Jak uniknąć kary za posiadanie marihuany? Co nam grozi? Jak zachowywać się podczas zatrzymania? Jak wygląda przeszukanie? Co mówić i na co uważać w Sądzie? Co z jazdą samochodem po zażyciu lekarstwa?

Na te i wiele innych pytań odpowiada najsłynniejszy prawnik „konopny” w Polsce – Stelios Alewras

Dodatkowo omawiamy najgłośniejsze umorzenie w Polsce – 26 krzaków i 150 kg marihuany

Partnerem odcinka jest firma Canna-shop. Robiąc tam zakupy wspierasz ten podcast. Więcej o produktach od tej firmy możesz posłuchać tutaj lub przeczytać tutaj. Kod zniżkowy: otwieramyoczy

 

Odbierz prezent!

Weź udział w konkursie!

Weź udział w konkursie!

Podoba Ci się to, co robię?

Wesprzyj Otwieramy Oczy!

Otwieramy Oczy to projekt stricte aktywistyczny. Żadna z platform, na której jestem nie pozwala mi zarabiać. Nie to zresztą jest moim priorytetem. Jest nim pomoc chorym, pokazywanie innowacyjnej drogi biznesowej ludziom, czy otwieranie oczu sceptykom. Często wyjeżdżam w celach aktywistycznych, realizuję projekty i wkładam w to wszystko mnóstwo czasu. Środki finansowe są mi potrzebne, żebym mógł po prostu dalej działać lub robić to jeszcze mocniej. Jeśli podoba Ci się to, co robię i korzystasz regularnie z moich materiałów, będę niesamowicie wdzięczny za pomoc w rozwoju Otwieramy Oczy, co jest jednoznaczne ze wzrostem świadomości społecznej.

 

Podcast do czytania

Otwieramy oczy – Podcast dla ludzi, którzy kochają prawdę. To też pierwszy w Polsce podcast konopny dla ludzi szukających innowacyjnego pomysłu na biznes czy dla pacjentów medycznej marihuany, użytkowników cannabis oraz osób, które chcą poznać prawdę na temat niesłusznie szykanowanej rośliny. Ja nazywam się Mateusz Zbojna i serdecznie zapraszam Cię na zieloną, szczerą podróż.

Gościem dzisiejszego odcinka jest prawnik Wolnych Konopi czyli Stelios Alewras. Porozmawiamy sobie z nim o takich podstawowych kwestia jak kara za posiadanie marihuany, czyli co nam grozi, co możemy zrobić podczas spotkania z policją, jakie mamy prawa, a czego nie można robić. Pójdziemy o krok dalej czyli jakie mają prawa służby podczas przeszukiwania naszego mieszkania, pojedziemy również do Sądu, gdzie dowiemy się do czego warto się przyznawać a do czego nie. Jak się bronić? Co mówić? Na co zwracać szczególną uwagę? Będzie to elementarz użytkownika konopi oparty o praktyczne przykłady chyba najsłynniejszego prawnika zajmującego się prawem konopnym w Polsce.

Na koniec będzie prawdziwa bomba, ponieważ w Tarnowskich Górach Sąd umorzył sprawę pacjenta marihuany, który na własny użytek uprawiał 26 roślin i posiadał 1,5 kilograma suszu marihuany na użytek medyczny. Jest to historyczna sprawa, naprawdę czegoś takiego w Polsce jeszcze nie było więc udostępniajcie ten odcinek, cieszmy się tą nowiną, dzielmy się nią. Jak widzimy zdarzają się na tle tych wszystkich krzywdzących dla pacjentów spraw takie, które są wspaniałe i godne pochwały dla Sądu. Godne naszej radości, bo jest to coś co naprawdę robi duży krok do wielkiego celu.

Umorzenie przy podstawowej ilości

Mateusz: Cześć Stelios!

Stelios Alewras: Cześć Mateusz, dziękuję za zaproszenie.

– Dziękuję, że przyjąłeś zaproszenie. Porozmawiamy sobie tak jak mówiliśmy przed nagraniem o takich basicowych rzeczach, ale napewno potrzebnych. Poruszymy kilka tematów, które słuchaczy interesują, bo też dostałem trochę pytań. Bez owijania w bawełnę zacznę: co nam grozi za posiadanie marihuany i czy są w ogóle jakieś umowne, bo tych formalnych nie ma, widełki ilości z którymi możemy czuć się „bezpiecznie”? Załóżmy jak mamy 2-3 gramy przy sobie to zdecydowana większość spraw jest umarzana czy jak to wygląda?

– Generalnie za posiadanie ilości podstawowej grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Ilością, która jest uznawana za podstawową zazwyczaj jest do 30 gramów, chociaż zdarza się, że 20-25 gramów jest uznawane za tą ilość. Natomiast wyróżnił bym takie 3 umowne orzecznicze progi: 1) to 1 gram; 2) 5 gramów; 3) 30 gramów. Pierwszy próg – 1 gram – wskazuję go, ponieważ zazwyczaj w większości prokuratur w Polsce, przy założeniu, że nie było to po porcjowane lub w telefonie nie ujawniono mnóstwa zdjęć z jakimiś ofertami kwiatów na sprzedaż i napisami super dostawa sugerującymi, że ta osoba wysyłała tego rodzaju treści.

Można się spodziewać, że jeżeli ta osoba się przyzna i powie, że to było na własny użytek i wnosi o umorzenie, że ta sprawa zostanie umorzona. Do 1 grama. 5 gramów wskazuję na podstawie mojej praktyki. Szczególnie w Warszawie mogę powiedzieć, że dosyć często udaje się umorzyć ilości między 1 a 5 gramów bez argumentacji i konieczności posiłkowania się dokumentacją medyczną. Po prostu na podstawie 6J2A. Próg 30 gramów tak jak wskazałem jest to umowny próg znacznej ilości, gdyż zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego.

Wyższe wyroki za znaczną ilość

– Ilość znaczna jest to ilość, która pozwala na odurzenie się kilkudziesięciu osób. Przy czym rozumiejąc to w sposób taki ścisły kilka, oznacza więcej niż 2 czyli 3. Przyjmując, że 1 dawką odurzającą jest 0,3 grama, już 10 gramów może dać kilkadziesiąt porcji odurzających w takim ścisłym rozumieniu. Chociaż prawie nigdy 10 gramów nie jest uznawane za znaczną ilość to zdarzały się takie sytuacje.

Orzeczenie Sądu Najwyższego z 2017 roku, gdzie Sąd uznał, że 18 gramów nie jest znaczną ilością. Należy się posiłkować właśnie też ustawodawstwem z państw kulturowo nam bliskich takich jak Czechy. Dlatego posiadając do 30 gramów taki pacjent, który nabywa na czarnym rynku swoje lekarstwo, gdy tak jak teraz nie ma go w aptece, powinien raczej być spokojny o to, że nie zostanie to uznane za ilość znaczną. Za ilość znaczną grozi od 1 roku do 10 lat, w zasadzie bez nadzwyczajnego uzasadnienia czy argumentacji medycznej bardzo ciężko jest cokolwiek innego wywalczyć w takiej sprawie niż rok w zawieszeniu.

Tak więc takie progi bym wskazał. Druga kwestia to jest to co mówimy w trakcie zatrzymania, jak się zachowujemy. Żadna z tych ilości nie jest bezpieczna w tym znaczeniu, że nawet przy ujawnieniu 0,5 grama należy się liczyć z zatrzymaniem, z przeszukaniem mieszkania. To przeszukanie zawsze się odbywa przed przesłuchaniem tak, żeby organy ścigania wiedziały czy ten zarzut będzie za to co ujawnili w kieszeni zatrzymanego czy za dodatkowe ilości, które zostały ujawnione w domu, tak żeby jeden zarzut postawić.

Ilość znaczna jest to ilość, która pozwala na odurzenie się kilkudziesięciu osób.

Odpowiednie podejście do zatrzymania

– Wiąże się to zazwyczaj również ze spędzeniem nocy w PDOZ, gdy zatrzymanie jest w godzinach wieczornych, nie ma już możliwości przeszukania mieszkania, to przeszukanie odbywa się na drugi dzień i wówczas odbywa się przesłuchanie. Warto odrazu dodać, co należy mówić, albo co warto mówić. Jeżeli nie ma się żadnego uzasadnienia, że ten susz nie był Twój albo kogoś kto przyzna się do tego suszu, to nie ma powodów, aby się nie przyznawać do posiadania. Wręcz nieprzyznanie się przy ilościach typu 1-5 gramów może powodować wątpliwości co do sprawstwa i utrudniać umorzenie.

To też nie jest taka żelazna reguła. Jeden prokurator nawet jak się zatrzymany się nie przyzna do posiadania, uzna, że w jego ocenie te okoliczności nie budzą wątpliwości, więc można umorzyć. Natomiast spotkałem się z takimi stanowiskami prokuratorów i sędziów, że jeżeli się nie przyznaje to nie można umorzyć, a okoliczności budzą wątpliwości, skoro ktoś kwestionuje własność tego suszu. I w takiej sytuacji powinien zostać uniewinniony, gdyż nie jest właścicielem.

Skrótowe wyjaśnienia, przyznanie się do posiadania, susz był na mój własny użytek przeznaczony. Jako, że mamy do czynienia z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii, jeśli osoba zatrzymana np. korzysta z marihuany w celu łagodzenia stresu dnia czy zapobiegania gonitwie myśli, czy ułatwianie w zasypianiu i widzi generalnie poprawę swojego funkcjonowania w związku z zażywaniem tej marihuany to nie można mówić, że taka osoba jest uzależniona.

Patrzymy przez pryzmat jak wypełnia różne role społeczne, jak wygląda życie prywatne takiej osoby, jak wygląda życie zawodowe. Jeżeli taki człowiek potrafi przedstawić się jako osoba, która sobie radzi w życiu to nie można mówić o uzależnieniu. Warto więc odrazu wskazać w tych wyjaśnieniach, że przyznaję się do posiadania na własny użytek. Nie jestem osobą uzależnioną, a marihuana pomaga mi w tym czy w tym, przykładowo w łagodzeniu jakiegoś bólu, czy chociażby w zasypianiu, czyli ma znaczenie lecznicze. I wnoszę o umorzenie na protokół postępowania.

Jak zachować się podczas zatrzymania?

– A jak w ogóle zachować się podczas samego zatrzymania? Może w ogóle warto uciekać jak w domu mamy z 50 gramów?

– Wszystko zależy, ponieważ inna sytuacja jest zatrzymanego z 1 gramem, który ma 100 roślin w domu, a inna zatrzymanego, który nie ma nic w domu. Natomiast to co ogólnie można powiedzieć, to że warto w sposób kulturalny prowadzić rozmowę z funkcjonariuszami policji. Bardzo wielu policjantów jest za legalizacją i ma świadomość bezsensu tych przepisów. Zdarzały się takie historie opowiadane przez zatrzymanych, że policja przy kilku gramach odstępowała od czynności widząc, że ktoś jest np. somatycznie zaburzony, bo po takiej osobie widać, że ma schorzenia w zakresie mowy załóżmy.

Nie ma co utrudniać funkcjonariuszom postępowania i generować czy antagonizować zbędne emocje czy brak zgody. Policjant jest w pracy, ma do przeprowadzenia określone czynności. To jest jego dobra wola czy odstąpi w jakiejś drobnej sprawie o posiadanie, ujawnieniu jointa czy będą to drążyć. Jeżeli zatrzymany nie tworzy problemów zazwyczaj można się spodziewać, że policja też ich nie będzie tworzyć. To są tacy ludzie jak użytkownicy konopi. Często wśród policjantów są również użytkownicy konopi więc rozumieją się czasami lepiej niż zatrzymany z sędzią czy prokuratorem. Dobrze jest rozmawiać tak jak z człowiekiem. Bez zbędnej agresji tylko ze zrozumieniem swoich ról w tej konfiguracji.

Jeżeli posiadacie kilka gramów tak czy inaczej jedyne co policja mogłaby zrobić to odstąpić od czynności. To są sytuacje raczej wyjątkowe, gdyż co do zasady policja ma obowiązek zweryfikowania. Jeżeli więc policja weryfikuje to nie pozostaje nam nic innego niż zweryfikować te czynności które są do wykonania, przejść przez zatrzymanie i przesłuchanie. Potem rozważyć ewentualnie jak się bronić w tym postępowaniu.

Czy można nagrywać policjantów?

– Na co musimy się zgadzać a na co nie musimy się zgadzać podczas kontroli? Chodzi mi o takie kwestie jak nagrywanie zdarzenia, co może zrobić policjant, jak bardzo dogłębnie nas przeszukać itp.?

– Realia są takie, że jeżeli policjant chce to może zrobić wszystko w tej chwili. A żadne powoływanie się na przepisy nie pomoże. Wystarczy spojrzeć na przypadek chyba z wczoraj, kiedy Europejski Trybunał nakazał umożliwienie prawnikom dotarcie do osób na granicy. Straż Graniczna nie wpuściła po prostu tych prawników. Oczywiście, nagrywanie nie jest czymś co funkcjonariusze lubią i akceptują, natomiast formalnie nie ma przeszkód, żeby nagrywać.

Nawet jeżeli nie ma takich formalnych przeszkód, to policjant może Ci po prostu zatrzymać telefon jako dowód w sprawie i nie możesz nagrywać. To nie jest tak, że możesz powiedzieć: ja mam prawo nagrywać. Policjant odpowie: nie, ten telefon jest dowodem, zatrzymuję go. I koniec. Nie wiem czy jest sens nagrywania takich czynności jak zatrzymanie pod kątem przeszukania. Jeżeli już, to widziałbym zasadność nagrywania rozmowy audio albo audiowideo, w sytuacji kiedy jest podejrzenie prowadzenia pod wpływem. Takie nagranie może być dowodem na to, w jakim stanie był ten kierowca, jak się wypowiadał, czy logicznie czy nie.

Wielokrotnie wypowiadając się w tej sprawie mówiłem, żeby pacjenci medycznej marihuany dysponowali rejestratorem jazdy audiowideo. Mogą wykazać w jaki sposób prowadzili, a w razie zatrzymania również nagrywa się rozmowa z policjantem chociażby, samodzielnie dopóki silnik jest włączony czy prąd jest podłączony do kamery. Oczywiście, zdarzają się takie sytuacje, które słyszę od zatrzymanych, że trochę zioła zniknęło, czasami coś zostało dodane czy czegoś jest więcej. Należy to weryfikować później.

Oczywiście, nagrywanie nie jest czymś co funkcjonariusze lubią i akceptują, natomiast formalnie nie ma przeszkód, żeby nagrywać.

Respektowanie gwarancji kodeksowych

– Tutaj niestety nie jest tak jak w Stanach, że zatrzymany ma uprawnienia, które są bezwzględnie respektowane. Zatrzymany ma prawo zwrócić się o zawiadomienie osoby najbliżej, o rozmowę z adwokatem. Są te uprawnienia, gwarancje Kodeksowe, które są realizowane wedle uznania policjantów. Ewentualne zażalenia na tego rodzaju braki na poziomie zatrzymania do sądu wskazują na bardzo niską skuteczność.

Sądy są zainteresowane zgłębianiem tego zagadnienia, przysłuchiwaniem świadków jak to było, innych zatrzymanych, osób najbliższych czy rzeczywiście był ten kontakt czy nie. Niestety bardziej wrażliwym tematem są osoby zatrzymane teraz w sprawach manifestacji związanych z sądownictwem. Jeżeli chodzi o kwestię suszu i marihuany to kilka razy, kiedy klienci życzyli sobie żeby zażalić, robiłem to i niestety nie przynosiło żadnego skutku. To były sprawy rozstrzygane na posiedzeniu bez udziału stron.

Sądy nie widziały sensu, aby przesłuchiwać osoby najbliższe czy innych zatrzymanych, zweryfikować wersję przedstawioną przez policjantów i rozstrzygnąć jak to rzeczywiście było. Czy te gwarancje kodeksowe są tam tylko napisane, żeby ładnie wyglądały i żeby studenci prawa się o nich uczyli? I żeby prawnicy mieli co mówić – jakie są gwarancje. Skoro sądy nic nie robią z takimi zażaleniami to pozostaje takie ładnie zapisane zdanie w Kodeksie z którego nic nie wynika.

To jest jednak rzadkość że policja uniemożliwia kontakt z osobą najbliższą czy z prawnikiem. Zazwyczaj jest to umożliwiane. A jeżeli prawnik jest ustanowiony z zewnątrz od kogoś z otoczenia zatrzymanego to już wie gdzie jechać, co robić i wtedy rzeczywiście dochodzi do tego spotkania i do konsultacji przed przesłuchaniem i udziału w przesłuchaniu. Tylko że potrzeba, żeby ktoś został wynajęty do konkretnej sprawy.

THC a kierowanie pojazdem

– Rozumiem. Dotknąłeś tematu kierowców i chciałbym troszeczkę tu pogrzebać, że tak powiem. Jak wygląda sytuacja? Nie ma – jeśli są, to mnie popraw – dozwolonych ilości THC w organizmie, które możemy mieć podczas prowadzenia pojazdu. Jak wygląda sytuacja gdy jesteśmy pacjentem, zażyliśmy lekarstwo rano czy nawet przed chwilą, ale musimy wsiąść do samochodu i gdzieś pojechać. Jest to nielegalne, tak?

– Nielegalne jest bycie pod wpływem. Pod wpływem THC oznacza, że występują zaburzenia zdolności prowadzenia przy określonym stężeniu, bo jedyne co możemy zmierzyć, to stężenie. Możemy również badać reakcje psychoruchowe. To jest badane oczywiście w ramach badania lekarskiego czy czasami po pobraniu śliny. Natomiast zgodnie z orzecznictwem oznacza wpływ tej substancji na organizm ludzki w takim samym stopniu jak wpływa alkohol w stanie nietrzeźwości, czyli poniżej 0,5 promila.

Jest to zadanie bardzo skomplikowane, bo po pierwsze marihuana działa zupełnie inaczej niż alkohol i trudno jest jakkolwiek stwierdzić czy to określone stężenie u danego człowieka rzeczywiście upośledza jego psychomotorykę w wyniku ujawnienia THC i czy było podobne jak w przypadku 0,5 promila, niższe czy wyższe przykładowo. Takich badań niestety się w Polsce nie prowadzi. W Europie również się nie prowadzi.

Jest stanowisko toksykologów z roku 2012 i 2013, które ma bardzo wątpliwe podstawy naukowe. Powołują się na DRUID, obszerne badania, w ramach których zawarto dużo sprzecznych wniosków. Jednym z wniosków jest to, że można mówić o stanie nietrzeźwości na podstawie stężenia THC we krwi jeżeli ono przekracza 2,5 nanograma. Przy czym 2,5 nanograma jest to stężenie, które u regularnego użytkownika jest cały czas, nie schodzi. Chociażby u pacjenta medycznej marihuany nie schodzi poniżej 2-3 nanogramów. Niestety, tylko część sędziów rozumie to zagadnienie i przyjmuje, że są inne stanowiska naukowe. Myślą: dobrze, ten naukowiec mówi, że do 5 nanogramów, inny, że powyżej 15 nanogramów.

Bycie „pod wpływem” a stężenie THC

– Przykładowo Compton w swojej obszernej publikacji, do której wniosków wzięto pod uwagę również badania DRE, które weryfikują około 100 reakcji psychoruchowych przy różnych stężeniach i doszli do wniosku, że żadnego konkretnego stężenia nie można w sposób jednoznaczny powiązać z zaburzeniami.

Tak więc sędzia, który rozumie swoją rolę Sądu Karnego i ma świadomość, że są bardzo różne stanowiska naukowe w tym zakresie podejdzie do sprawy w ten sposób, że uzna: ta grupa ustaliła w ten sposób, ale jest szereg innych badań, które sugerują coś innego. Chociażby to, że stężenie jak 2-4 nanogramy może zostać ujawnione po 24 godzinach i uznać taki czyn za wykroczenie orzekając albo odstępując w ogóle od orzekania zakazu prowadzenia pojazdów, albo że jest ten zakaz krótszy niż 3 lata, niż w przypadku uznania, że mamy do czynienia z prowadzeniem pod wpływem i zakaz wynosi minimum 3 lata i zazwyczaj jest orzekane 3 lata zakazu.

Niestety jakaś część sędziów ignoruje złożenie dokumentacji naukowej, czy wręcz nawet opinii innych biegłych, którzy przedstawiają w sposób bardziej rzetelny stan wiedzy. Nadal mamy taką sytuację, że znaczna część polskich biegłych toksykologów wpisanych na listę, którzy się specjalizują w ustalaniu stężenia THC we krwi, a następnie przygotowaniu opinii są na niskim poziomie. W zasadzie moje 6-letnia córka mogłaby takie opinie pisać. Sprowadzała się wyłącznie do tego, że wnioski, o tym, że ktoś jest pod wpływem wyciąga się wyłącznie ze stężenia i z faktu, że wynosi ono 2,5 nanograma.

Stosunek sędziów do THC

– I część sędziów przyznaje, że skoro ten biegły tak mówi, powołuje się na takie badania i mówi o tym, że THC metabolizuje się bardzo szybko w organizmie co dotyczy wyłącznie użytkowników jednorazowych, a nie regularnych. Przyjmuje to za prawdę objawioną, ignoruje inne materiały naukowe, inne wyroki, inne opinie biegłych i skazuje za przestępstwo, niestety.

– Generalnie bardzo zawiły temat. Czy są jakieś perspektywy na lata najbliższe na poprawę sytuacji odnośnie tego raczej nie ma? Skoro mówiłeś, że badań się nie prowadzi…

– Wiesz, to jest złożone zagadnienie do którego dochodzi jeszcze duża dawka strachu. Ludzie, nie znając tego zagadnienia myślą, że każde THC wiąże się z zabójcą na drodze. Często jak rozmawiam z prokuratorami i zaczynam mówić o tym, że to stężenie jest dowodem takim bardzo wątpliwym, a zdecydowanie nie jest dowodem kategorycznym decydującym czy ktoś był pod wpływem tej substancji. Słyszę w odpowiedzi: proszę Pana, są zabójcy na drogach, my mamy taką politykę, że wszystko kierujemy do sądu.

Sędziowie podobnie, często brakuje im odwagi, żeby to zgłębić i wolą opierać się na jednej opinii, pomimo posiadania pod ręką innych stanowisk naukowych. Przyjmują, że ta opinia jest w pełni wiarygodna, prawdziwa i zgodna z aktualnym stanem wiedzy. Perspektywa jest taka: ja i moje otoczenie mamy pomysł na fundację, która zbierałaby środki na badania. To by było rozwiązanie. Każdorazowe badanie pacjenta i jego zdolności psychomotorycznych przy określonym stężeniu. Skoro nie badamy jakie są zaburzenia przy określonym stężeniu to skąd możemy wiedzieć, że akurat to stężenie powoduje tego rodzaju zaburzenia. Wiemy, że taka czynność jak prowadzenie pojazdów jest do wyuczenia.

Również wiemy, że użytkownicy regularni, pacjenci nie odczuwają takiego haju jak osoba, która pierwszy raz zażyła konopie. Są badania, z których wynika, że nie ma danych z których wynika korelacja wyższego wskaźnika wypadków z upowszechnieniem używania marihuany. Co więcej w Stanach notuje się w miejscach legalizacji marihuany medycznej i rekreacyjnej niższą liczbę wypadków, ponieważ mniej osób spożywa alkohol bo więcej sięga po marihuanę. W związku z tym jest mniej wypadków. Te wypadki były generowane przez pijanych kierowców.

Krzywdy polskiego orzecznictwa

– Cały czas dochodzi do prawie każdorazowego pytania prokuratora do biegłych: czy przy tym stężeniu można mówić o stanie pod wpływem. Czyli sam prokurator wychodzi z błędnego założenia, że stężenie może coś rozstrzygać. Na poziomie samego pytania do biegłego jest postawiona teza, która jest sprzeczna z aktualnym stanem wiedzy. Mamy sytuację, gdzie marihuana była demonizowana i sędziowie traktują ją i użytkowników konopi w tym pacjentów jako naćpanych kierowców.

Często oskarżeni przez wiele lat żeby się bronić tłumaczyli sądom, że są uzależnieni i że będą się leczyć i nie będą mieli już styczności z marihuaną, która była taka zła i mieli po niej myśli samobójcze. Sędziowie w to wierzą i są przekonani, że widzieli przez 20 lat tyle osób uzależnionych. A oni byli w pewnej konfiguracji procesowej, ich wolność zależała od tego, co powiedzą.

Najczęściej ta obrona sprowadzała się do zrobienia z siebie osoby uzależnionej, co prowadziło do kolejnego absurdu. Często pacjenci, którzy potrzebowali marihuany z powodów zdrowotnych sami siebie przekonywali, że są uzależnieni i muszą z tego zrezygnować. I się antagonizowali do swojego lekarstwa. Teraz klienci, z którymi współpracuję mają dużo wyższą świadomość i nie robią z siebie osoby uzależnionej w sytuacji kiedy marihuana im pomaga. Ta fala łagodnych orzeczeń dopiero nabiera na sile.

Na ile policja może sobie pozwolić podczas przeszukiwania mieszkania?

– Wróćmy do tematu zatrzymań. Chciałbym zapytać jak w ogóle wygląda przeszukanie? Otrzymałem kilka takich pytań. Policja wchodzi i?

– Jeżeli wchodzi do mieszkania, które jest zajmowane przez zatrzymanego i jego rodzinę bądź inne osoby, policja powinna ograniczyć się do przeszukania pokoju, z którego korzysta ta osoba. Nie powinni co do zasady robić kipiszu w całym domu. Natomiast są sytuacje, gdzie na to się decydują.

Inna jest sytuacja, jak ktoś ma dużą uprawę. Wtedy jest właściciel domu, który sam tam mieszka czy z żoną i można się spodziewać, że wszystkie pomieszczenia zostaną przeszukane, zależy to więc od sytuacji. W sytuacji zatrzymania młodego człowieka z drobną ilością mieszkającego z rodzicami czy wynajmującego pokój z innymi osobami, to organy ścigania ograniczają się do weryfikacji rzeczywistego miejsca pobytu tej osoby, przykładowo jej pokoju.

Podczas sprawy, gdzie w garażu jest duża uprawa, mężczyzna mieszka sam to można się spodziewać, że policja będzie chciała zweryfikować wszystkie pomieszczenia, w tym kuchenne i sypialne, żeby sprawdzić, czy gdzieś jeszcze nie ma suszu.

– W sumie odpowiedziałeś na moje pytanie poboczne, bo miałem zapytać o lokatorów, ale odpowiedziałeś. Fajnie się z Tobą rozmawia, bo na wiele pytań sam odpowiadasz. Chciałem jeszcze zapytać o to na co patrzy sąd. Mówiłeś, że warto mówić, że się nie jest uzależnionym i ma się pracę, rodzinę, normalne życie.

– Generalnie najlepszą linią obrony jest przełamywanie stereotypu marihuany w głowach sędziów. To jest paradoks, że sędziowie mają największą możliwą władzę w stosunku do osoby zatrzymanej z marihuaną, bo decydują o przyszłości tego człowieka. Mogą zdecydować o pozbawieniu go wolności na lata. Po drugie mają bardzo ograniczoną wiedzę, jeżeli chodzi o marihuanę.

Jeżeli wchodzi do mieszkania, które jest zajmowane przez zatrzymanego i jego rodzinę bądź inne osoby, policja powinna ograniczyć się do przeszukania pokoju, z którego korzysta ta osoba.

Niski poziom wiedzy na temat marihuany

– Tak jak Ci wspominałem, wielu sędziów jest przekonanych, że marihuana prowadzi do samobójstw. Ostatnio sędzia w Warszawie przekornie powiem, że mądrzył się na temat tego, jak bardzo szkodliwe społecznie są przestępstwa narkotykowe. I twierdził, że już 10 gramów nie kwalifikuje się do warunkowego umorzenia. Generalnie marihuana jest drogą do innych narkotyków na ścieżce narkomanii.

To są oczywiście takie teorie, nazywają kwestie medyczne teoriami o leczniczym działaniu. Są również teorie które mówią, że to jest „gateway drug”, prosta ścieżka do innych narkotyków. Powielają bzdury z lat 70-tych wypisywane w Polsce przez osoby nie mające pojęcia o marihuanie. Terapeuci nic nie wiedzieli o marihuanie bo nie było wtedy tego pojęcia w Polsce.

Mają więc ogromną władzę, cechuje ich ignorancja, a jako wisienka na torcie jest to, że są przekonani o tym, że mają dużo wiedzę. To jest taka chełpiąca się ignorancja. Widzieli przecież tyle osób mających styczność z marihuaną, te osoby przecież robiły z siebie uzależnione i zwalały winę, bo bardzo łatwo jest zwalać winę za niepowodzenia życiowe, szczególnie jak jest się zatrzymanym.

Zasadniczym problemem z marihuaną jest to, że można być z nią zatrzymanym i mieć konsekwencje prawno-karne. Koniunkcja ogromnej władzy, braku wiedzy czy inaczej, posiadanie wiedzy wypaczonej przez realia prowadzenia obrony w sądach i strachem przed narkotykami wynikającym z niewiedzy. Takie przekonanie, że wie się dużo niestety prowadzi do smutnych orzeczeń.

Nie rób z siebie osoby uzależnionej!

– Co warto robić w sądzie? Jeżeli ta osoba wie, że marihuana nie szkodzi jej tylko pomaga powinna po prostu o tym mówić, nie robić z siebie osoby uzależnionej. Co więcej, robienie z siebie osoby uzależnionej może powodować dalsze negatywne konsekwencje.

Zdarzyło mi się conajmniej kilkakrotnie spotkać z sytuacją, kiedy zatrzymany, oskarżony o posiadanie jakichś tam ilości zdecydował się, żeby podjąć leczenie z uzależnienia. Miał historię leczenia od terapeuty, stwierdzone, że jest uzależniony. Na koniec postępowania nie dość, że jego starania o zaprzestanie używania marihuany, które miało być rzekomo szkodliwe i mówię rzekomo, bo widzę te osoby i znam je.

Wiem, że te przypadki szkodliwe są wyjątkowe i że to nie jest wina marihuany. W każdym razie, kończąc wątek, prokurator po zakończeniu postępowania kierował pismo przykładowo do wydziału komunikacji, do właściwego starostwa z informacją, że Jan Kowalski jest uzależniony. Należy zweryfikować, czy ta osoba powinna dysponować nadal uprawnieniem do prowadzenia pojazdów, gdyż może być zagrożeniem na drodze. Robienie z siebie osoby uzależnionej może wyjść również w jakichś innych okolicznościach. Na przykład w sprawie rodzinnej, rozwodowej, jeżeli żona wykorzysta argument, że ta osoba jest uzależniona, 3 kobiety w sądzie rodzinnym które decydują o kontakcie z małym dzieckiem niechętnie przekażą dziecko osobie uzależnionej.

Miałem nawet sytuację, gdzie osoba, która była pacjentem i dużo robiła dla pacjentów, prowadziła jakąś działalność pomocy, uczestniczyła w sprawie rodzinnej. Zaczęła się zastanawiać, czy jest osobą uzależnioną. Nastąpił rozkład pożycia i żona, która wspierała tą osobę w tym leczeniu zaczęła twierdzić, że jest uzależniony i czy w ramach postępowania przed sądem w sprawie rodzinnej powinien mówić, że jest pacjentem, czy jednak mówić, że jest uzależniony i leczyć się z uzależnienia?

Rozprawa nad uzależnieniem

– W ogóle słowo uzależnienie – coraz bardziej dostrzegam jego szkodliwość. Na poziomie podświadomości sugeruje, że to substancja jest zła i może uzależnić, że to nie zależy od mojej woli. A nie do końca wiadomo co to znaczy uzależnienie. Jesteśmy wszyscy uzależnieni od wody, tlenu, czynności fizjologicznych. Jedzenie, jak popatrzysz zaburzenia odżywiania to najczęściej spotykane zaburzenia obecnie. Można jedzenie stosować w sposób prawidłowy, wspierający dla zdrowia. Ale można też stosować je w sposób szkodliwy.

Jakby każda zależność dopóki nie ustalimy czy jest degenerująca nasze życie, jest określeniem, z którego nic nie wynika. Z mojego doświadczenia wynika, że bardzo często jest tak, że terapeuci rozmawiają z zatrzymanymi w ramach opinii terapeuty która jest często przeprowadzana przy  postępowaniu karnym i ma dotyczyć tego, czy osoba jest uzależniona. Terapeuta pyta jak długo pan używa, jakie ma pan głody, wszystko jest ustawione pod to, żeby wynikło, że ta osoba jest uzależniona. I zawsze wychodzi, że faktycznie jest albo używa szkodliwie. Z innej strony terapeuta uzależnień jest od stwierdzania uzależnienia przecież.

Stwierdzenie, że ktoś jest uzależniony jest podejmowane na podstawie wyrywkowych informacji i krótkich rozmów. Jak to się ma do tego, że ktoś poszedł do lekarza i ten stwierdził, że rzeczywiście marihuana mu pomaga. Jak należy do tego podejść? Nagle zderzenie się dwóch stanowisk, skoro jest uzależniony to nie powinien jej zażywać. Skoro lekarz mówi, że przepisuje marihuanę i może ją posiadać legalnie i używać dla zachowania zdrowia to należy rozstrzygnąć czy jest uzależniony w sposób szkodliwy dla siebie i to lekarz nie ma racji przepisując marihuanę, bo terapeuta wie lepiej, że ten człowiek nie powinien zażywać. Czy jednak lekarz ma rację.

Czy sąd powinien orzekać uzależnienia?

– Miałem sytuację, gdzie terapeuta uzależnień napisał, że leczenie się marihuaną nie stoi w sprzeczności z leczeniem się z uzależnienia od marihuany. Dochodzi do mocnych absurdów. Troszeczkę zwalczam pojęcie uzależnienia, gdyż nie wiem co ono znaczy. Na poziomie intuicyjnym, jest przekaz, że coś uzależnia i to jest winne a nie ja. Przychylam się słów do Wiceprezesa Wolnych Konopi Jakuba Gajewskiego, że marihuana nikomu życia nie zniszczyła tylko ludzie to sobie zrobili i jest to bardzo łatwe zrzucić to właśnie na marihuanę.

– Oczywiście, że tak. Tyczy się to każdego innego uzależnienia w sumie. Ogniem też się można sparzyć.

– Uzależnienie to jest takie pojęcie, które robi z człowieka istotę, która nie jest sama w stanie kierować swoim życiem więc jest z miejsca podejrzany. Teoretycznie ma być zadbany przez system, ale wszystkich uzależnionych i tak się wsadza do więzienia i orzeka się kary. Leczenie to fikcja. Kwestie zdrowotne żeby były brane przez prokuraturę czy sąd. Sąd Karny jest od karania, a nie żeby leczyć ludzi. To jedna wielka pomyłka po prostu.

Przeszłość kryminalna – czy ma znaczenie?

– To prawda. Jakie jest nastawienie prokuratury czy sądu do historii podejrzanego? Pytam o to, że przykładowo ktoś miał kiedyś już podobną sprawę, została ona umorzona. I teraz się powtarza.

– Generalnie jeżeli mówimy o sprawie posiadania powiedzmy 2-3 gramów, według mnie to czy ktoś ma inne wyroki nie powinno być brane pod uwagę. Istotne jest czy w tym konkretnym przypadku zatrzymania mamy do czynienia z sytuacją wymagającą ukarania. I to czy ktoś miał kiedyś nawet 5 wyroków za posiadanie marihuany, a teraz ma sprawę kwalifikującą się do umorzenia, to ta karalność nie powinna wpływać. Ona nie jest nawet wymieniona w przesłankach.

Tam jest mowa o tym, że jeżeli z okoliczności czynu wynika tak, że wymierzenie kary byłoby niecelowe, bo to samoistna przesłanka i nie ma wymogu niekaralności na przykład. Niekaralność jest przy warunkowym umorzeniu, ale nie przy umorzeniu.

(…) jeżeli z okoliczności czynu wynika tak, że wymierzenie kary byłoby niecelowe, bo to samoistna przesłanka i nie ma wymogu niekaralności na przykład. Niekaralność jest przy warunkowym umorzeniu, ale nie przy umorzeniu.

Wielkie chwile w historii polskiego orzecznictwa

– Tak naprawdę co prokurator i sąd to jest troszeczkę inny pomysł. Jest sędzia, który sprawię o 5 gramów umorzoną przez Sąd I Instancji uznaje, że trzeba ją jeszcze wyjaśnić bo 5 gramów to nie są 3 gramy, to jest 10-15 porcji. Niedawno trafiła się sprawa, gdzie sąd umorzył na posiedzeniu pacjentowi uprawę 26 roślin i 1,5 kilo nieprawomocnie jeszcze.

Nie nagłaśniamy jeszcze tej sprawy, gdyż jest to na tyle ważne zdarzenie w judykaturze polskiej, że chcemy się do tego jako Wolne Konopie i być może także środowisko artystyczne lepiej przygotować. Tak, żeby informacja o tym orzeczeniu nie zaginęła na moim blogu tylko i na stronie Wolnych Konopi. Chcemy, żeby wyszła do społeczeństwa. W uproszczeniu, skoro raperzy nawijają od wielu lat apele, czy prośby wręcz do władzy ustawodawczej żeby nie karać konsumentów czy pacjentów. Nagle sąd, czyli władza sądownicza mówi, że to nie jest przestępstwo i pacjent wychodzi bez kary z sądu, to jest duże wydarzenie.

Są i tacy sędziowie. Jest taki prokurator ze Słupska, pan Lech Budnik. Będę apelował, żebyśmy jako Wolne Konopie przekazali wyrazy uznania dla jego otwartości umysłowej chociażby w formie pisemnej. Umorzył uprawę 5 roślin. To jest akt odwagi w dzisiejszych czasach dla sędziego, żeby przyjrzeć się takiej sytuacji.

Jak przygotować się jako pacjent?

– Im czystsza jest historia leczenia i jasna tym lepiej. Zawsze lepiej jest mieć receptę przed zatrzymaniem niż uzyskać ją po zatrzymaniu. Jeżeli do tego dochodzi sytuacja, że recepty nie można było zrealizować w aptece z uwagi na braki to zwiększa to szanse. Stety-niestety im choroba jest cięższa, tym lepiej działa na wyobraźnię sądu i prokuratora. Często spotykam się ze stwierdzeniami, że bezsenność można leczyć inaczej. To nie jest rola sędziego czy prokuratora żeby decydować o sposobie leczenia bezsenności, to rola lekarza.

Pamiętam jeszcze z 5-6 lat temu niektórzy prokuratorzy pukali się w głowę i mówili, że nie ma czegoś takiego jak medyczna marihuana. Bardzo często na poziomie biegłych zdarzało mi się słyszeć, że marihuana lecznicza to ta, która nie wywołuje odurzenia. Pytam: skąd biegła ma takie informacje? Mogę podać, która biegła, w którym sądzie i w jakiej sprawie takie rzeczy opowiadała. Jednocześnie mówiąc, że ona tak naprawdę nie zna się na medycznej marihuanie. Poziomy absurdów są wysokie.

W jednej ze spraw niedawno pokazywałem sądowi jak wygląda susz z apteki, wyjmując go z opakowania, żeby wytłumaczyć, że to nie są gałęzie. Biegły stwierdził, że stężenie w gałęziach jest powyżej 0,2 i to jest marihuana. Można takie gałęzie zmielić  – a to kilka kilogramów gałęzi – podzielić na porcję 0,15. Zastanawiam się jak kawałek takiej zmielonej, drewnianej łodygi może być marihuaną, szczególnie, że THC jest wyłącznie na zewnętrznej części łodygi. Nie ma w środku, bo THC nie wytwarza się w łodydze, tylko w kwiatach. To co na łodydze może wynikać wyłącznie z kontaktu z kwiatem.

Idziemy do przodu z tym. Kiedyś jako młody adwokat trochę się bałem tych sądów. Myślałem, że ci sędziowie tyle lat orzekają i znają się na orzecznictwie. Zawsze towarzyszył mi duży stres. Jak zacząłem się przekonywać jakimi wielu z nich jest ignorantami, oczywiście nie wszyscy. Są wyjątkowi sędziowie którzy rozumieją to zagadnienie i podchodzą niego z dużą ostrożnością. Nie chcę generalizować. Każdy sędzia jest inny. Natomiast większość sędziów nie ma na ten temat pojęcia i jest przekonana że ma to pojęcie. Wymierza niesprawiedliwość w swoich wyrokach.

W skrócie, przestałem mieć tak duży szacunek i odszedł mi strach. Faktycznie obniżył się mój szacunek do przeciętnego sędziego, bo widzę ile krzywdy wyrządza będąc przekonanym, że zwalcza narkomanię, której nie ma w stosunku do pacjenta przykładowo. W przypadku Pana Kamila – trudno mieć szacunek do takiego człowieka, który orzeka w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej. To mi dało więcej odwagi i pewności siebie. Przekraczamy kolejne granice, będziemy je dalej przekraczać i bronić pacjentów.

Zabieranie lekarstwa pacjentom

– Trzymam za to kciuki. Przy pacjentach chciałbym pozostać i zapytać o sprawy, które prowadziłeś, w których zabierano susz pacjentom. Co zrobić w takiej sytuacji, a najlepiej żeby nam nie zarekwirowali tego suszu będąc pacjentem? Żeby nie odebrano nam kul gdy mamy złamaną nogę? To dla mnie absurd, jak w ogóle może do tego dojść i co zrobić, żeby do tego nie doszło?

– To sytuacje obecnie niezwykle rzadkie, chociaż się zdarzają. Narazie ci pacjenci, którzy mieli susz z apteki, nawet jeśli został zatrzymany to dostają zwrot tego suszu. Nie ma jak przeciwdziałać decyzji policjanta, który stwierdzi, że chce zweryfikować czy to co jest w posiadaniu i było w pudełku aptecznym rzeczywiście jest suszem z apteki. Część z nich czy ich przełożonych dalej w ten sposób myśli i są okazjonalnie takie zatrzymania.

Najnowsze zatrzymanie, które mam było w Krakowie. Kontestowaliśmy pomysł, żeby wysłać susz do laboratorium. Susz, który był kupiony w aptece, która ma mieć 20%, żeby ustalić czy napewno tyle ma i czy jest marihuaną. Skoro ktoś jest uprawniony do posiadania marihuany, gdyż ma receptę i kupił to w aptece to nie jest rolą policji w tym momencie weryfikowanie.

Sprawdzanie czy marihuana jest marihuaną mogłoby by być zasadne w przypadku osoby, która nie ma uprawnienia do jej posiadania. Ale jak ktoś je posiada to jaki sens jest weryfikować stężenie tego lekarstwa. Jedna taka historia była i chłopak rzeczywiście dostał grzywnę. Ustalono, że stężenie THC miało 6% a nie 18%. Przedstawialiśmy argumentację, że przecież to może być wymieszane z suszem CBD co powoduje obniżenie stężenia. Mogą być różne przyczyny.

To jedyny taki przypadek, pozostałe dosyć często udaje się uniknąć weryfikowania stężenia suszu, czyli marnowania czasu, suszu i środków podatników na przeprowadzenie takiego badania. Ten susz jest zwracany w oparciu o przedstawioną dokumentację. Ostatnio prokurator chciał zweryfikować czy recepta i dowód zakupu rzeczywiście zostały wystawione przez tego lekarza i tą aptekę, czyli zweryfikować czy te dokumenty są autentyczne. Weryfikowanie autentyczności dokumentów sprawia, że zwracają susz.

Konopie to lek – mów o tym głośno

– Czy jest coś jeszcze co możemy dodać do tego prawnego elementarza? Na połowę pytań sam odpowiedziałeś, a na drugą część pytań odpowiedź już znam.

– Jeżeli chodzi o wyjaśnienia warto przy pierwszych wyjaśnieniach, jeżeli mamy sytuację, w której zatrzymany jest świadomym użytkownikiem konopi, konopie mu pomagają nawet jeżeli nie posiada recepty, żeby odrazu wskazać, że stosuje się to w celach leczniczych. Nie ma sensu iść w uzależnienie jeżeli ma to służyć wyłącznie poprawy swojej sytuacji procesowej. Robienie z siebie osoby uzależnionej procesowo nie poprawia Twojej sytuacji w żadnej szczególny sposób, a może spowodować wiele problemów.

Z resztą potwierdzenie w toku postępowania, że ta osoba nie jest uzależniona i zyskanie następnie recepty już po zatrzymaniu w oparciu o historię leczenia, która powiedzmy zazwyczaj już była w chwili zatrzymania. Ktoś się kiedyś leczył na depresję i było nieskuteczne, ale zaczął palić marihuanę i mu pomogło. Nie miał jednak na nią recepty. Historię leczenia depresji miał sprzed paru lat. Jeżeli taka osoba wie, że marihuana mu pomaga to trzeba o tym mówić, a nie że się jest uzależnionym i wracam do konwencjonalnego leczenia. Oszukując finalnie samego siebie i dając się przekonać, że moje lekarstwo jest moim przeciwnikiem. Tak nie jest i to wiemy.

Przełomowy wyrok w sprawie pacjenta

– Głośna sprawa, przełomowa sprawa.

– Tarnowskie Góry. Sąd Rejonowy w Tarnowskich Górach umorzył nieprawomocnie, gdyż zostało złożone zażalenie, postępowanie przeciwko pacjentowi – mam zgodę na podanie imienia – Amadeuszowi, który choruje na boreliozę. Stosował antybiotykoterapię przez dłuższy czas.

Terapia antybiotykami była wyniszczająca dla jego organizmu, przestała być skuteczna. Skutki uboczne zaczęły znacznie przewyższać korzyści. Z opinii psychologa, wynikało, że ból odczuwany przez pana Amadeusza był rzeczywisty i nie był wyolbrzymiony. Znalazł się w sytuacji w styczniu 2020 roku kiedy uzyskał receptę na medyczną marihuanę, poszedł do apteki i dowiedział się, że lekarstwa nie ma w aptece i niewiadomo kiedy będzie.

W takiej konfiguracji z bólem psycholog stwierdziła w opinii, równie przełomowej jak wyrok, gdyż umożliwiła jego wydanie. Teraz we wszystkich sprawach pacjentów domagam się, aby ta konkretna biegła z Katowic opiniowała – pani Dominika Sztukowska. Pani biegła wskazała, że ból był rzeczywisty, nie był wyolbrzymiony. Pan Amadeusz mógł mieć poczucie bezsilności i bezradności, co mogło powodować poszukiwanie niekonwencjonalnych rozwiązań dla swojego zdrowia. Tak więc ta opinia stwierdzała, że nie jest uzależniony, rzeczywiście tego potrzebował.

Generalnie mogło to być spowodowane intensywnym wpływem bólu na decyzyjność. Sąd na posiedzeniu uznał, że przeprowadzimy wywiad środowiskowy, który wskazywał, że nie mamy do czynienia ze środowiskiem zdegenerowanym. Umorzył bez przeprowadzenia postępowania dowodowego. Co ciekawe, pan Amadeusz był gotów zgodzić się na karę rok w zawieszeniu do 3, ale pani prokurator powiedziała, że ona będzie domagać się wyroku na twardo i chciała surowiej ukarać niż rok na trzy.

Z powodu niedogadania się co do kary uznaliśmy, że będziemy domagać się umorzenia przed sądem, który wykazał się ogromną odwagą, wrażliwością i zrozumieniem pana Amadeusza. Przesłuchał Oskarżonego, po którym widać, że to osoba skromna i potrzebuje tego lekarstwa. Sąd umorzył sprawę o uprawę 26 roślin i posiadania prawie 1,5 kilograma suszu. Prokuratura to zażaliła.

Nagłośnijmy tą sprawę!

– Będziemy chcieli z Wolnymi Konopiami ten temat w bardziej intensywny sposób nagłośnić niż zwykłe dodanie wpisu na moim blogu i informacja na Wolnych Konopiach. Chcielibyśmy zaangażować środowisko artystyczne. Mam tu na myśli raperów, ten gatunek muzycznie jest immanentnie od swojego powstania związany z marihuaną. Można powiedzieć, że to wręcz lekarstwo raperów. W wielu swoich utworach nawiązują do kwestii prawnych i kwestii legalizacji.

Od kilkunastu lat nic się szczególnego nie zmieniło na poziomie ustawodawczym czy wykonawczym. Coś się zmieniło, w 2011 wszedł artykuł 62A, umożliwiający umorzenie nieznacznych ilości, co spowodowało, że za 2 gramy nie ma już zawiasów tylko umorzenia. W 2017 weszła w życie ustawa, więc coś się zmieniło. Tylko te zmiany idą dalej zbyt wolno w stosunku do rzeczywistości, którą mamy na codzień poza sądem. 

Okazało się, że władza ustawodawcza i wykonawcza udaje, że nie wie o co chodzi, a tu władza sądownicza mówi: nie, to ewidentnie sprawa medyczna i tutaj nie ma szkodliwości społecznej. Ukaranie byłoby wbrew fundamentom prawa karnego i odważny sędzia, pan Sędzia Sądu Rejonowego Marcin Gałka wydał takie orzeczenie. Zostało ono zaskarżone przez prokuraturę.

Zastanawiam się co prokuratura napisała, bo znam te akta od deski do deski i nie ma tam centymetra na jakikolwiek zarzut w stosunku do pana Amadeusza. Pozostaje nam jako Wolnym Konopiom bronić tego słusznego rozstrzygnięcia. Jeżeli udałoby się zgromadzić zainteresowanie raperów przykładowo, żeby przekierowali swoją uwagę i w momencie kiedy wymiar sprawiedliwości, znaczna grupa sędziów przynajmniej jest w konflikcie z obozem władzy i ludzie niestety nadal nie są zainteresowani, ogólnikowo przyjmując. Co niesie ryzyko wsadzenia niesłusznego do jednego worka też innych osób.

(…) władza sądownicza mówi: nie, to ewidentnie sprawa medyczna i tutaj nie ma szkodliwości społecznej.

Wyzwania wymiaru sprawiedliwości

– Ogólnie rzecz ujmując wymiar sprawiedliwości ma przed sobą dużo wyzwań poprzez usprawnienie i poprawienie postępowania. Jest nadal dużo osób niezadowolonych z działania wymiaru sprawiedliwości, więc w takiej sytuacji kryzysu, gdzie przeciętny obywatel może mieć wątpliwości czy to obóz władzy chce sobie upolitycznić sądy, czy sędziowie czują się bezkarni, taki nieśmiały głos ze strony raperów chwalący czy będący pochwałą, wyróżnieniem, dostrzeżeniem odwagi tego sądu w Tarnowskich Górach mogłoby się przyczynić do szerszego uświadomienia innym sędziom, że to było słuszne orzeczenie.

My jako społeczeństwo skupione wokół pacjentów i tych zagadnień popieramy takie rozwiązania i zachęcamy do weryfikowania bardzo szczegółowo każdego pacjenta. I umożliwienia bronienia się temu pacjentowi przed sądem, czyli dopuszczenie dowodów, opinii lekarzy, którzy będą mogli potwierdzić. Przesłuchania terapeuty, który stwierdzi, czy rzeczywiście jest to osoba uzależniona i czy ta szkodliwość występuje.

Pamiętam jeszcze orzeczenia sądu apelacyjnego sprzed kilku lat w Lublinie, kiedy sąd apelacyjny powiedział, że nie umorzy sprawy pacjenta – pana Andrzeja, pierwsza sprawa czysto medyczna, którą nagłaśniałem. Sąd apelacyjny stwierdził, że nie uniewinni pana Andrzeja, gdyż byłby to niebezpieczny precedens. To tak jakby powiedział, że należałoby się to umorzenie ale nie zrobię tego, bo może to być wykorzystywane w innych postępowaniach medycznych.

Mam już dwa precedensy: umorzenie ze Słupska przez pana Prokuratora Lecha Brudnika Teraz Sąd w Tarnowskich Górach, wydał takie orzeczenie. Czekamy co dalej. Uważam, że uprawnione jest stwierdzenie, że istnieje linia orzecznicza, która po prostu uznaje, że cel medyczny wyklucza bezprawność ataku na dobro chronione prawem w postaci zdrowia indywidualnego. Nie ma tego ataku, szkodliwości społecznej, więc należy taką sprawę zakończyć umorzeniem. To się trochę nie mieści w głowie starym prokuratorom czy sędziom. Jak to, przecież my wsadzamy do więzienia, jak to mamy umarzać? Tak jak mówię, posiłkują się dawno nieaktualnymi teoriami o tym, że marihuana prowadzi do innych narkotyków.

A może nowy #Hot16Challange?

– Pamiętamy, jak w zeszłym roku akcja #Hot16Challange szerokie kręgi miała. Sam prezydent, w dosyć ciekawy sposób rapował o cieniu mgły. Może taki ruch, żeby ten sędzia, który jest przekonany, że dobrze wykonuje swoją pracę, bo nie ukarze pacjenta. Samą karą jest postępowanie i dozór, który trwał przez wiele miesięcy, zabranie suszu, bo przecież to na dolegliwość.

To napewno odważne, nowatorskie i takich sędziów potrzebujemy. Sędziów, którzy nie boją się i chcą zgłębiać tą wiedzę, umożliwiać obronę, którzy nie traktują recepty jako linii obrony tylko i wyłącznie wymyślonej przez oskarżonego. Że niby sobie bezsenność będzie leczył, co to ma znaczyć, może leczyć się inaczej. Tylko sędziów, którzy widzą, w którym kierunku zmierza świat i nie boją się w tym kierunku patrzeć. Dla mnie ten sędzia i prokurator przeszli do historii. Jeżeli mamy odważnego prokuratora i sędziego to warto o tym mówić.

Sprawa jest o tyle delikatna, że akurat z prokuratorem ze Słupska, który umorzył sprawę rozmawiałem. Ustaliłem co to za prokurator i zadzwoniłem ze spontanicznymi gratulacjami. Chciałem usłyszeć tego człowieka. Nie prowadziłem tej sprawy, prowadziłem tą w Tarnowskich Górach. Więc to rozmowa o sprawie nie będąc obrońcą, wówczas prosił mnie ten prokurator żeby nie robić z niego gwiazdy, zrozumiałem, że mogłoby to jemu zaszkodzić. Paradoksalna sytuacja, ktoś dla naszego środowiska pacjentów medycznej marihuany czy osób związanych z Wolnymi Konopiami jest bohaterem, ale boi się i prosi o nieujawnianie tego nikomu.

Poczekaliśmy 7-8 miesięcy od wydania orzeczenia i napisałem wpis na blogu na temat tego historycznego umorzenia. Zastanawiamy się teraz jak ugryźć teraz umorzenie, które dotyczy większej ilości roślin i 1,5 kilograma. Ludzie spędzają czasami w areszcie długie lata za takie ilości. A tutaj żadnej kary. Rozstrzał jest ogromny, jesteśmy przed spotkaniem z osobami, które mogą być zainteresowane.

– W odcinku, który z Tobą nagrałem i podejrzewam, że będzie później publikowany niż ten, mówiliśmy, że 1-5 gramów może jest bezpieczne, a tutaj taka ilość.

– Tak, 1,400 kilo po odjęciu 400 gramów gałęzi, tak to by prawie 2 kg było.

– Nieźle, tylko się cieszyć, że takie sytuacje się zdarzają, że są tacy sędziowie. Oby takich więcej i żeby się odbiło naprawdę szerokim echem. Takim tematem jak się mniejsze czy większe media nie zainteresują to będzie dziwne.

– Moim cichym marzeniem jest, żeby kilka legend rapowych nawinęło coś na temat tego sędziego.

– Czyli, żeby zrobić Hot16Challange3?

– Nie wiem czy Hot16 to nazwać ale czemu nie. Popatrz, jakby sobie raperzy uświadomili: ej, kurcze, jestem pacjentem, może mieszkam w Tarnowskich Górach i trafię na tego sędziego, mogę się powołać na linię orzeczniczą tego sądu rejonowego. De facto można uznać, że taki człowiek nie poniesie kary, jeżeli trafi do tego samego sądu. Im więcej sędziów będzie to rozumiało, tym wyższe szanse są dla pacjentów, żeby nie zostali uznani za osoby uzależnione, które szkodzą sobie w wyniku posiadania paru roślin czy suszu.

Dobra nowina na ten temat. Taki sędzia myśli sobie: robię tylko swoją robotę, prawidłowo oceniłem okoliczności, wydałem taki wyrok. Teraz nagle jeden raper, drugi raper mówi w swoim przekazie: jesteś naszym bohaterem. Taki sędzia będzie wiedział, że przeszedł do historii nie tylko orzeczniczej, ale też kultury rap w Polsce. Rap jest gatunkiem, który przeważa inne od kilku dobrych lat. Dla wielu osób to są współcześni szamani pracujący słowem. To by było coś pięknego, gdyby nagle wszyscy sędziowie w Polsce słuchający rapu nagle się dowiedzieli o tym, że jest dla świata rapu jeden sędzia-bohater. I takich sędziów chcemy.

Wyniki konkursu i nowy konkurs!

I to by było na tyle! Teraz podam wyniki konkursu. Zwycięzcami są, zacznę od 3 miejsca, podam tradycyjnie zmodyfikowane maile ze względu na RODO. 3 miejsce zajmuje tiler, 2 miejsce zajmuje mogra, a 1 miejsce zajmuje kolomania. Gratuluję i zachęcam do udziału w nowym konkursie.

Do wygrania przygotowany razem z firmą Green Leaf Piła herbatka konopna (20g) dla szczęśliwca, który zajmie 3 miejsce, dla drugiego miejsca mamy 2g suszu CBD, a dla 1 miejsca mamy olejek CBD 10%. Zasady takie jak zwykle, rozwiązujemy prosty quiz 3 pytaniowy, który znajdziesz na tej stronie.

Cóż, bawmy się. Dziękuję serdecznie Green Leaf Piła za udział w zabawie. Udostępniajcie konkurs, skoro jest to zabawa i coś przyjemnego dla nas wszystkich. Dziękuję serdecznie partnerowi tego podcastu czyli firmie CannaShop, która tworzy pyszne szoty konopne. Z kodem otwieramyoczy masz zniżkę na cały asortyment, dzięki czemu zdobędziesz hempshota nawet za kilkanaście złotych. Jeśli chcesz wiedzieć więcej o tych szotach to zachęcam do wejścia na ten podcast. Tam znajdziesz produkty które są smaczne, zdrowe i tanie.

Na Instagramie, do którego obserwowania zachęcam, regularnie wrzucam recenzje różnych smaków i poszczególnych produktów tej firmy. Dziękuję serdecznie moim patronom za wspieranie mnie. Bez Was nie byłbym tu gdzie jestem. Dziękuję Clinicannie czyli Śląskiemu Centrum Medycyny Konopnej za hojne wspieranie mnie w tym serwisie. To by było na tyle. Ja nazywam się Mateusz Zbojna, a Ty słuchałeś/łaś podcastu Otwieramy Oczy. Cześć!

Chciałbym również podziękować mojemu partnerowi, firmie CannaShop, czyli świetnym shotom konopnym. Jeśli nie lubisz smaku olejku CBD albo jest on po prostu dla Ciebie za drogi, to polecam zdecydowanie hemp shoty. Bardzo smaczne, świetne działania prozdrowotne, szczególnie dobre na sen czy rozluźnienie, a ze zniżką na kod otwieramyoczy cena może spaść nawet do kilkunastu złotych. Naprawdę polecam!

Dziękuję również moim Patronom, jesteście najlepsi. Szczególne dzięki dla Clincanna, czyli Śląskiego Centrum Medycyny Konopnej.

Odcinki o podobnej tematyce: