Z tego artykułu dowiesz się:

Dezodorant w kremie to produkt, który od kilku lat rewolucjonizuje rynek kosmetyków naturalnych. Może na pierwszy rzut oka wydawać się dziwnym, może nie do końca higienicznym produktem – ale nic bardziej mylnego. Możecie się również zastanawiać: a po co to komu?

Jednak dziś pozwolę sobie z pomocą firmy Hempking przekonać Was, że warto wyjść ze strefy komfortu, aby nadać jej kompletnie nowe znaczenie! Opowiem Wam o zaletach dezodorantu w kremie, o jego stosowaniu i o tym, jak użytkowało się dezodorant Mateuszowi Zbojnie – założycielowi podcastu Otwieramy Oczy. Czytajcie więc dalej!

Ale po co komukolwiek ekologiczny dezodorant?!

Dezodoranty w kulce, sztyfcie czy w sprayu pomimo, iż odmieniły charakter życia społecznego i pozwoliły nam stać obok siebie w zatłoczonych autobusach przy 30 stopniach w cieniu, nie są idealnymi produktami. Na przestrzeni lat przeszły transformację, od wycofania sławetnych freonów, przez zakazanie niektórych substancji zapachowych i parabenów, aż do nagłaśniania obecności w nich czyhającego na nasze życie i zdrowie aluminium.

Rzeczywiście, składy drogeryjnych dezodorantów i antyperspirantów pozostawiają wiele do życzenia. Przepych parabenów, sztucznych dodatków i częsta obecność blokerów to gotowy przepis na zapalenie mieszka włosowego, nieustanne podrażnienie skóry pachy oraz składowanie metali ciężkich w organizmie. 

Przypomnę tylko, że pocenie się spełnia bardzo ważną funkcję w naszym organizmie. Nie warto zakłócać i blokować pracy gruczołów wydzielniczych. Może to skutkować gorszą detoksykacją, przegrzaniem, zaczopowaniem gruczołów, stanami zapalnymi, zmianą pH organizmu i skóry, zakłóceniem gospodarki wodno-elektrolitowej, a nawet problemami z sercem i krążeniem.  Brzmi to na wyrost i nie twierdzę, że od antyperspirantów pomrzecie. Uważam jednak, że natura zaprojektowała nas na tyle sprawnie, że nie musimy już dokładać swoich 3 groszy w tej kwestii.

Dezodorant w kremie to produkt najczęściej na bazie naturalnych olejów, sody oczyszczonej i olejów eterycznych. Natłuszcza i pielęgnuje skórę, nie zawiera toksycznych metali ciężkich ani innych blokerów, nie zawiera parabenów i dobrze się wchłania. Co istotne, nie podrażnia*, nie powoduje zapalenia mieszka włosowego, hamuje powstawanie obtarć i nie pozostawia warstwy, którą trzeba kilkukrotnie z siebie zmywać. 

Proces produkcji dezodorantu w kremie odbywa się z minimalną szkodą dla środowiska, a LCA (Life Cycle Assesment – ocena cyklu życia produktu) obejmuje ekologiczne aspekty od stworzenia, aż po utylizację. Dlatego sam dezodorant jest naturalny i biodegradowalny. Szklany słoiczek, w którym znajduje się kosmetyk można wyczyścić i poddać recyklingowi lub użyć ponownie według własnych potrzeb. Kartonik, w który zapakowany jest produkt również nadaje się do segregacji. 

Trochę o składzie

Jak już zapewne wiecie, wyznaję zasadę, że nie ma dobrego kosmetyku bez jakościowego składu. Jestem też od wielu lat wyznawczynią kosmetyków naturalnych, toteż recenzja tego produktu wyjątkowo mnie cieszy. Ale miało być o składzie. 

Składniki produktu są naturalne i wegańskie, kompozycja starannie dobrana pod funkcje, które kosmetyk ma spełniać. Znajdziecie tzw. frakcję smarną, które ułatwiają rozprowadzanie produktu. Zaliczamy do nich olej kokosowy, który ma delikatne działanie dezodorujące, masło mango, które zostawia przyjemny filtr ochronny na skórze, oraz wosk sojowy. 

Główną „gwiazdą” w składzie dezodorantu jest olej z nasion konopi oraz olej full spectrum, które mają działanie przeciwzapalne, natłuszczające i filmotwórcze. Regulują również procesy mikrobiologiczne zachodzące na skórze, co może przyczyniać się do regulowania wydzielanego zapachu. 

Natomiast standardowym składnikiem dezodorantów w kremie jest soda oczyszczona. To generalnie bezpieczny, ekologiczny i naturalny surowiec. Ma jednak jeden minus, który ze swojego doświadczenia handlowego wiem, że bywa kłopotliwy dla posiadaczy delikatnej, alergicznej skóry. Soda potrafi podrażnić*, pomimo wyważenia emolientami, których jest tu bardzo dużo. Zdarza się to bardzo rzadko, ale zdaję sobie sprawę z tego, że po ekologiczne produkty często sięgają wrażliwcy i to do Was kieruję tę uwagę.

Dodatkowo proces absorpcji potu wspiera tapioka, która działa też łagodząco i niejako chroni przed podrażniającym działaniem sody. Ponadto jeszcze jest glinka porcelanowa, która jest świetnym składnikiem pielęgnacyjnym pod kątem dezodorantu. Chroni skórę, również wchłania wilgoć, matowi skórę pozostawiając uczucie jedwabistości. 

Na koniec pielęgnujący składnik młodości czyli witamina E i olej z mięty pieprzowej, który odpowiada za „męski” zapach dezodorantu. Ma również działanie odświeżające, energetyzujące, a także powoduje uczucie zimna, zmniejszając tym samym potliwość.

Doświadczenia z użytkowania

Dezodorant w kremie to pod kątem użytkowania często kontrowersyjny temat – szczególnie dla tych, którzy jeszcze nie spróbowali. Kto jednak przetestował, ten deklaruje, że nigdy nie wróci do tradycyjnych antyperspirantów. 

Niewielką ilość dezodorantu w kremie nakładamy z zalecenia patyczkiem, z wygody: palcem. I z reguły stosujemy go na oczyszczoną skórę, także sam proces nakładania jest komfortowy. Konsystencja jest stała i przypomina masło do ciała. Dzięki obecności olejów kosmetycznych i wosku łatwo się to rozsmarowuje. 

Kluczowa jest kwestia wydajności, szczególnie zważając na pozornie wysoką cenę produktu.  Dezodorant w kremie z zasady powinien starczać na dłużej niż jego konwencjonalne odpowiedniki. Na początku może się wydawać inaczej. Jeżeli nigdy wcześniej nie stosowaliście naturalnego dezodorantu, Wasza skóra może potrzebować czasu, aby odzwyczaić się od sztucznych składników i aluminium. Nie jest to jednak regułą. 

Nasz męski tester, czyli Mateusz Zbojna bardzo chwali sobie działanie dezodorantu w kremie od Hempking. Jak sam twierdzi – woli nowy kosmetyk od dezodorantów, które stosował wcześniej. Za zaletę produktu uważa także zapach, który jest wyczuwalny, ale nie nachalny. Na forach spotkałam się nawet z opiniami, że Panie podkradają dezodorant swoim partnerom. 

Dezodorant w kremie to produkt dla każdego, kto chociaż raz odczuł potrzebę, aby spróbować naturalnej ochrony. To także kosmetyk dla tych, którzy próbowali naturalnych dezodorantów lub ałunu, ale nie spełniły ich oczekiwań. Co najważniejsze, to produkt dla aktywnych, dbających o środowisko i własne finanse, chcących jakości konsumentów. I dla tych, którzy próbowali wszystkiego, aby zwalczyć powracające stany zapalne skóry. 

Mądralińska, która ma zawsze dużo do powiedzenia. Absolwent dziwnego kierunku ekologiczno-ekonomicznego. W czasie wolnym ziołolecznictwo i sztuka. Plastyczna oczywiście. Jara ją też kosmos. Bardzo dużo empatii w jednym małym człowieku.
Pamela Rohner