Odcinek z Piotrem jest na pewno wyjątkowy. Chciałem porozmawiać z nim o medytacji i konopiach, a dowiedziałem się dużo, dużo więcej.

Co to jest medytacja, jakie są jej rodzaje i kiedy warto połączyć ją z konopiami?

Te i wiele więcej wątków poruszamy z Piotrem z podcastu Poznaj Siebie. Tym razem nie będzie podziału na minuty, bo rozmowa jest po prostu zbyt interesująca! Cała jest wciągająca, pełna wymian zdań i wiedzy. Bez wątpienia każdy znajdzie coś dla siebie.

Podoba Ci się to, co robię?

Wesprzyj Otwieramy Oczy!

Otwieramy Oczy to projekt stricte aktywistyczny. Żadna z platform, na której jestem nie pozwala mi zarabiać. Nie to zresztą jest moim priorytetem. Jest nim pomoc chorym, pokazywanie innowacyjnej drogi biznesowej ludziom, czy otwieranie oczu sceptykom. Często wyjeżdżam w celach aktywistycznych, realizuję projekty i wkładam w to wszystko mnóstwo czasu. Środki finansowe są mi potrzebne, żebym mógł po prostu dalej działać lub robić to jeszcze mocniej. Jeśli podoba Ci się to, co robię i korzystasz regularnie z moich materiałów, będę niesamowicie wdzięczny za pomoc w rozwoju Otwieramy Oczy, co jest jednoznaczne ze wzrostem świadomości społecznej.

 

Podcast do czytania

Mateusz: Medytacja ma na pewno związek z konopiami. A dziś właśnie medytacja czy joga, to coraz głośniejsze tematy.

Piotr: No tak. Generalnie poruszyłeś tutaj dużo wątków różnych. Medytacja jest taką rzeczą jak konopie, czyli dużo mitów narosło wokół tego. Jest jej też setki różnych rodzajów i trudno się wypowiadać w jakiś sensowny sposób o wszystkich. Właściwie istnieje tak dużo różnych typów i rodzajów medytacji, że są one bardzo zróżnicowane. Czy ma wspólnego coś z konopiami? Być może pod tym kątem, że gdzieś moje podróże i eksploracja umysłu na konopiach doprowadziła mnie do takich momentów w życiu, że zacząłem czuć, że magia życia zawiera się w momencie obecnym. Tu i teraz. Medytacja otworzyła mi drzwi do tego doświadczenia. Ja robię medytacje Vipassana i nie łączy się tego z konopiami. Kiedy korzystam z konopi to wchodzę w medytacyjne stany, ale nie robię tej praktyki, która jest fundamentem i podstawą mojego rozwoju w tym momencie. Konopie pomogły mi uwrażliwić się na kwestie tego, że nasze ciało jest energetyczną strukturą. Medytując, jeżeli mielibyśmy znaleźć wspólny mianownik między tymi wszystkimi technikami, to chodzi o to, żeby sprowadzić swoją świadomość do momentu obecnego, do swojego ciała, do swojego oddechu czy jakichś obrazów, które wywołujemy w ocenie swojej świadomości. Jest to przywracanie naszego umysły, który ma tendencje, żeby wybiegać w przyszłość albo myśleć o przyszłości, do tu i teraz. Takie jest założenie, przynajmniej w mojej praktyce.

 Spoko, to bardzo profesjonalnie podchodzisz do tej medytacji. Tak bardzo duchowo. Myślę, że część ludzi medytację uważa za jakieś uspokojenie się i tak dalej. Przynajmniej ja tak uważałem będąc trochę ignorantem, bo nigdy nie medytowałem.

– Są też takie typy medytacji, które służą właśnie do uspokojenia się. Na przykład prowadzone medytacje, które można sobie nawet odsłuchać na Youtube i one mają cię po prostu uspokoić. Ja ogólnie nie robię takich rzeczy. Moim celem jest wejście jak najgłębiej do krainy mojej własnej podświadomości i obserwowanie siebie samego, moich własnych reakcji, mojego własnego umysłu. Jest to dążenie do poznawania siebie. Podróż, która często może być stresująca. Nie każda sesja jest taka, że wychodzimy z niej super spokojni. Czasami trzeba się zmierzyć z jakimiś cięższymi, trudnymi emocjami. To jest technika, która pozwala ci po prostu poznawać kolejne zakamarki swojego umysłu. Uspokojenie jest powiedzmy takim pierwszym etapem, a później wchodzi się coraz głębiej, można powiedzieć, do własnego wnętrza.

SŁUCHAJ LUB CZYTAJ TEŻ: #11 Dlaczego warto jeść konopie? – Sylwia Maksym

– Czyli podsumowując w trzech zdaniach, jeśli się da, co to jest ta medytacja? Jeśli miałbyś wytłumaczyć osobie z ulicy, która zadałaby ci takie pytanie.

– O samą definicję jakby mnie zapytała to prawdopodobnie bym powiedział to, co powiedziałem ci już na początku, czyli dla mnie jest to umiejętność sprowadzenia swojego umysłu, swojej uwagi do momentu obecnego. Tak naprawdę kiedy żyjemy na co dzień w naszej głowie tworzy się dużo wyobrażeń. Często sami do siebie mówimy, nie wiem czy to zauważyłeś, ale cały czas w naszej głowie jest jakiś wewnętrzny dialog. Bardzo rzadko potrafimy zejść z tego poziomu myślącej głowy, do takiego odczuwania. Odczuwania tego co się w nas dzieję, co się dzieje tu i teraz. Bardzo trudno jest to wytłumaczyć, ponieważ to jest z jednej strony to jest tak jak z psychodelikami czy marihuaną. Możesz komuś tłumaczyć pewne rzeczy i on może je zrozumieć na poziomie intelektualnym, ale dopiero własne doświadczenie sprawi, że coś kliknie w głowie i możesz sobie powiedzieć, że okej, to jest to, myślałem, że to coś zupełnie innego. Ja też przez wiele lat miałem zupełnie inne wyobrażenie o medytacji. Teraz bardziej to traktuje jako taką podróż właśnie i drogę czy sposób na samodoskonalenie siebie. Jest to też fantastyczne lekarstwo na ADD, które mam. Jest to deficyt uwagi. Ogólnie w społeczeństwie mamy coraz krótszą umiejętność skupienia uwagi na jakiejś czynności, ze względu na media społecznościowe i tak dalej. Dla mnie jest to bardzo dobre lekarstwo i sposób na podnoszenie poziomu jakości swojego życia. Bardziej niż jakaś duchowa praktyka. To może dziwić, ale tak jest. Jest to sposób na ostrzenie miecza, stawanie się lepszą osoba. Wiesz, że możesz się stawać lepszą osobą tylko, jeżeli będziesz się permanentnie konfrontował z tym co ci w duszy gra, ze swoimi własnymi emocjami. Kiedy nie będziesz pewnych rzeczy spychał, negował, obrażał się na rzeczywistość, tylko obserwował wszystkie zjawiska i wszystko co dzieję się w twoim życiu. To jak reagujesz, czy zawsze są to najlepsze reakcje. Medytacja pozwala ci strategicznie spojrzeć na swoje własne życie. To kolejna rzecz, która ma trochę wspólnego z psychodelikami. Ale w przeciwieństwie do psychodelików jest to coś, co możesz robić codziennie, bezpiecznie i bariera wejścia jest dużo niższa i prostsza.

– Nie da się w trzech zdaniach, ale świetnie to wytłumaczyłeś. Co cię ukierunkowało na medytację, co spowodowało, że się nią tak zainteresowałeś?

– Nie wiem, chyba cierpienie w moim życiu. Liczba trudnych emocji, z którymi się musiałem mierzyć. Miałem taki okres, że czułem się mocno wykończony. Wiele rzeczy miało na to wpływ. Wcześniej już miałem wahania nastrojów, czasami epizody lekko depresyjne. Generalnie od kiedy zetknąłem się z psychodelikami to zauważyłem, że takie problemy to jest coś, czego doświadcza niemal każda osoba i z tymi problemami można wygrać patrząc do własnego wnętrza, i że to jest lepszy sposób niż na przykład branie antydepresantów. Stwierdziłem, że sobie stawiam tę diagnozę i podróżowałem sobie do tego własnego wnętrza na różnych substancjach psychodelicznych i bardzo się dzięki temu rozwinąłem. Ale na pewne problemy nie mogłem tam znaleźć rozwiązania. Na przykład na problem z bezsennością, który miałem. Pomyślałem, że może ta medytacja, którą miałem gdzieś na widnokręgu przez długi czas, ale bałem się, że nie jest to coś dla mnie, że sobie nie dam rady. Ja ze swoim ADD, nie czułem się na tyle silną osobą, żeby to zrobić, nie wierzyłem w siebie. Nigdy nie mogłem utrzymać uwagi, na rzeczach, które wydawały mi się nudne. Mogłem utrzymać uwagę, które mnie angażowały, np. na pisaniu, na rysowaniu, na ćwiczeniu, ale kiedy trzeba było wypełniać deklarację podatkową albo siedzieć bez ruchu przez 10 minut to mój umysł od razu znajduje tysiąc fajniejszych rzeczy, którymi może się zająć. Z tego względu nie decydowałem się na medytację przez jakiś czas, ale w końcu przyszedł moment, że stwierdziłem, że to jest może dobry moment i zapisałem się na taki kurs. Pojechałem i powiedzmy, sam siebie postawiłem w takiej sytuacji, że będę musiał ukończyć ten kurs. Jedzie się tam na dziesięć dni, takiej intensywnej praktyki. Potraktowałem to jako wczasy po prostu, moje własne. Tak się zaczęło. Wróciłem z tego kursu z takim przeczuciem, że chcę to robić do końca życia, bo nie czułem się tak dobrze od dawna, jak po tym kursie. Tak dużo rzeczy się we mnie uspokoiło, minęły mi całkowicie problemy z bezsennością, tak już, że w ogóle mam zero stresu związanego z tym tematem, a było naprawdę źle przez długi czas. Zadziałało to po prostu. Oceniłem to po efektach, a nie po swoich wyobrażeniach jakie miałem. Postanowiłem, że będę to kontynuował.

– Rozumiem, w sumie to odpowiedziałeś też na jedno z moich innych pytań, bo chciałem też zapytać jak medytacja pomogła ci w życiu. Teraz już wiem. Chyba, że chcesz jeszcze coś dopowiedzieć w tym temacie.

– Jest to coś co sprawia, że jesteś silniejszym człowiekiem, pozwala ci się mierzyć z sytuacjami w życiu bardziej na zasadzie wyzwań niż czuć się przytłoczonym. Ja lubię wszystkie tego rodzaju praktyki, które sprawiają, że mam wrażenie, że moja świadomość się rozwija, że rozwijam się jako człowiek i przekraczam jakieś swoje ograniczenia. Dla mnie jest to, w pewnym sensie, sens życia, ciągła transformacja i spokojne podróżowanie na ścieżce do tego, żeby zrealizować swój potencjał w tym świecie. Bardzo często, żeby to się stało musimy zrobić coś czego nie chcemy robić, dla mnie to była medytacja właśnie i okazało się, że jest to dla mnie bardzo dobra rzecz.

– Dokładnie, nawet w jakiejś książce przeczytałem, że jeśli chcesz odnieść sukces musisz robić rzeczy, których się boisz.

– Nie ma rozwoju w strefie komfortu, w jakiejkolwiek dziedzinie czy nauce. Tak samo w zyskiwaniu jakiejkolwiek wiedzy życiowej, trzeba wyjść po prostu w nieznane, w krainy, która jest poza naszym codziennym schematem.

– Też powiedziałeś, że masz to ADD, że ciężko jest ci zebrać uwagę. Dla kompletnego laika czy osoby, której ciężko utrzymywać uwagę na jednej rzeczy jest trudno wytrzymać w jednej pozycji dłuższy czas. Nie wspominając o fizycznym dyskomforcie, to jeszcze dochodzi psychiczny, nuda, frustracja i tak dalej. Jak to wpływa na medytacje i co byś polecił takiej osobie?

– To, żeby zaakceptowała te wszystkie rzeczy, wątpliwości i znaki zapytania oraz po prostu spróbowała mimo wszystko. Pytanie po co to robisz, jaki jest cel, jaka jest twoja motywacja. Jeżeli twoją motywacją jest, żeby sobie pomóc, poprzez medytację, to mierzenie się z tym, to są pierwsze przeszkody. Ja robię tak, że traktuję te rzeczy jako wyzwanie. Wydaję mi się, że to jest najlepszy sposób. Powiedzmy siadasz do medytacji, niecierpliwisz się i zostało ci 10 minut, bo tak sobie ustaliłeś. No to możesz siedzieć i się tym martwić albo potraktować te 10 minut jako obserwacje własnych emocji, a niecierpliwość jest związana z tymi emocjami. Zastanawiasz się, okej jestem niecierpliwy i zaczynasz się zastanawiać czy jest jakieś miejsce w twoim ciele, gdzie czujesz tą niecierpliwość. Podchodzisz do tych własnych emocji jak naukowiec, nie bierzesz ich za pewnik. Wszystko można odwrócić. Każdy negatywny stan jest okazją do tego, żeby wyrobić sobie nowy nawyk reagowania na ten stan. Jeżeli mierzysz się z taką trudnością to staraj się pokierować swoją uwagę w tę stronę. Jak skończysz tę sesję to na pewno będziesz super zadowolony, że udało ci się przekroczyć ten stan, bo jeżeli byś przerwał to później mógłbyś tego żałować. To jest jedna rzecz, a druga jest taka, żeby nie robić sobie zbyt ambitnych celów i iść metodą małych kroków. To może być nawet 5 minut dziennie na początek. Jeżeli to jest 5 minut każdego dnia to w końcu to się zamieni w 10 minut, potem w 30. Jeśli zaczniesz od razu z myśleniem, że zmieniasz całe życie i będziesz medytować godzinę o wschodzie słońca, to prawdopodobnie już 3 dnia motywacja zejdzie. Najlepiej zacząć od kilku minut i jak się uda to nagrodzić się w jakiś sposób. Powoli budować ten nawyk. Ja przyjąłem taką metodę i ona działa u mnie, więc polecam.

SŁUCHAJ LUB CZYTAJ TEŻ: #6 Dlaczego seks i konopie mają ze sobą wiele wspólnego?

– Czyli nie ma takiego konkretnego określenia czasowego ile powinna trwać medytacja? To zależy pewnie od potrzeb, od tego czego oczekujesz, od możliwości.

– Ogólnie to zależy od twoich umiejętności. Jeśli zaczynasz to powinna medytacja trwać kilka minut. Jeśli masz już bardziej regularną praktykę, to ze swojego doświadczenia wiem, że najbardziej efektywne są takie sesje, które trwają minimum 35 minut. Mam wrażenie, że później te pozytywne odczucia zostają ze mną na bardzo długo, w ciągu dnia. Jak zrobię 15 minut to zostają trochę krócej. Ale nie dłużej niż godzina. Zazwyczaj 50 minut czy godzinę robię sesję poranna, wieczorem trochę krótszą.

– Wcześniej mówiłem o jodze, bo teraz coraz więcej ludzi ją uprawia. Gdzieś czytałem, że joga to też jest pewien rodzaj medytacji. Czy to prawda?

– To jest głęboki temat. Joga w wydaniu, z którym mamy do czynienia na zachodzie, czyli w Polsce, to jest tylko mały fragment tego. Robienie ćwiczeń fizycznych to jest mały fragment tego, jaką joga potrafi być filozofią. Joga może być mistycznym sposobem na spojrzenie do własnego wnętrza, rozpuszczenie swojego własnego ego i wyzwolenie się z sansary na jakimś poziomie, podniesienie i rozwój swojej świadomości, spojrzeniem ponad rzeczywistość materialną. Na początku joga nie miała nic wspólnego właściwie z ćwiczeniami fizycznymi, polegała na medytacji, skupienia swojego ciała w jednej stabilnej pozycji, z zamkniętymi oczami gdzie swoją uwagę skupiało się na własnym oddechu i wnętrzu. To jest oryginalny sens jogi. Z latami ten system ewoluował, rozwijały się różne szkoły. Na zachodzie zyskała popularność głownie joga polegająca na robieniu ćwiczeń fizycznych, które są oczywiście nierozerwalne od filozofii jogi, która jest filozofią, podobnie jak medytacji, rozpuszczania swojego ego, wychodzenia świadomością poza utarte schematy. Nie są to pajacyki czy wymachy rąk, jest to bardziej praktyka, która łączy rzeczywistość swojego własnego ciała z rzeczywistością duchową. Ciało staję się bramą, żeby doświadczyć stanu wyższej świadomości. Są to rzeczy bardzo pokrewne i dużo osób, które medytują czy ćwiczą jogę to mówią. Jak najbardziej joga jest taką medytacją w ruchu.

– Rozumiem. Rodzajów medytacji zapewne jest dużo, ale jakbyś mógł porównać dwa czy trzy sposoby. Chciałbym zobaczyć czym one się różnią.

– Powiedziałbym na początku, że różnią się tym czym jest obiekt medytacji, czyli obiektem na którym skupiasz swoją uwagę. Może to być np. oddech. Jest typ medytacji, który wywodzi się z nauk buddyjskich, z tego nurtu, gdzie skupiasz swoją uwagę na swoim oddechu, na doznaniach ciała płynących z oddechu. Właściwie obserwujesz go bez robienia jakichkolwiek ćwiczeń. Często jest to podstawowa technika medytacyjna, od której się zaczyna. Zasada jest taka, że kręgosłup jest wyprostowany, możesz usiąść po turecku albo na krześle, zamykasz oczy, żeby odciąć się od zewnętrznych bodźców i starasz się obserwować swój własny oddech. To jest jeden typ medytacji, jeden z bardziej popularnych. Istnieją różne wariacje medytacji, wywodzące się z Indii, właśnie w tym spectrum i świecie jogi, gdzie dochodzą również ćwiczenia oddechowe. Też można powiedzieć, że to też jest typ medytacji. Nie tylko obserwacja, ale również gdzieś stymulowanie tego oddechu, żeby podróżował gdzieś kanałami energetycznymi w ciele, doprowadzając do konkretnych rezultatów. Ale nie znam się na tym, więc się nie będę wypowiadał jak to dokładnie działa, żeby nie powiedzieć czegoś głupiego. Są medytacje, które polegają na tym, że coś wizualizuję się we własnym umyśle, jakąś mantrę albo jakiś obraz. Są nurty buddyzmu gdzie wizualizuję się Lamę, są medytacje hinduistyczne, gdzie wizualizuję się jakieś bóstwo. Jest medytacja, którą ja praktykuję, nie jest wizualizacją, ale polega na skanowaniu ciała. Też na obserwacji oddech i na skanowaniu ciała, czyli obejmowaniu swoją świadomością oraz uwagą swojego ciała, swoich emocji. Są też różne techniki psychoterapeutyczne, które czerpią z technik medytacyjnych, np. focusing, które też są formą medytacji, w której starasz się wejść w bardzo głęboki i przyjacielski kontakt ze światem swoich emocji. Może brzmieć to strasznie abstrakcyjnie, ale wchodzisz w rozmowę ze sobą samym. Ale rozmowę nie na poziomie języka, tylko na poziomie odczuć. Słuchasz swoich własnych emocji, robiąc to z zamkniętymi oczami, całkowicie w swoim własnym umyśle. Tutaj myślę, że medyczna marihuana może być bardzo użyteczna do takich praktyk, bo rozbudza ona naszą wyobraźnię i sprawia, że rzeczy które są dość trudne stają się łatwiejsze. Polecam zainteresować się tym tematem. Tak można by wymieniać. Dla wielu osób sport, uprawianie sportu intensywne też jest formą medytacji, albo chodzenie na wyprawy górskie. To są te momenty kiedy wyłączasz swój świadomy umysł i jego typowe funkcje się wygaszają i jesteś w momencie, flow. Nawet kiedy siedzisz po turecku, z zamkniętymi oczami, to jest możliwe osiągnięcie tego stanu.

– Tak jak przypuszczałem, jest tego mnóstwo i każdy musi znaleźć coś dla siebie. A ty długo już medytujesz?

– Pojechałem na ten kurs w zeszłym roku. Zacząłem w październiku zeszłego roku. Wcześniej miałem pewne epizody medytacyjne, ale nie było to nic regularnego. Czułem np. jak biegałem w parku, że to jest moja medytacja. Od października stwierdziłem, że chcę budować ten nawyk i zacząłem to robić. Ja też jestem na bardzo wczesnym etapie tej całej przygody, więc nie chciałbym tutaj brzmieć jak ekspert. Bardziej jest to dzielenie się swoją własną nauką i doświadczeniami.

– No tak, ale dla takiego laika jak ja brzmisz bardzo profesjonalnie i ja bardzo dużo się już nauczyłem. Myślę, że dużo słuchaczy też. Na pewno się wkręciłeś w temat i podchodzisz do tego solidnie. Jaka jest twoja ulubiona medytacja?

– Właśnie ta, którą praktykuję teraz. Można nazwać, że jest to mindfulness, czyli uważność, staranie się żeby wszystkiemu co robisz w ciągu dnia poświęcał się możliwie jak najbardziej. Nawet jak myjesz zęby rano, żeby nie było, że myślisz o czymś zupełnie innym. Tylko właśnie jesteś tu i teraz. Dla mnie też Ju-jitsu jest świetną formą medytacji. Kiedy rolujesz się z kimś na macie twój świadomy umysł wchodzi w inny świat świadomości, budzi się instynkt przetrwania. Jest to zupełnie inny stan niż taki codzienny problem solving. Jest to stan, który też jest formą medytacji, bo musisz być obecny tu i teraz, reagować na to co się dzieję, bo ktoś cię zaraz udusi albo złamie ci rękę. Nie możesz sobie pozwolić na to, żeby twoja głowa była w innym miejscu niż ciało. Jest to o tyle fajne, że każdy może się tego uczyć w prosty sposób, jest to rzecz wyzbyta religijności i tak dalej. Jest to nauka obserwacji swojego własnego umysłu. Moim ulubionym momentem jest to, że jak zaczynasz to robić to potem zauważasz pewne schematy, a jak zauważasz pewne schematy myślenia, postępowania i działania, stajesz wobec samego siebie w strategicznej pozycji, bo możesz zdawać sobie sprawę ze swoich emocji i możesz je przerywać lub budować na nich dalej.

– Jest to na pewno fajne, jak podałeś przykład nawet mycia zębów. Takie czerpanie z życia tu i teraz, skupianie się na czymś i robienie tego na 100%. Mi na przykład zdarza się myć zęby na szybko, bo jestem spóźniony, a ty pokazujesz, że robisz rzeczy solidnie. Dobrze to rozumiem?

– Tak, dokładnie. Też jako społeczeństwo jesteśmy wychowani na konsumpcjonizmie, wiecznie jesteśmy niezadowoleni, wiecznie czegoś potrzebujemy, żeby być szczęśliwy, nowe buty, wakacje i tak dalej. Każdy chce coś nam sprzedać. W interesie tych podmiotów, dla których jesteśmy klientem, jest, żebyśmy czuli się nieszczęśliwi, bo mogą wmówić nam, że szczęście da nam ich produkt czy usługa. Jeżeli wejdziesz w ten temat uważności to uczysz się czerpania szczęścia z małych rzeczy, małych przyjemności. Takich jak mycie zębów, przygotowywanie posiłków, interakcje z ludźmi. Można powiedzieć, że nie tylko inwestujesz we własne szczęście, ale też wyzwalasz się z tego systemu, gdzie jakieś zewnętrzne rzeczy są w stanie zdefiniować twoje szczęście. Myślę, że dlatego jest to wartościowa praktyka. Na to cierpi wiele osób.

– To prawda, że dzisiaj na nas działa bardzo mocno ten konsumpcjonizm. Bardzo ciekawy temat, mnie na pewno zainspirowałeś do tego, żeby spróbować tej formy. Chciałbym poruszyć też temat konopi, albo ogólnie temat psychodelików. Mówiłeś, że focusing fajnie się z nimi łączy. Są jeszcze inne formy medytacji, które można łączyć z konopiami?

– Mi się wydaję, że sport ogólnie. Jest dużo rzeczy, które się łączą dobrze z konopiami. Zdarza mi się ćwiczyć Ju-jitsu pod wpływem kannabinoidów i powiem ci, że zawsze wtedy mam te sesje naprawdę bardzo intensywne, jestem cały czas skupiony i mój umysł jest obecny. Uważam, że dobrze to się łączy. Staram się tego nie robić cały czas, ale jest to interesujące połączenie. Aktywnością, która w ogóle historycznie łączy się z konopiami jest joga. Konopie indyjskie pochodzą z rejonu Pakistanu i Indii, i pierwsze przykładu palenia konopi są tysiące lat temu, kiedy ludzie byli zaangażowani w różne kontemplacyjne praktyki. Są to substancje, które jeżeli są używane w bezpieczny sposób, mogą zapewnić intensywne doznania podczas sesji jogi. Z drugiej strony powiedziałbym ci, żebyś był ostrożny. Może jeśli nigdy nie uprawiałeś jogi to polecałbym, żeby zacząć robić na trzeźwo. To może złe określenie, bo nie czuję, żeby po konopiach był stan nietrzeźwości. Ale sama praktyka jest już praktyką, która zmienia w pewnym stopniu świadomość i te zmiany czasami są szybkie, szokujące. Można z tym eksperymentować, ale może lepiej nie na samym początku doświadczeń. Także jest miejsce dla konopi w niektórych praktykach. Jeżeli używamy konopi w świadomy, bezpieczny sposób. Jest to roślina, która wymaga umiaru. Nawet przez to zjawisko tolerancji, jakby chciała nam powiedzieć, że można z niej korzystać, ale z umiarem, bo wtedy będziemy osiągać najwięcej korzyści. Przynajmniej jeśli chodzi o psychiczne aspekty, no bo nie mówię tu o osobach, które wykorzystują konopie do leczenia bólu. Chodzi mi o te efekty zmieniające świadomość.

ZAPRASZAM CIĘ DO ODWIEDZENIA MOJEGO PATRONITE!

– A inne psychodeliki? Jak to wygląda z medytacją?

– No wiesz, doświadczenie psychodeliczne to też jest inna historia. Pewne rzeczy są wspólne z medytacją, pewne są trochę inne. Na pewno podczas jednego i drugiego jesteś w wyższym stanie świadomości, obserwujesz to co dzieję się w środku, obserwujesz swoje własne emocje, także jest trochę podobieństw. Doświadczenie psychodeliczne jest mocno skondensowaną wersją terapii. W ciągu kilku godzin możesz dojść do głębokiego zrozumienia własnych, psychologicznych rzeczy, schematów, kompleksów. Może ci się po prostu zapalić żarówka, że to wynika z tego. Jest to doświadczenie intensywne i terapeutyczne, a przynajmniej może nim być jeśli się dzieję w bezpiecznych warunkach. Ryzyko jest takie, że jeżeli warunki nie są optymalne to nie wiadomo, co się stanie. Jeżeli setting jest gotowy i osoba jest przygotowana, to jest to po prostu intensywna terapia. Później te rzeczy, których nauczysz się w doświadczeniu psychodelicznym podlegają integracji. To znaczy, że podczas tego doświadczenie jesteś w stanie uzyskać wgląd w siebie, w to co się w tobie dzieję, ale później wszystko będzie zależało do tego jak przełożysz to na swoje życie. Medytacja nie ma takich dużych ryzyk psychologicznych, jest to taka ścieżka, która wymaga codziennej praktyki. Ja sądzę, że te rzeczy się uzupełniają i w pewnych przypadkach doświadczenie psychodeliczne będzie bardziej odpowiednią rzeczą, a dla innych bardziej medytacja. Nie mam uniwersalnego zdania na ten temat. Obie rzeczy są bardzo wartościowe i mają potencjał, żeby pozwalać ludziom wyzwalać się z niepotrzebnego cierpienia, przywracać wiarę w siebie, w życie.

– Co jest według ciebie najważniejsze w medytacji?

– Dyscyplina. To, żeby, jeżeli sobie założysz, że chcesz się rozwijać pod tym kątem, podejść do tego w zdyscyplinowany sposób. Nie ważne czy sesja była dobra czy nie była dobra albo zbyt krótka. Jeżeli będziesz robił coś w zdyscyplinowany sposób, przeznaczając na to określony czas każdego dnia, to na pewno przyjdą efekty. To jest zasada, od której nie ma wyjątków. Nie jest ważny talent, płeć, kolor skóry, przekonania, nie trzeba w nic wierzyć, nie ma żadnych bóstw ani bogów. Jesteś tylko ty i twój umysł. Według mnie właśnie dyscyplina jest najważniejsza i jest to jedyny warunek sukcesu. Jako warunek uznaję uczucie, że jest to praktyka, która przynosi ci więcej korzyści niż ta godzina czy pół godziny dziennie, która na nią poświęciłeś.

– Czyli też uważasz, że medytacja jest dla każdego?

– Nie każdy jest na nią gotowy. Są osoby, które nigdy się nie zainteresują tymi tematami i też nie ma co ludzi na siłę zmuszać ani chodzić i wszystkich dookoła konwertować w tą stronę, że zaczną medytować i ich życie będzie lepsze. Ludzie są w różnym momencie swojego życia. To u mnie zadziałało i u wielu innych osób, także polecam, ale nic na siłę. Do wielu rzeczy trzeba dojrzeć.

 Pewnie. Ja więcej pytań nie mam. Jeśli chcesz to ty coś możesz dodać na koniec.

– Mogę dodać, że jeżeli kogoś interesują te tematy i chciałby się dowiedzieć więcej o medytacji czy integracji doświadczeń psychodelicznych oraz śledzić gdzieś moje materiały, to polecam Instagram Poznaj Psychodeliki. Jest też strona poznajsiebie.space, na której jest blog, są podcasty. Zapraszam wszystkich.

 Polecasz jeszcze może jakieś kursy, literaturę?

– Polecam bardzo książkę Eckharta Tolle „Potęga teraźniejszości”. To jest książka, która bardzo w prosty, przystępny sposób tłumaczy, bez jakiejkolwiek religijności i indoktrynacji, o co tak naprawdę chodzi w medytacji, tak na meta poziomie. Ja przeczytałem tą książkę kilka lat temu i już wtedy miałem takie uczucie, że tu coś jest, że chcę się tym tematem zainteresować. Także jest to fantastyczne wprowadzenie do tego tematu mindfulness. Jeżeli ktoś chce się nauczyć praktyki techniki medytacyjnej to może też odwiedzić stronę https://pallava.dhamma.org/pl/. Jest w Polsce ośrodek, który nazywa się Dhamma Pallava. Jest to nazwa, która wywodzi się z języka palijskiego, którym posługiwał się Budda. Tam można pojechać na kurs, gdzie nauczysz się tej techniki medytacyjnej. Jedzie się tam na 10 dni i tam jest intensywna praktyka medytacyjna. Jest to dobry krok, żeby wejść w temat na poważnie i sprawdzić czy jest to coś, co będzie miała dla ciebie wartość. Są to rzeczy darmowe, dopiero wtedy kiedy skończy się kurs i stwierdzisz, że przyniosło ci to jakieś korzyści, to możesz zostawić tam darowiznę, ale nie jest to obowiązkowe. To jest ciekawe, że to nie jest rzecz, która wymaga dużych barier finansowych. Pod tym względem jest to rzecz bardzo demokratyczna i dostępna dla każdego oraz każdy się może tego nauczyć. Jak ja ze swoim ADD się nauczyłem to na pewno każdy może to zrobić.

– Super, dziekuję bardzo za rozmowę. Bardzo miło było.

– Dzięki. Dzięki za podcast i wszystkiego najlepszego z rozwojem projektu. Cieszę się, że nowe inicjatywy konopne powstają. Jesteśmy świadkami renesansu konopnego.

Odcinki o podobnej tematyce: