W dyskusji o energii dużo miejsca zajmują elektrownie, fotowoltaika i ceny prądu. Tymczasem z punktu widzenia pojedynczej firmy równie ważne może być coś mniej spektakularnego: zużywanie mniejszej ilości energii do wykonania tej samej pracy.
Efektywność energetyczna nie oznacza wyłączania światła pracownikom ani obniżania temperatury w hali do granic komfortu. Chodzi o eliminowanie strat i stosowanie technologii, dzięki którym ten sam efekt biznesowy można osiągnąć przy niższym poborze energii.
Dla finansów firmy ma to szczególną zaletę – oszczędności pojawiają się niezależnie od tego, od którego sprzedawcy kupowany jest prąd.
Najpierw trzeba wiedzieć, gdzie energia znika
W dużym przedsiębiorstwie rachunek za energię jest tylko punktem wyjścia.
Jeżeli cała fabryka pobrała w miesiącu 500 MWh, sama ta liczba nie mówi jeszcze, gdzie szukać oszczędności.
Potrzebne są dane o konkretnych procesach.
Ile energii zużywa sprężarkownia?
Ile chłodzenie?
Ile linia produkcyjna?
Ile wentylacja, oświetlenie i część biurowa?
Dopiero po takim rozbiciu można zobaczyć, że niewielka część zakładu odpowiada za zaskakująco dużą część rachunku.
To właśnie tam zwykle warto rozpocząć modernizację.
Audyt energetyczny powinien wskazywać pieniądze, a nie tylko kilowatogodziny
Dobry audyt nie kończy się stwierdzeniem, że urządzenie A zużywa więcej energii od urządzenia B.
Powinien odpowiedzieć na pytanie, co można zmienić, ile będzie kosztować modernizacja i jakiej oszczędności można oczekiwać.
Przy inwestycjach warto patrzeć nie tylko na wielkość oszczędności energii, lecz także na prosty okres zwrotu.
Jeżeli wymiana urządzenia kosztuje 50 tys. zł i ogranicza wydatki o 20 tys. zł rocznie, ekonomicznie wygląda zupełnie inaczej niż inwestycja kosztująca 300 tys. zł i przynosząca 10 tys. zł oszczędności.
W dużych przedsiębiorstwach przeprowadzanie audytu energetycznego jest co do zasady obowiązkiem powtarzanym co cztery lata, chyba że przedsiębiorstwo korzysta z przewidzianych prawem wyjątków, np. określonych systemów zarządzania energią.
Sprężone powietrze – koszt, którego często nie widać
W zakładach przemysłowych jednym z klasycznych obszarów strat jest sprężone powietrze.
Nieszczelności nie wyglądają poważnie. Czasami słychać tylko cichy syk.
Problem polega na tym, że sprężarka musi przez cały czas uzupełniać tracone powietrze, zużywając energię.
Jeżeli instalacja jest rozległa, suma takich niewielkich wycieków może być istotna.
Dlatego regularne wykrywanie nieszczelności, prawidłowe ciśnienie w instalacji oraz odpowiedni dobór urządzeń mogą dawać bardzo rozsądny zwrot bez wielkiego projektu inwestycyjnego.
Silniki, pompy i wentylatory pracują przez tysiące godzin
Wydajność urządzenia ma szczególne znaczenie wtedy, kiedy maszyna pracuje niemal bez przerwy.
Nawet niewielka różnica sprawności pomiędzy dwoma silnikami może w skali kilku lat przełożyć się na istotne koszty.
Podobnie jest z pompami czy wentylatorami.
Czasami największą oszczędność daje jednak nie wymiana urządzenia, lecz zmiana sposobu sterowania.
Maszyna działająca cały czas z pełną mocą, choć zapotrzebowanie jest zmienne, może zużywać znacznie więcej energii niż system dopasowujący pracę do aktualnej potrzeby.
Oświetlenie jest łatwe, ale zwykle nie jest jedynym problemem
Wymiana tradycyjnego oświetlenia na LED stała się niemal symbolem efektywności energetycznej.
Ma sens szczególnie w dużych halach, magazynach i sklepach, w których światło pracuje przez wiele godzin.
Jednak przedsiębiorstwo nie powinno zatrzymywać się na lampach.
W firmie produkcyjnej oświetlenie może odpowiadać tylko za niewielki fragment całkowitego zużycia. Tymczasem zdecydowanie większy potencjał oszczędności znajduje się w procesach technologicznych.
Łatwo wdrożyć projekt widoczny gołym okiem. Trudniej znaleźć stratę ukrytą w niewłaściwie działającym układzie chłodniczym. Finansowo to właśnie ta druga zmiana może być znacznie ważniejsza.
Białe certyfikaty mogą poprawić ekonomię części inwestycji
W polskim systemie funkcjonują świadectwa efektywności energetycznej, nazywane potocznie białymi certyfikatami.
Mechanizm ma wspierać przedsięwzięcia prowadzące do oszczędności energii. Prawa majątkowe wynikające ze świadectw mogą mieć wartość ekonomiczną i być przedmiotem obrotu. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje, że dla uzyskania świadectwa wymagane jest osiągnięcie oszczędności na poziomie co najmniej 10 toe rocznie; 1 toe odpowiada 11,63 MWh.
Nie oznacza to, że każda wymiana kilku lamp w niewielkim biurze da firmie białe certyfikaty.
Przy większych projektach warto jednak sprawdzić tę możliwość przed rozpoczęciem inwestycji, ponieważ procedura ma konkretne wymagania.
Efektywność może być finansowana również w modelu ESCO
Nie każde przedsiębiorstwo chce zamrażać własny kapitał w modernizacji energetycznej.
Jednym z rozwiązań jest model ESCO, w którym wyspecjalizowany podmiot realizuje usługę energetyczną, a jego wynagrodzenie może być powiązane z uzyskiwanymi oszczędnościami. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje ESCO jako jeden ze sposobów wspierania przedsięwzięć zwiększających efektywność energetyczną.
Taki model może być ciekawy dla firmy, która ma potencjał oszczędności, ale chce przeznaczyć własny kapitał na produkcję, sprzedaż albo rozwój podstawowej działalności.
Oczywiście warunki umowy trzeba dokładnie przeanalizować. Finansowanie zewnętrzne nie sprawia, że inwestycja staje się darmowa.
Oszczędność 1 MWh działa wielokrotnie
Własna produkcja energii jest atrakcyjna, ale ograniczenie zapotrzebowania ma szczególną zaletę.
Jeżeli firma trwale zmniejszy zużycie o 100 MWh rocznie, oszczędność powtarza się każdego kolejnego roku.
Co więcej, mniejsze zapotrzebowanie może pozwolić lepiej dobrać przyszłą instalację fotowoltaiczną, magazyn energii czy moc przyłączeniową.
Dlatego właściwa kolejność często wygląda następująco: najpierw pomiar, później efektywność, a dopiero następnie własne źródło.
Energia, której przedsiębiorstwo nie musi kupić ani wyprodukować, jest często najtańszą energią w całym modelu finansowym firmy.

