani wsiadali za kierownicę samochodu i udawali się na 100 kilometrową przejażdżkę autostradą w towarzystwie instruktora i członka zespołu naukowego. W trakcie badań uczestnicy przechodzili dwie takie próby: pierwszą w 40 minut po spożyciu oraz ponownie – 4 godziny po spożyciu.

W trakcie badania sprawdzano zaburzenia zdolności poznawczych obserwując, jak często kierowcy najeżdżali na pasy oddzielające pasy jezdni (SDLP). Warto nadmienić, że były to pierwsze tego typu badania przeprowadzone na drodze – poprzednie badania tego typu przeprowadzano na symulatorach.

Badania wykazały, że w grupie stosujące konopie z przewagą CBD nie stwierdzono znaczących różnić w zaburzeniach jazdy w stosunku do grupy, która otrzymała plecebo. Niniejszym potwierdzono, że CBD nie ma wpływu na zdolności psychosomatyczne. Wyraźne różnice stwierdzono jednak u badanych z dwóch pozostałych grup. Naukowcy określili, że w pierwszej próbie zaburzenia w prowadzeniu pojazdu były podobne do tych, które stwierdzono u mających 0,05% alkoholu we krwi. Znaczącą różnicą jednak było to, że badani zdawali sobie sprawę z tego. Wyczuwali oni różnicę w swoich zdolnościach poznawczych oraz mniej sobie ufali. Osoby będące pod wpływem alkoholu nie miały takiej świadomości. Drugi test rozpoczynał się po 4 godzinach od skorzystania z marihuany i w drugiej próbie u badanych nie stwierdzono już SDLP.

Naukowcy podkreślają, że badania były prowadzone na niewielkiej grupie zdrowych osób, że istnieje wiele dodatkowych zmiennych jak sam poziom THC, proporcje THC do CBD czy wielkość porcji. Badania należy jednak uznać za ważny krok w debacie nad wpływem konopi na zdolności poznawcze. 

Badania potwierdzają, że osoby prowadzące samochód pod wpływem THC, w odróżnieniu od kierowców pod wpływem alkoholu,  zdają sobie sprawę ze swoich zaburzeń.

Nikogo oczywiście nie zachęcamy do prowadzenia samochodu pod wpływam konopi. Skutki mogą być tragiczne nie tylko dla nas samych, ale też dla osób postronnych. Jeśli jednak paliliśmy to pamiętajmy, że THC najmocniej oddziałuje w pierwszej godzinie po spożyciu. Odczekajmy kilka godzin, upewnijmy się, że nasz organizm działa prawidłowo przed tym jak siądziemy za kółko. Jeśli jesteśmy regularnymi użytkownikami to miejmy świadomość, że THC może w organizmie utrzymać się dłużej. Kiedy już wystarczająco ryzykujemy konflikt z prawem unikajmy zbędnego prowokowania losu – zapinajmy pasy, nie rozmawiajmy przez telefon, prowadźmy uważnie i zgodnie z przepisami. Warto też zaopatrzyć się w kamerę samochodową – zapis z jazdy może być argumentem dla sądu, że THC we krwi nie wpływało negatywnie na prowadzenie pojazdu.

Geek, miłośnik muzyki, pająków i konopi. Cierpiący na wieczny brak czasu i miejsca na nowe książki

Wiktor Brzeziński